Nie jestem hipsterem Antkiem, ale tak jak on, na co dzień w życiu zawodowym zajmuję się paroma projektami w tym samym czasie. Żeby je wszystkie “ogarnąć” należy być zmotywowanym i skupionym. Wszystko było by cacy gdyby nie wkradająca się każdego dnia na moje biurko (niczym plastuś z piórnika) “pani prokrastynacja”.

REKLAMA
Jeszcze pięć minut i potem sie tym zajmę. I często mija 30 minut, godzina- aż w końcu nie jesteśmy w stanie skończyć zadania. Najgorsze jest, że nie jesteśmy w stanie cieszyć się resztą dnia gdy z tyłu głowy chodzą nam myśli o nieskończonym zadaniu. Jak bardzo nie lubię tego poczucia świadomości. W konsekwencji spędzamy za dużo czasu głowiąc się nad jednym zadaniem, co jednoczesnie nie pozwala nam skupić się na pozostałych.
Czemu tak jest; czemu tak reagujemy? Wiemy, że historia się powtarza; ciągle i ciągle tak samo. Problemem jest częsta świadomość, że cykl prokrastynacji jest jednym z najtrudniejszych do przerwania. Stajemy się tak przejęci jej cyklem, że zapominamy po czasie jak mamy stawić czoła trudnym zadaniom.
Zebrałem trzy szybkie pomysły na to jak "wyplewić" prokrastynację za młodu, tak aby na nowo przejąć kontrolę nad swoim życiem (albo dniem). O tym jak zaczynać kiedy nie wiemy gdzie zacząć pisaliśmy tutaj.
1. Zabierz się za najtrudniejsze zadanie na początku. Pewnie myślisz "przecież to oczywiste" - ale być może nie zdajesz sobie sprawy, że możemy podeprzeć ten punkt naukowo. Każdy z nas ma ograniczony poziom silnej woli. Kiedy wyczerpiemy jego zasoby, szanse na to by zdobyć się na ukończenie dużego i skomplikowanego zadania - maleją. Weź się za najtrudniejsze zadanie na początku dnia kiedy posiadasz dużo energii. To zapewni lepsze rezultaty. Kiedy upychamy najtrudniejsze zadania na koniec dnia - okupujemy swoją głowę tym, co jeszcze nieskończone, tym samym się męcząc.
Następnym razem kiedy będziesz układać sobie listę celów dzisiejszego dnia, upewnij się, że najgorsze zadanie jest na jej samym początku. Nie musi być ono najbardziej pochłaniające czasowo, ale musisz cię "przerażać".
Kończąc to zadanie jako pierwsze, być może nawet na początku dnia, poczujemy się zachęceni i pełni energii. Reszta zadań i dnia pójdzie nam “z górki”.
2. Podziel zadanie na mniejsze zadanka. Czujemy się przytłoczeni kiedy duży projekt unosi się nam nad głowami. Nie wiemy gdzie zacząć i czym się zająć na początku. Warto pamiętać mądrość ludową że każdy las składa się z pojedynczych drzew.Nie jesteśmy w stanie wyciąć całego lasu na raz, ale możemy zacząć od pojedynczej wycinki drzewka albo nawet gałązki - to już jest progres. Przykład: Organizację całej kuchni (ja swojej nie znoszę sprzątać) warto zacząć np. od szafki z kubkami. Mała powierzchnia jest łatwiejsza do ogarnięcia niż duża sterta, czy powierzchnia na raz. Myśl o tym żeby wykonywać małe kroki każdego dnia. Ukończenie “olbrzyma” z dnia na dzień będzie mniej trudne z każdym małym zadaniem, które uda ci się ukończyć.
3.Magiczne 10 minut. Stymulację produktywności można zacząć od triku, który znalazłem kiedyś w magazynie “Wired”: Należy ustawić stoper w komórce lub zegarku na 10 minut. Ciągłe wykonywanie zadania pod presją dziesięciominutowego “deadline’u” sprawia, że zanurzamy się w zadanie i skupiamy na nim jak nigdy przedtem. Poczucie szybko upływającego czasu wpływa na naszą wyobraźnię stymulująco - uruchamia naszą schowaną kreatywność. Ukończenie zadań w takim systemie sprawia mi dużo satysfakcji - prawie jakbym “pykał” w komputerową grę. Ponadto - ukończenie zadania, które normalnie zajmuje nam 30 minut; w 10 - nakręca nas pozytywnie do szybszego ukończenia pozostałych.
Mimo, iż czasami wydaje się to niemożliwe, jest w nas potencjał do tego by kończyć zadania w ciągu jednego dnia. Ze świeżą perspektywą w głowie, zmotywowany po przetestowaniu tych prostych sposobów możesz zwyciężyć nawyk prokrastynacji.
Pytanie: Jeśli zmagacie się z takową - to jak sobie radzicie?