
Święta już za rogiem. Ostatnie przygotowania i gorączka zakupów jeszcze przede mną. Jak zwykle próbowałam nie pozostawiać rzeczy wypisanych na mojej długiej liście do zrobienia na tak zwaną ostatnią chwilę. Nie udało się. Czas świąteczny jak zwykle przyszedł niepostrzeżenie. A ja znów zadaję sobie to samo pytanie: czy te wszystkie jeszcze niewykonane zadania są pilne i czy mogę zostawić je na potem?
REKLAMA
W takich sytuacjach przypomina mi się teoria Stephen R. Covey'a opisana w jego książce "Najpierw rzeczy najważniejsze" dotycząca skutecznego zarządzania czasem, ale jak trudno w przedświątecznym wirze zadań połączyć teorię z praktyką?
Według Covey’a warto priorytetować nasze codzienne obowiązki zawodowe oraz te prywatne używając stworzonej przez niego tabeli:
1: Ważne i pilne. Te zadania powinny być naszymi priorytetami, znajdują się na samym początku naszej listy zadań do wykonania. One muszą być wykonane dzisiaj.
2: Ważne i niepilne. Te zadania są zadaniami na “jutro”. Jeśli nie skupimy się na nich w odpowiednim czasie (w miarę szybko) to odbiją się na nas ich konsekwencje.
3: Pilne i nieważne. Te zadania są ważne dla kogoś innego, ale nie dla nas samych.
4: Niepilne i nieważne. Te zadania powinny być usunięte z naszej listy, są to rzeczy, które odciągają nas od spraw najważniejszych.
2: Ważne i niepilne. Te zadania są zadaniami na “jutro”. Jeśli nie skupimy się na nich w odpowiednim czasie (w miarę szybko) to odbiją się na nas ich konsekwencje.
3: Pilne i nieważne. Te zadania są ważne dla kogoś innego, ale nie dla nas samych.
4: Niepilne i nieważne. Te zadania powinny być usunięte z naszej listy, są to rzeczy, które odciągają nas od spraw najważniejszych.
Przed świątecznie życzę wam i sobie by Coveyowe zarządzanie czasem i umiejętność organizowania naszego życia stało się naszą drugą naturą.
