Tomasz Adamek powraca na ring po dotkliwej porażce z rąk Witalija Kliczko. „Góral” będzie jedną z gwiazd gali w Nowym Jorku, która odbędzie się w sobotę 24 marca. Rywalem Polaka będzie Nagy Aguilera z Dominikany.
REKLAMA
Przeciwnik Tomasza nie jest zbyt wymagający. Trudno oczekiwać by było inaczej. Po przegranej ze starszym z braci Kliczko Adamek musi najpierw stoczyć pojedynek „na przetarcie”. Dopiero w przypadku wygranej będzie można myśleć o zakontraktowaniu solidniejszego pięściarza.
Nie skreślajmy jednak Aguilery. Nagy ma za sobą karierę amatorską, a po przejściu na zawodostwo mierzył się z kilkoma znaczącymi zawodnikami, jednak tylko z jednym udało mu się wygrać. Mowa tu o niespodziewanym zwycięstwie nad Olegiem Maskajewem w grudniu 2009 roku. Wówczas to Dominikańczyk już w pierwszej rundzie wygrał z byłym mistrzem świata federacji WBC. Jak się później okazało, Rosjanin po tej walce już więcej nie wyszedł do ringu. Mimo, że Maskajew miał wówczas 40 lat, wygrana nad nim była odbierana jako spora niespodzianka.
Oprócz tego Aguilera stawał na przeciw Samuela Petera, Chrisa Arreoli, czy Antonio Tarvera. Z żadnym nie był w stanie przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść. Jedynie z Tarverem poległ na punkty. Jak widać Nagy nie ma potencjału i umiejętności godnych czempiona, ale w walce „na przetarcie” wręcz wskazane jest, by mistrzowskiego rzemiosła nie prezentować. Taki pojedynek ma pomóc odbudować rekord, a także ponownie uwierzyć we własne umiejętności, bowiem ta wiara po porażce nierzadko jest w opłakanym stanie.
Adamek na pewno nie może lekceważyć Dominikańczyka. Przykład Maskajewa pokazuje, że można się na Nagym „przejechać”. Osobiście nie sądzę, by Tomka spotkał ten sam los co Olega, ale trzeba pamiętać, że to waga ciężka, a tam każdy cios może zasiać spustoszenie. Mimo, że Aguilera nie jest królem nokautów trzeba być uważnym. Aby w kategorii ciężkiej Tomasza nadal traktowano poważnie, wskazana jest wygrana przed czasem lub przynajmniej mocno przekonujące zwycięstwo na punkty. Z takimi pięściarzami trzeba bowiem wygrywać, by myśleć o kolejnym podejściu do pasa mistrza świata. Jeśli „Góral” męczyć się będzie z Nagym, trudno wierzyć by w kolejnych potyczkach wygrywał z najlepszymi w heavyweight.
Osobiście ciekaw jest postawy Adamka. W pojedynku z Witalijem nie miał bowiem nic do powiedzenia i w zasadzie żadnego pomysłu na choćby zbliżenie się do poziomu Ukraińca. W sobotę chciałbym ujrzeć Tomka w zgoła odmiennej formie. Tomka z walki z Chrisem Arreolą, czy Jasonem Estradą. Wówczas po trudnych starciach potrafił przechylić szalę pojedynku na swoją korzyść. I to z wymagającymi rywalami. Za kilka dni poprzeczka zawieszona będzie dużo niżej, dlatego też dyspozycja z tamtych walk powinna szybko załatwić sprawę z Aguilerą.
Na koniec dodam tylko, że transmisję gali z Nowego Jorku pokaże Polsat Sport. Początek w nocy z soboty na niedzielę o godz. 4. Wcześniej, bo o godz. 21, na tym samym kanale obejrzeć będzie można inną galę z udziałem Polaków. Na ringu w Atlantic City zaprezentują się bowiem Mariusz Wach, Artur Szpilka, Kamił Łaszczyk oraz Patryk Majewski. Zapowiada się więc polska sobota na ringach w Stanach Zjednoczonych. Miejmy nadzieję, że każdy z wyżej wymienionych pięściarzy znad Wisły będzie ją wspominać z uśmiechem na twarzy.
