ACTA to obecnie jeden z najbardziej rozpoznawanych i przerażających skrótów. Bojownicy o wolność internetu chowają się za charakterystyczną białą maską wyobrażającą twarz mężczyzny z muszkieterskim zarostem. Dzięki niej stają się oczywiście Anonymous. Ta maska to nie tylko inna wersja szalika na twarzy kibola, to wyobrażenie wpisuje się w szerszy dyskurs.
REKLAMA
Twórcą maski jest David Lloyd, rysownik komiksowy. Sama maska pojawia się po raz pierwszy w komiksie zatytułowanym „V jak vendetta” (Vjv). Scenariusz do niego napisał Alan Moore, ikona i żywa legenda komiksu. Vjv to futurystyczna antyutopia opowiadająca o tajemniczym anarchiście, który chce obalić faszystowskie władze Wielkiej Brytanii. Rewolucjonista nazywa się V i nosi maskę stylizowaną na wyobrażenie Guya Fawkesa, czyli taką, jaka stała się symbolem ruchu Anonymous. Sam Fawkes to barwna postać. Jest jednym z organizatorów spisku prochowego – zamachu na króla Jakuba I zorganizowanego przez angielskich katolików. Do dziś 5 listopada obchodzi się święto – Noc Guya Fawkesa – podczas którego anglikanie palą jego kukłę.
Komiks wyszedł w 1982 roku, na jego podstawie w 2006 roku James McTeigue nakręcił film pod tym samym tytułem z Natalie Portman z roli głównej. Jeśli ktoś kojarzy tę maskę, to raczej jedynie z tego filmu.
Komiks wyszedł w 1982 roku, na jego podstawie w 2006 roku James McTeigue nakręcił film pod tym samym tytułem z Natalie Portman z roli głównej. Jeśli ktoś kojarzy tę maskę, to raczej jedynie z tego filmu.
Sam Lloyd porównuje popularność maski do kariery, jaką zrobiło zdjęcie Che Guevary autorstwa Alberto Kordy, które można obecnie zobaczyć na koszulkach sprzedawanych na całym świecie. To bardzo trafne porównanie, bo oba wizerunki funkcjonują obecnie kompletnie w oderwaniu od swojego pierwowzoru. Fawkes to zdrajcą – nie tylko chciał zabić króla, spisek prochowy miał na celu przywrócenie katolicyzmu w Anglii. Che to przecież komunista, który karabinem walczył o czerwoną rewolucję. W demokratycznym społeczeństwie nie mogą być bohaterami. Moore w komiksie używa wizerunku Fawkesa jako symbolu walki z władzą faszystowską, jako symbolu buntu i wolności. Z takim samym przekonaniem ludzie noszą koszulki z Guevarą. Wizerunki obu stają się demokratycznym orężem, a ludzie, którzy je noszą, bojownikami o wolność.
Ciekawe ilu z protestujących wie, co zakłada na twarz i skąd to się wzięło? To pytanie chyba jednak w tym przypadku nie ma sensu. Dla protestujących nie jest przecież istotne, kto co zrobił – liczy się przede wszystkim to, że mogą z tego skorzystać. I nie chodzi o to, że jakąkolwiek wartość stracił fakt, że ktoś jest twórcą (a nie robił tego ad dei gloriam). Chodzi o to, że maska zaczęła żyć własnym życiem i stała się nośnikiem nowych treści. Być może Moore i Lloyd dożyli tej pociechy, że ich księgi zbłądziły pod strzechy. Tylko czy to zwykłych zjadaczy chleba przerobiło w anioły?
