Lewandowski Team podczas treningu w Kenii
Lewandowski Team podczas treningu w Kenii www.lewandowski-team.pl

W Polsce głośno jest w ostatnim czasie o zmianach w dostępnie do zawodów. Rządowe propozycje mają ułatwić możliwość prowadzenia działalności przez młodych lekarzy, czy prawników. Zmiany mają objąć również dostęp do zawodu trenera sportowego.

REKLAMA
Takie reformy oznaczają w praktyce, że każda osoba z wykształceniem średnim (nawet bez matury), nie karana wcześniej za przestępstwa, i w wieku minimum 18 lat, może trenować innych. Mimo, że ten kierunek zmian był powszechnie oczekiwany i na pierwszy rzut oka może wydawać się słuszny, to przy głębszym zastanowieniu rysują się pewne wątpliwości, którymi jako bezpośrednio zainteresowany chciałbym się z wami podzielić.
Pierwszą rzeczą, która od razu przychodzi mi do głowy, jest brak w takim przypadku kluczowego w zawodzie trenera przygotowania naukowego, głównie z zakresu niezbędnej wiedzy o człowieku, metodyki oraz psychologii. Zgodzę się - nie papier się liczy - wiedzę i umiejętności można nabyć z dala od akademickich murów, choć z pewnością nie będzie tak usystematyzowana i szeroka. Rodzi się jednak pytanie, ile przyszłych trenerów takową wiedzę będzie chciało na własną rękę zdobywać i pogłębiać, a ilu w poszukiwaniu łatwego pieniądza będzie tylko fachowca "udawać".
Jako dyplomowany trener pamiętam, że podczas zdobywania wykształcenia musieliśmy wykazać się chociaż minimalną wiedzą, aby uzyskać zaliczenie. Zdobyte w ten sposób podstawy trenerskiego rzemiosła mogą komuś bardzo pomóc w rozwoju fizycznym. Niestety, brak takiej wiedzy może z kolei przynieść nieodwracalne szkody w organizmach i zdrowiu dzieci i młodzieży. Mam tu na myśli głównie ryzyko nieodpowiedniego rozwoju cech psychofizycznych, niewłaściwej organizacji zajęć (zachwianie bezpieczeństwa dzieci) i co najbardziej szkodliwe - ukształtowania negatywnych nawyków ruchowych wpływających na niewłaściwą postawę ciała i pracę aparatu ruchu.
Często zdarza się, że trenerskie aspiracje ma wielu byłych zawodników, czy ludzi siedzących w sporcie. Wielu z nich niestety uważa, że do pracy w tym zawodzie wystarczy im to, czego sami doświadczyli, czy też wiedza nabyta z internetu. Ale nie oszukujmy się - nie da się wytyczyć prawidłowej ścieżki rozwoju psychofizycznego, bez podstawowej znajomości zasad motoryki, dietetyki, anatomii, pedagogiki, czy fizjologii. Niesie to za sobą zwiększone ryzyko wystąpienia kontuzji u osób trenowanych, czy nawet bezpowrotnego zniszczenia zdrowia młodego organizmu. Nie mówiąc o źle kształtowanych nawykach sportowych, żywieniowych, czy higieny umysłowej i fizycznej.
Jest jeszcze jeden aspekt, bardzo istotny z punktu widzenia bezpieczeństwa naszych pociech. Niestety taka deregulacja znacznie ułatwia dostęp do dzieci i młodzieży wszelkiej maści zboczeńcom, pedofilom, czy osobom mającym z góry złe intencje wobec swoich podopiecznych. Ułatwiony dostęp do zawodu trenera, gdzie zaufanie i bliskość są bardzo ważne, niesie za sobą zwiększone niebezpieczeństwo pojawienia się takich właśnie osób. Nie wspominając też o ludziach zupełnie do wykonywania tego zawodu nieprzygotowanych i przypadkowych, a mających nawet najlepsze i najszczersze chęci. Nie każdy bowiem, kto ma wiedzę historyczną, może dobrze nauczać historii. Tak samo jest z zawodem trenera.
logo
Konsultacje trenerskie u biomechanika Vincenzo Canaliego www.lewandowski-team.pl

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że jest też i druga strona medalu. Deregulacja to też łatwość w dostępie do zawodu, możliwość realizacji swojej pasji, czy napływ "świeżej krwi" do trenerskiego środowiska. Szczególnie istotne jest to w mniejszych miejscowościach, gdzie tak naprawdę, gdyby nie pasjonaci - amatorzy, czy byli zawodnicy bez trenerskiego fachu, często nie byłoby żadnych (nawet tych źle prowadzonych) zajęć dla młodzieży.
Mimo wszystko jednak wydaje się, że możliwość legitymowania się tytułem trenera, powinna być poparta chociaż podstawowym przygotowaniem, wcześniejszą praktyką, które byłyby zakończone egzaminem czy sprawdzianem wiedzy. Musimy mieć przecież pewność w czyje i jak przygotowane do pracy ręce oddajemy dzieci i młodzież. Bo same chęci i pasja nie dają nam gwarancji, że będzie to robione poprawnie, a to może być kluczowe dla zdrowia i prawidłowego rozwoju młodych ludzi. Tu przed najtrudniejszym wyborem będą stać rodzice, od których decyzji będzie zależeć kto i jak pokieruje rozwojem ich pociech.
Czy zatem deregulacja zawodu trenera w takiej postaci jest konieczna i potrzebna? Z tym dylematem zostawiam Was drodzy czytelnicy i zachęcam do wyrażania swojego zdania w komentarzach.
trener Tomasz Lewandowski