O autorze
Marcin Lewandowski karierę zaczynał w 2002 jako zawodnik niezrzeszony. Od 2005 zawodnik Ósemki Police, a od lipca 2010 broni barw Zawiszy Bydgoszcz. Absolwent wychowania fizycznego na Uniwersytecie Szczecińskim. Trenuje go brat, Tomasz Lewandowski. Jego największe sukcesy to m.in.: 4. miejsce na Mistrzostwach Świata 2011, złoty medal Mistrzostw Europy z 2010

Magia kenijskiego świata

Jeszcze nie tak dawno emocjonowaliśmy się startami w hali, a już zakończyliśmy pierwsze ze zgrupowań, które mają nam zapewnić optymalną formę na Igrzyskach Olimpijskich w Londynie. Pobyt w Kenii (bo o nim mowa) był wyjątkowy nie tylko pod sportowym względem.



Kenia ma w sobie coś magicznego. Zakochaliśmy się w niej od pierwszego wejrzenia, czyli pierwszego obozu w 2009 roku. Z jednej strony widzisz niezwykle skromny poziom życia mieszkańców, słabo rozwiniętą infrastrukturę, z drugiej na każdym kroku doświadczasz niezwykłej życzliwości i radości otaczających Cię ludzi. To wszystko „w pięknych okolicznościach przyrody” (jak by powiedział klasyk), której cywilizacja jeszcze nie dosięgła swoim zaborczym pazurem.



Każdy trening, każde wyjście w teren jest niezapomnianą przygodą. Nie wiesz, czy spontanicznie nie dołączą do Ciebie dzieci wracające ze szkoły, a może spotkasz któregoś z mistrzów czy rekordzistów świata. Na koniec zrobisz przebieżki w towarzystwie skubiącej trawę na stadionie kozy. Wszystko w promieniach zachodzącego nad sawanną słońca. To powoduje, że wykonywany trening nie jest tylko zwykłym zaliczeniem kilometrów. To prawdziwy ceremoniał, który pomaga budować nie tylko formę fizyczną, ale tą duchową, mentalną. Twój poziom sportowy wzrasta w miejscu, które daje energię i wiarę w to, że można zdobywać szczyty.


Pobyt w takim miejscu daje również znakomity dystans do powszechnego niestety w Polsce narzekania na to, że mało posiadamy i zarabiamy, drogi są dziurawe itd., itp. Gdy widzisz takie miejsca jak „London Marathon Store” sklecony z drewnianych desek, czy biegające po żużlowej bieżni na boso czarnoskóre dziewczynki, zaczynasz doceniać to co masz i kim jesteś. Łatwo też przy okazji wpaść w pułapkę prostego myślenia, że to ludzi biedni, nieszczęśliwi. Owszem żyją skromnie, mają niewiele, ale zupełnie po nich tego nie widać. Z nieukrywaną zazdrością patrzeliśmy jak potrafią się szczerze cieszyć z podarowanej piłki, nowej pary butów, czy spodenek. Jak małe rzeczy sprawiają im niewypowiedzianą radość, to o czym ludzie zachodniego świata dawno zapomnieli.



Ujmujący jest też szacunek jakim darzą swoich wielkich mistrzów. Trudno się dziwić – dzięki nim i zarobionym przez nich na stadionach świata pieniądzach, nierzadko mogą wyżyć całe rodziny, czy wioski, nie mówiąc o wspieraniu lokalnych szkół, klubów, czy utalentowanych młodych sportowców.


Tak właśnie zapamiętaliśmy magiczny świat, który z nieukrywaną nostalgią opuszczaliśmy po kilkutygodniowym zgrupowaniu. Ojczyzna najlepszych na świecie biegaczy dała nam porządny zastrzyk energii na dalszą część sezonu. Teraz przenosimy się do Republiki Południowej Afryki, gdzie dalej będziemy szlifować olimpijską formę. A Kenię i jej niezwykłych mieszkańców na pewno jeszcze odwiedzimy. Namiastkę tego co widzieliśmy i przeżyliśmy możecie znaleźć na naszej stronie internetowej, gdzie przygotowaliśmy dwie fotorelacje.