Ze zadziwieniem, a przede wszystkim z dużym niepokojem przeczytałam artykuł dotyczący tego, że „rodzice, którzy nie dostosują się do czasu pracy placówek, mogą spotkać się z poważnymi konsekwencjami. Po zamknięciu świetlicy szkolnej do odbioru ucznia zostanie wezwana policja”. Zdziwienie dotyczy zachowania dorosłych a niepokój o dobro dzieci.

REKLAMA
Sytuacja ma dotyczyć rodziców, którzy nie zdąża odebrać dziecka ze świetlicy do godz.: 16:00. Po pierwsze ustalona godzina 16-sta wydaję się niemożliwa, ponieważ większość rodziców kończy pracę właśnie o tej porze. Trzeba doliczyć czas dojazdu do szkoły. To szkoła powinna dostosować czas pracy świetlicy do możliwości odbierania dzieci przez rodziców i opiekunów, a nie rodzice godziny pracy do czasu trwania świetlicy. Czy rodzice mają się codziennie zwalniać z pracy na przykład o pół godziny, żeby zdążyć? Oczywiście jest to również niemożliwe. Po drugie Komisariat Policji nie jest miejscem, w którym powinny przebywać dzieci. Zwłaszcza z powodu spóźniania się rodziców do szkoły! To stawianie dzieci w emocjonalnie trudnej sytuacji, fundowanie im stresu i poczucia winy.
W sytuacjach wyjątkowych lub losowych, kiedy dziecko może zostać przewiezione do placówki o charakterze interwencyjnym, placówka taka powinna zapewnić dziecku profesjonalną opiekę. Warto też pamiętać, że dorośli powinni uczyć dzieci, że służby takie jak policja, straż miejska czy straż pożarna są instytucjami, gdzie warto zwracać się po pomoc, kiedy spotyka ludzi coś złego. Raczej uczyłabym dzieci zaufania do tych służb a nie zniechęcania do nich, żeby, kiedy będą w niebezpieczeństwie umieli z nich adekwatnie do zagrożenia skorzystać.
Z drugiej strony rozumiem potrzebę dyscyplinowania rodziców, aby Ci nie spóźniali się, ale nie kosztem DZIECI! Zachęcam placówki do szukania innych rozwiązań i kompromisów, tak, aby współpraca rodziców i nauczycieli przebiegała bez radykalnych rozwiązań. Naprawdę nie służą one przede wszystkim najmłodszym. Zawsze można dostosować czas otwarcia świetlicy do realnych potrzeb pracujących rodziców.