Mająca miejsce w 1851 r. Wielka Wystawa do dnia dzisiejszego elektryzuje pamięć Brytyjczyków. Stanowi element ich narodowej dumy przypominający o latach świetności, gdy o przyszłości ówczesnego świata decydowano jeszcze nad Tamizą. Sentyment do tego wydarzenia jest na tyle żywy, że grupa kilku organizacji pozarządowych organizuje we wrześniu tego roku wydarzenie o podobnym charakterze - Festiwal Przyszłości. Takie spotkanie to dobra okazja do zrzucenia akademickiego rygoru oraz na oddanie się nieskrępowanej dyskusji o spekulatywnej przyszłości.

REKLAMA
Pod koniec września w ratuszu modnej, wschodnio-londyńskiej dzielnicy Shoreditch rozpocznie się FutureFest - Festiwal Przyszłości - wydarzenie przedstawiane jako weekend celebracji nad osiągnięciami współczesnej technologii, designu i kultury.
Głównym założeniem tego wydarzenia ma być próba sformułowania uniwersalnych pytań - oraz twórcza spekulacja nad ich odpowiedzią - jakiej przyszłości chcielibyśmy doświadczyć. A to, że przyszłość jaką sobie dziś wyobrażamy będzie inna od tej jaką byśmy sobie życzyli możemy brać za pewnik. W czasach gospodarczej stagnacji ponoć zbyt wiele mówi się o teraźniejszości, a zbyt mało o przyszłości - chociaż to dzisiejsze decyzje i działania mają na nią realny wpływ.
Jednak skala i rozmach festiwalu - pomimo ambicji organizatorów - nie do końca pozwala na porównania z wydarzeniem sprzed ponad 160 lat. W końcu Wielka Wystawa trwała 6 miesięcy i była znaczącym, społeczno-kulturalnym wydarzeniem ówczesnych czasów – rozpędzającej się rewolucji industrialnej i wiktoriańskiej prosperity (wystawę trzykrotnie odwiedziła królowa Wiktoria). Sam budynek ratusza w Shoreditch, to również nie to samo co monumentalny obiekt Crystal Palace.
Duch otwartości na pozaszablonowe myślenie miałby jednak pozostać ten sam.
logo
Jak wyobrażamy sobie przyszłość? (Voros, 2003)

Dla organizujących festiwal dzisiejszych 30-40 latków perspektywa 2050 r. ma dodatkowe, symboliczne znaczenie. W najlepszym wypadku będzie to dla nich okres „spokojnej starości”. Kwestia nieprzypadkowa, bo starzejące się społeczeństwo i postęp technologiczny to trendy, co do których wagi mało kto ma jeszcze wątpliwości. Rozpoznanie i uznanie zachodzących przemian, a podjęcie aktywnych działań to jednak dwie osobne historie. I to między innymi dlatego, zanim doszło do zawiązania idei FutureFest’u instytucje odpowiedzialne za organizację tego wydarzenia przeprowadziły serię otwartych spotkań przybliżających publiczności rozwiązania technologiczne mogące kiedyś zaadresować te problemy.
Jednym z tematów, któremu poświęcono sporo uwagi było to czy będziemy kiedykolwiek gotowi (oraz chętni) na to aby dzielić się emocjami i doświadczeniami z maszynami. Ostatecznie, jednym z większych wyzwań dotyczącym starości jest samotność i towarzyszące jej wykluczenie. Równie interesującą kwestią była tzw. cyfrowa pamięć – a w zasadzie nadzieja, że któregoś dnia nasze doświadczenia uda się zdigitalizować i przekazać potomkom na podobnej zasadzie, jak służyły/służą temu dzisiaj nagrania video, zdjęcia i opowieści rodzinne. Te dwa przykłady to zresztą garstka z serii tematów budujących atmosferę przed wrześniowym wydarzeniem. Inne spotkania dotyczyły m. in dronów, biohacking’u, nanotechnologii oraz cyberbezpieczeństwa.
Wspomniane w tytule targowisko próżności to miejsce pełne fałszu, obłudy i szacunku dla pozorów. O taki zarzut nie trudno gdy wkracza się w obszar twórczej spekulacji.
Dlatego ważne jest aby ci którzy zabierają publicznie głos byli w tej kwestii możliwi wiarygodni. Na liście zaproszonych we wrześniu gości można odnaleźć osoby należące do awangardy pozaszablonowego myślenia. Należą do nich Mark Miodownik - twórca londyńskiego Institute of Making, Rachael Botsman – propagatorka kolaboratywnej konsumpcji, Ian Goldindyrektor „szkoły przyszłości” na Uniwersytecie Oxfordzkim (Oxford Martin School), Andoni Andruiz – szef kuchni cenionej baskiskiej restauracji Mugaritz, baron Martin Rees – brytyjski astrofizyk, długoletni przewodniczący Royal Society, Giorgia Lupi – włoska artystka "designerka informacji", Steve Fuller – słynny amerykański filozof i socjolog nauki, Ben Hammersley - brytyjski dziennikarz, redaktor magazynu technologicznego Wired UK, Ellen Jorgenson – założycielka nowojorskiej sceny DIYbio (Genespace), Aleks Krotski – dziennikarka BBC prowadzącą serię „Cyfrowy Człowiek”, Bertolt Meyer – szwajcarski naukowiec prowadzący serię filmów dokumentalnych „Jak Stworzyć Bionicznego Człowieka” (poniżej) oraz wielu innych.
Widząc tak zróżnicowaną, interesującą grupę ludzi z realnymi osiągnięciami szczerze wierzę, że może to być ciekawe wydarzenie. A z nazywaniem tego targowiskiem marzycieli (bez elementu próżności) nie mam absolutnie problemu!
- Łukasz Alwast
Więcej o FutureFest można przeczytać w specjalnej zakładce na The Guardian