O autorze
Poseł do Parlamentu Europejskiego.
Wiceprzewodnicząca Komisji Prawnej, ponadto pracuje w Komisji Budżetowej i
Komisji Petycji.

UE: 3 mln euro dziennie na tłumaczenia - kontra dominacja anglofonów...

Mimo, że na świecie język angielski staje się współczesnym lingua franca, w Unii Europejskiej panuje kosztowna wielojęzyczność. Tysiące tłumaczy znajduje dzięki temu stabilne zatrudnienie, ale przyjrzawszy się z bliska kosztom językowych luksusów można doznać zawrotu głowy. Ponad 1miliard euro rocznie – „ zaledwie” niecały 1% budżetu ogólnego, jakieś 2.20 euro rocznie na mieszkańca.


Dla samego Parlamentu Europejskiego pracuje ponad 1000 tłumaczy. Ponadto wykonanie ok. 35% wszystkich tłumaczeń zleca się firmom zewnętrznym. Potrzeby sięgają ponad 100 tys. stron miesięcznie. Jeżeli uwzględnimy zarówno tłumaczy ustnych, jak i pisemnych widzimy, że ponad jedna trzecia personelu Parlamentu jest zatrudniona w służbach językowych.

Najpierw trochę historii. W początkach Unii zwanych Europejską Wspólnotą Gospodarczą (EWG) używano tylko dwóch języków: francuskiego i niemieckiego. To wystarczało dla 6 krajów członkowskich: czyli Francji, Niemiec, Luksemburga, Belgii, Holandii i Włoch. Z czasem Unia urosła do 27 krajów i każdy z nich za punkt honoru uważa posiadanie wszystkich dokumentów w swoim języku oraz tłumaczenie wszystkich oficjalnych spotkań na język ojczysty.


Nie każdemu językowa presja poszła łatwo, np. Irlandia, gdzie mówi się głównie po angielsku dopiero po latach wymogła tłumaczenia na język gaeilge, którym nota bene większość irlandzkich europosłów nie mówi. Podobnie było z Maltańczykami, którzy, mimo, że posługują się płynnie angielskim, będącym jednym z dwóch oficjalnych języków na wyspie - naciskali na tłumaczenia na maltański, co też osiągnęli. Wysłuchujemy stale pretensji Katalończyków, którzy nie mając tłumaczenia na ich język czują się poniżani słuchając tłumaczeń na hiszpański (kastylijski). Dołączają do nich Luksemburczycy, mający co prawda francuski i niemiecki do wyboru z trzech języków oficjalnych we własnym kraju, ale przecież chcieliby mieć tłumaczenia na luksemburski.


W unijnej rodzinie mamy obecnie 23 języki oficjalne, 3 alfabety. W najbliższej przyszłości chorwacki (od 2013 r.), a w dalszej perspektywie może i turecki?

Na posiedzeniach często widzę tłumaczy zamówionych dla posłów konkretnych nacji, którzy zapomnieli przyjść na zebranie. Językowa poprawność powoduje, że w delegację np. do Brazylii z posłem nie znającym angielskiego (standard tłumaczenia) jedzie dodatkowo 3 tłumaczy z jego językiem ojczystym, koszty idą w dziesiątki tysięcy euro.

Dokumenty na posiedzenia, raporty po ich odbyciu, setki tysięcy stron przeróżnych przetłumaczonych sprawozdań trafia bardzo często prosto do kubła. Przychodząc wcześnie rano do Parlamentu, mijam się z ekipami sprzątającymi i widzę ile makulatury wynoszą z gabinetów.

W popularnym belgijskim anglojęzycznym magazynie „The Brussels Tribune” filozof, ekonomista i poliglota Philippe Van Parijs, jak każdy wielojęzyczny - docenia ułatwiającą codzienne życie powszechność angielskiego, także w Brukseli. Nie wszyscy jego rodacy podzielają jednak tę opinię gdyż – ekspansja jednego języka powoduje „językową niesprawiedliwość”. Ostatnio nawet pojawiły się głosy, że brak językowej elastyczności stwarza „nierówność szans”, co tłumaczy się tym, iż anglojęzyczni poszukiwacze pracy mają przewagę w jej zdobywaniu w międzynarodowym środowisku Brukseli. No cóż, nawet międzynarodowa Bruksela obawia się nieuprawnionego uprzywilejowania anglofonów.

Priorytet powszechnego języka angielskiego na międzynarodowych konferencjach – przyczynia się też do „nierówności narodów”, którą interpretuje się, jako podniesienie rangi jednego języka, w którym zanurzona jest cała kultura, mentalność i bagaż doświadczeń historycznych jego użytkowników nad inne... Językowa dyskryminacja? Raczej konieczność w międzynarodowym tyglu.

Od ośmiu lat pracuję w stolicy Belgii. W mojej dzielnicy położonej niedaleko Parlamentu Europejskiego mieszka 80 tys. osób pochodzących z ponad 170 rożnych krajów świata!
Najliczniejsze grupy narodowe poza Belgami to : Francuzi, Włosi, Portugalczycy, Hiszpanie, Brytyjczycy, Niemcy, Marokańczycy, Polacy, Holendrzy, Amerykanie...
W domu, gdzie mieszkam na skrzynkach pocztowych widnieją nazwiska rodem ze wszystkich części świata, wszelkie ogłoszenia dla mieszkańców wywieszane są zawsze po angielsku. Międzynarodowe towarzystwo wymogło też używanie uniwersalnego języka zarówno w sklepie jak i na poczcie czy u fryzjera ...

Wspomniany Philippe Van Parijs twierdzi iż, że język angielski w Belgii dla wielu stanowi priorytet, ale Bruksela obawia się, że ludzie podejmujący pracę w instytucjach unijnych wykazują coraz słabszą motywację do nauki języków narodowych jak francuski czy flamandzki, twierdząc, że wystarczy im tylko znajomość angielskiego. Według Van Parijsa jest to naturalna kolej rzeczy i zarówno Bruksela, jak i cała Belgia musi zaakceptować zmieniającą się rzeczywistość i dostosować się do niej poprzez promowanie angielskiego jako ... trzeciego języka Belgii.

Mnie osobiście, dominacja angielszczyzny nie dziwi, z lingwistycznego punktu widzenia kariera angielskiego jest absolutnie uzasadniona. To najłatwiejszy z języków europejskich, do tego prosty w zrozumieniu. Wszystko, co wynegocjuję po francusku natychmiast zapisuję po angielsku, aby nie było wątpliwości, co do osiągniętych kompromisów. Angielski jest w Unii jak metr z Sevres, to z niego tłumaczy się na inne języki Wspólnoty.

Puśćmy na chwilę wodze fantazji, gdyby wyobrazić sobie, że pieniądze przeznaczane obecnie na tłumaczenia unijnych papierzysk zostałyby zainwestowane w naukę języka angielskiego we wszystkich krajach Europy począwszy od przedszkola. Wspólny język służyłby, jako znakomite narzędzie do komunikowania urzędowo – technicznego, co mogłoby zaoszczędzić naprawdę ogromne sumy publicznych pieniędzy w przyszłości.

Z pozdrowieniami z Parlamentu Europejskiego
Lidia Geringer de Oedenberg


*http://www.brusselsmetropolitan.eu/EN/news/news_2012_02_29.php
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
O TYM SIĘ MÓWI 0 0Wypadek autokaru na Słowacji. Był tak tragiczny, że głos zabrała nawet Čaputová
0 0Ostra jazda, czyli co naprawdę z Arabią Saudyjską chce zrobić przebojowy następca tronu?
0 0"Terrorysta to ktoś taki...". Sikorski przeprowadził poruszający wywiad z Adamowicz
0 0"W Senacie wraca normalność". Nitras pokazał, co się zmieniło tuż po wyborze Grodzkiego
WYWIAD 0 0Wyślij kartkę do 5-letniej Natalki! Mama przekłada święta i prosi internet o pomoc
0 0Nigdy nie ma tyle czasu, ile trzeba? Oto, co trzeba zrobić, żeby wyrabiać się z zadaniami w pracy
0 0Mamy najgorszych szefów w Europie. To, co fundują rodzicom, woła o pomstę do nieba
0 0Pamiętaj o tym ubezpieczając mieszkanie. To dodatek, który może zrobić sporą różnicę
DADHERO.PL 0 0Co się dzieje, gdy wrzucasz do sieci zdjęcia swoich dzieci? Zanim to zrobisz, przeczytaj ten tekst
Actina Pact 0 0Dzisiaj tworzą zaplecze polskiego e-sportu. Wcześniej Actina celowała w nieco inny target
0 0Europejskie roboty przegrały z robotami azjatyckimi. Adidas zamyka fabrykę w Europie
0 0Oprócz próśb były groźby? Klich o tym, w jaki sposób PiS miało walczyć w Senacie
0 0PiS rakiem wycofuje się z Piotrowicza. Nieoficjalnie: Duda zgłosi kontrkandydata
Unum 0 0Żyjemy jakbyśmy byli nieśmiertelni. Te dane nie pozostawiają jednak złudzeń
dad:HERO 0 0Najdroższy zegarek świata został sprzedany za absurdalną kwotę. Ten, kto go kupił, ma dobre serce
POLECAMY 0 0Polacy sprzątają Himalaje. Andrzej Bargiel wziął worki i poszedł na lodowiec. "Ilość śmieci szokuje"