Od lat w swojej głowie chowam sekretną listę. Przez te wszystkie miesiące, ta lista powoduje ból serca. Jaką listę mam na myśli? Chodzi mi o listę, która refrenem pobrzmiewa każdego dnia - lista "To Się Nie Liczy".
REKLAMA
Co to takiego? Pomyśl że, za każdym razem gdy zaczynasz realizować długo upragnione marzenie, w tym samym czasie w głowie rozpoczynasz pisanie listy TSNL. TSNL jest zbiorem sekretnych osiągnięć, które muszą zostać zaliczone, zanim poczujemy się spełnieni w swoim postanowieniu.
Na przykład: nie czuję, że pracowałem ciężko w ciągu dnia, jeśli nie napisałem co najmniej kilku szkiców szkolenia lub nie odbyłem paru konstruktywnych spotkań z klientami.
Mogę zmagać się z setkami różnych rzeczy w ciągu dnia, ale tylko udane rozmowy prowadzące do konkretnych akcji, lub idee spisane na papierze powodują przypływ satysfakcji. Dzieje się tak dlatego, że w mojej głowie liczą się tylko relacje z ludźmi i zmaterializowane idee.
Ty też masz swoją listę TSNL. Masz ją dlatego że, masz ambicje. Jeśli jesteś blogerem, może powtarzasz sobie - "Nie będę wartościowym autorem bloga, jeśli mojego wpisu nie przeczyta przynajmniej 300 osób" Jeśli piszesz książki możesz powtarzać sobie, że "nie będziesz prawdziwym autorem dopóki ktoś nie wyda twojej książki" - zupełnie pomijając fakt, że samodzielnie wydałaś/wydałeś kilka książek w internecie. "Ukończyłem studia z wyróżnieniem, ale dopóki mój ojciec nie powie mi, że jest ze mnie dumny, cała ta praca się nie liczy"
TSNL ma nieskończoną ilość odmian.
Niezależnie od tego co jest twoim celem, marzeniem lub pasją, mamy jedną rzecz wspólną. Ta rzecz, zakładam, występuje na 99% list TSNL.
To sen.
Kiedy ciężko pracujemy i zmagamy się z wyzwaniami codzienności, w pracy czy poza nią, niewielu ludzi uznaje sen za element składowy sukcesu.
Sen jest kłopotliwy. Sen maruje czas. Sen jest porażką.
Sen - "to się nie liczy".
Zmagam się z tym myśleniem od ostatnich kilku lat. Często powtarzając sobie, że perspektywa przespania 1/3 swojego życia mnie przeraża - zasypiałem o trzeciej lub czwartej nad ranem. Pracując po nocy nad projektami, czy pracą magisterską porafiłem spać po 5 godzin. I taki mechanizm działania miał sens przez chwilę. Byłem w stanie zachować wystarczającą ilość energii. Było tylko kilka chwil, kiedy czułem się jak Bilbo we "Władcy Pierścieni"; on opisał stan wypalenia niemal doskonale: "Czuję się jak cienka warstwa masła, rozsmarowana na zbyt dużej kromce chleba."
Ciężko jest zatrzymać się i odpocząć kiedy pracuje się nad czymś co pochłania nas całkowicie. Ale kiedy zdałem sobie sprawę, że mogę funkcjonować na wysokich obrotach tylko przez parę tygodni, góra miesiąc, tylko po to żeby opaść z braku sił, często z krwawiącym z osłabienia nosem - podjąłem decyzję. Decyzję na temat ilośći snu w moim zapełnionym życiu.
Sen nie jest wrogiem ludzi kreatywnych i proaktywnych - jest ich przyjacielem. Sen nie jest wrogiem wydajności - jest jej adwokatem. Sen nie jest kotwicą marzeń - jest ich motorem.
Od czasu do czasu, moja lista TSNL przypomina mi o sobie. Wmawia mi, że nic nie osiągnąłem i jestem leniwy. TSNL pokazuje sen jako stratę czasu i wroga sukcesu w życiu. Ta okropna lista wmawia mi, że żeby osiągnąć więcej muszę skończyć z pięknym ośmiogodzinnym snem. Ale zarówno moja, jak i twoja TSNL jest okropną kłamczuchą.
Zapominam szybko o tym emocjonalnym i ambicjonalnym nastawieniu, którym karmi się TSNL i przyjmuje sen jako dar, którym jest. Sen jest paliwem, kluczem do osiągnięcia naszych celów, sposobem na produktywny dzień.
Pozwól że zasugeruję Ci jedną rzecz. Idź do łóżka. Okaż sobie trochę miłości i łaski. Te dwie ostatnie są największym wrogiem TSNL. Przeanalizuj, ale szczerze, rzeczy które są na twojej demotywującej liście i zignoruj je wszystkie. Wszystkie te rzeczy to jedna wielka bujda, która osłabia naszą tożsamość i to do czego jesteśmy powołani w życiu.
Ile godzin śpisz w tygodniu?
