
Po długiej nieobecności związanej z doktoratem i innymi sprawami najwyższej wagi, powracamy do Państwa, chcąc opisać obiekt niezwykły – z pogranicza architektury sakralnej, rzeźby i instalacji w krajobrazie. Belgijscy architekci Pieterjan Gijs i Arnout Van Vaerenbergh zaprojektowali obiekt, który zachowuje formę tradycyjnego kościoła, ale w zupełnie odmienny sposób interpretuje postrzeganie formy, skali, relacji obiektu i krajobrazu.
REKLAMA
Jak definiują architekci, kościół- jako budynek nie pełni swojej typowej funkcji, ale stanowi refleksję nad relacją obiektu i krajobrazu, postrzeganiem skali, zwłaszcza w dobie komputerowych wizualizacji, tworzenia struktur architektonicznych, sposobu budowania komputerowych rysunków, które niekiedy nie są w ogóle zdeterminowane lokalizacją, konstrukcją, ale wynikają z nieograniczonych niemalże możliwości graficznego przedstawienia.
Struktura kościoła składa się ze stu stalowych, cortenowych przekrojów (ważących w sumie 30 ton), połączonych dyskretnymi pionowymi stężeniami, tworząc ażurowy raster.
Efekt wizualny jest nieprawdopodobny.
Obiekt, usytuowany w terenie niezabudowanym, oglądany z daleka (wtedy postrzegamy stalowe przekroje jak kreskowanie na niebie), przenika się z tłem.
Przybliżając się – struktura zdaje się zagęszczać. Z bliska- stalowe warstwice nakładają się w perspektywie, tworząc wrażenie pełnej ściany z paneli.
Dzięki takiemu przedstawieniu kościół w Limburgu staje się symbolicznym odbiciem, „powidokiem” tradycyjnej architektury tego regionu (Haspengouw). Ta niezwykła architektoniczna instalacja jest pierwszą z planowanych dla różnych belgijskich lokalizacji.
