W poniedziałek świat obiegła wiadomość o tragicznym wypadku Paula Williamsa, byłego mistrza świata w wadze półśredniej. Wszystko wskazuje na to, iż 30-letni pięściarz ze Stanów Zjednoczonych już nigdy nie wróci na zawodowy ring.
REKLAMA
„The Punisher” (41-2, 27 KO) wracał w niedzielę rano z wieczoru kawalerskiego swojego brata. Jadąc na motocyklu próbował uniknąć kolizji z autem. Paul uderzył w nasyp, po czym został wyrzucony w górę na kilkanaście metrów. Spadając na ziemię uszkodził rdzeń kręgowy, nie tracąc przy tym przytomności.
Po przewiezieniu do szpitala okazało się, iż rdzeń uszkodzony jest w 90 procentach, a Williams jest sparaliżowany od pasa w dół. Rokowania lekarzy nie są najlepsze. Wstępna diagnoza jest taka, iż „The Punisher” nigdy już nie będzie chodził. Amerykanin rzekomo nie traci wiary w to, że wróci do zdrowia, jednak lekarz prowadzący jednoznacznie dał do zrozumienia, że szanse na to są znikome.
Mimo, iż rokowania są kiepskie trzeba być dobrej myśli. Siła woli Williamsa w połączeniu z nowoczesną medycyną być może dadzą postęp, który sprawi, iż Paul ponownie będzie mógł chodzić. Nie za miesiąc, dwa, ale może za rok, dwa, czy pięć lat. Trzeba w to wierzyć.
Tragedia dosięgła Amerykanina w najgorszym momencie. Jest młody, jego kariera po gorszym okresie zaczęła wracać na właściwy tor. We wrześniu miał walczyć z Saulem Alvarezem o pas mistrza świata wagi junior średniej. Niestety już nigdy nie przekonamy się, czy talent Williamsa był wystarczający, by pokonać młodego Meksykanina.
Celowo zamieściłem klip z najlepszymi pojedynkami Paula. Warto bowiem przypomnieć sobie jak świetnym był pięściarzem. Był, bowiem na ring już nigdy nie wróci. Chyba, że zdarzy się cud. Tylko, czy cuda się zdarzają?
