O autorze
Przyjazny buddysta, wieczny optymista, posiadający niebywałą umiejętność zbywania uśmiechem przeciwności losu, bezkonfliktowo uzależniony od adrenaliny.

Od roku zrzeszony z jedną z największych agencji fotograficznych w Polsce.

Wyjątkowo aktywny typ, uwielbia sport – miłośnik extreme sports (instruktor snowboardu),rolek na poziomie zawodniczym, longboardu i jazdy pod prąd na rowerze po warszawskich uliczkach.

Najchętniej resetuje się w Himalajach konsekwentnie cierpiąc na chorobę wysokościową.
Zawsze za pan brat ze sztuką współczesną, dziwną muzyką i lokalnymi menelami z dzielnicy „M”.

Wieku nie podaje, bo ma więcej niż się wydaje.

W POGONI ZA DIABŁEM

ALIEN SEX FIEND WYŁANIA SIĘ Z MGŁY
ALIEN SEX FIEND WYŁANIA SIĘ Z MGŁY
Kilka dni temu wróciłem z jednej z najbardziej malarskich i spektakularnych imprez muzycznych na jakich miałem okazję być w ostatnich kilku latach. Castle Party poraża swoją różnorodnością na każdym polu. Od momentu wjechania do miasteczka o mało szałowej nazwie: Bolków (miasto w woj. dolnośląskim, w powiecie jaworskim ,jakieś 1,5 godziny od Wrocławia) ,gdzie obok zmalowanych, czarnych turpistycznych dam, ramię w ramię, siedzą lokalne dziady w przetartych skarpetach dumnie prężąc swe sfalowane torsy.Dziady lokalne-lokalne dziady- dziady z Bolkowa. Autentyczne i szczęśliwe. Gdy się zorientowałem, że połowa z nich nie ma gdzie mieszkać, bo odnajęli swe bolkowskie komnaty na czas trwania festiwalu, poczułem jeszcze większą sympatię. To taka tradycja tu, od lat.







Jerzyk (łysy ogorzały, z najbardziej falującym torsem)

-Odnajął ja mieszkanie. Od lat tacy państwo przyjeżdżajo. Kulturalni. To Państwo z Wrocławia.
Ja: zawsze Ci sami?
Jerzyk: A ci samy! Ja stały w uczuciu jestem. Sie przywiozuje szybko do luda.
Ja: i dużo Pan bierze?
Jerzyk: a 55 złocisza od osoby ja biere.
Ja; to chyba dobry pieniądz.
Jerzyk: a,jo, dobry ,jo, bardzo dobry. Tu chopak młody, taki jak Ty, to nie ma roboty. Tu tylko pić można. Stod młodzi uciekajo.Za granycę uciekajo.
Ja: a dzieci Pan ma?
Jerzyk : a jo,kedyś miałem-i Jerzyk się zamyśla i podaje mi wino ciepłe i buzujące. Po chwili słyszę ryk Jerzyka:
-Malwaaaaaaaaaaaa, Malwynkaaa moja, czarna dzikusica!
Przez rynek biegnie młoda, atrakcyjna kobieta. Cała w czerni, tylko twarz ma białą, jak trup i usta czerwone, nabrzmiałe.


-Jerzyk!!Nic się nie zmieniasz! Jesteśmy.Wszyscy już dojechali.
-Malwa-to jest pan fotograf-z Warszawy-dodaje dumnie Jerzyk.
-Miło mi, Malwa, z Wrocławia.
-Aaa, czyli To Ty z rodziną od lat tu przyjeżdżacie?- pytam
-Tak, ja już 8 raz jestem. Pierwszy raz wziął mnie tato, gdy miałam 13 lat.



Tak to właśnie tam wygląda. Dziady w symbiozie z czarnymi damami i dracko-wampirycznymi typami, ze spiłowanymi zębami .Odwrócone krzyże na szyi, trupio białe twarze, koturny, lateksy i często piękne ,na miarę szyte suknie w stylu wiktorianskim.

Czy jest zatem drugie dno? Otóż nie, rzadko. Większość z tych ludzi przyjeżdża tu dla muzyki, znajomych, klimatu. Nie ma w tym jakiejś głębszej idei. Na początku się rozczarowałem liczyłem na satanistyczne egzorcyzmy, ofiary, spanie w trumnach pod kościołem... Nic z tych rzeczy. Pełna kultura. Nawet słowo „kurwa” było rzadkością.


Często fotografia atomizuje rzeczywistość, mimochodem poddaje ją manipulacji i zniekształca. W tym przypadku nie było takiej możliwości, mimo wszystko każda osoba ,którą sfotografowałem oraz rozmawiałem otaczała swą osobę nimbem tajemniczości.
Każdy sfotografowany był dla mnie potencjalnym przedmiotem fascynacji.







Co chatka, to zagadka. Dlatego miedzy innymi ów festiwal wydał mi się dużo bardziej autentyczny niż main-streamowy Open Air.
Przede wszystkim na Castle Party, każdy jest jedyny w swoim rodzaju od stylu, po zawód i zainteresowani skończywszy. Hipsterskie arty-farty, identyczne buty marki vans i wytatuowane ciała w modne czachy, jakoś do mnie nie przemawiają. Wszyscy są artystami i zajmują się sztuką. Nuda!





Jeśli chodzi o muzykę, to tak jak wspomniałem we wstępie.
Słucham zupełnie czegoś innego, nie przeszkodziło to mi jednak by znaleźć coś ekstra
dla siebie. Stało się to dzięki akredytacji, która umożliwiła mi dojście pod samą scenę.
Z jednej strony miałem na wyciągnięcie ręki artystów, którzy dawali z siebie naprawdę maksimum, z drugiej tłum fanów, który był jak aktywny wulkan, pozornie groźny
i agresywny. Szalał niczym świeżo wyprodukowany testosteron w organizmie dojrzewającego chłopaka.

Najbardziej odcisnął na mnie swe piętno meksykański duet HOCICO.
Chłopaki grają coś w rodzaju harsh elektro.To rodzaj ciemnej, monumentalnej muzy ,która swój imperialny blask czerpie z niewiarygodnej charyzmy wokalisty (Erka).
Genialne ,klawiszowe intro, raz po raz łamane było industrialnym, surowym podkładem.
By było tego mało, scenografię dopełniło gigantyczne oberwanie chmury. Zunifikowany tłum szalał odtwarzając co raz cudaczniejsze figury. Co za malarstwo! Pollock by zwariował.



Drugi koncert o którym warto wspomnieć to już legendarny Alien Sex Fiend. Stylistyka zespołu stale ewoluuje, więc trudno jednym słowem określić ich korzenie.Gdybym miał staruszków jakoś zaszufladkować stanowiło by to konglomerat szamańskiego rocka
z psychobilly voodoo elektroniką w namiętnym romansie z klasyczną nutą punk-rocka.
Lwia część zespołu to oczywiście małżeństwo Mr i Mrs. Fiend, zaczęli tworzyć wtedy, kiedy jeszcze nie było mnie na świecie. Dinozaury gotyku. Mr.Fiend nie jedno przeżył co widać po twarzy i ciele. Zrujnowana postura doskonale wpasowała się klimat ost. utworu Zombie, gdzie wniesiony na noszach na scenach zaczął rzucać w ludzi kośćmi
i czaszkami. Łysa, biała głowa wokalisty ociekała sztuczną krwią.
Dla jednych okropieństwo, dla mnie nietuzinkowy teatr ze wspaniałą muzyką w tle. Jeśli mielibyście kiedykolwiek okazję zobaczyć Alien-ów w akcji, gorąco polecam. W całym swym pretensjonalnym opakowaniu są do bólu prawdziwi, tak jak kiedyś młodzi Sid
i Nancy.

To byłoby na tyle. Kolejne Castle Party już za rok. Szlifujcie kły, ostrzcie szpony, odkurzcie stare suknie ślubne po babciach i w drogę. Warto raz w życiu zapić z Jerzykiem pod byłym kościołem ewangelickim, zobaczyć korzenny, podmokły zamek w Bolkowie, poznać 24lteniego górnika o oczach syberyjskiego husky i powrzeszczeć pod sceną:

D-D-D-Dead and buried
D-D-D-Dead and buried
Aaah! AAAH!*

*)Alien Sex Fiend “Dead and buried”




Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
POLECAMY 0 0"Cały dom robi we wiadra". Sławojki i wychodki w środku polskiego miasta
0 0Przekop mierzei przyciąga turystów. Nie wszyscy się cieszą
0 0Będzie nowy serial w świecie "Star Wars". Jest mroczny zwiastun

TRAGEDIA W TATRACH

ANETA OLENDER 0 0"Ludzie mają to gdzieś". Demontaż krzyża na Giewoncie to absurd, problem tkwi gdzie indziej
0 0Dzieci, dwie kobiety i Czech. Wiadomo, kim były osoby, które zginęły w Tatrach

TYLKO W NATEMAT

ELIZA MICHALIK 0 0Przestańcie mówić o “farmie trolli”. Oto, czym naprawdę jest afera w resorcie Ziobry
NOWE INFORMACJE 0 0Tak małżeństwo Szmydt wspólnie mogło niszczyć sędziów na Twitterze

DZIEJE SIĘ

0 0"Lodowiec cofnął się o 2 kilometry". Polak na własne oczy widział, co w Arktyce zrobiła zmiana klimatu
0 0Widać dym z kosmosu. Tak płoną lasy w Amazonii i na Syberii. To NIE JEST lokalny problem