Na biletach miejskich w Lublinie miały pojawić się rysunki i komiksy promujące tolerancję. Zrobiła się z tego jednak zadyma z kibicami, Żydami i gejami w roli głównej.
REKLAMA
Kibice klubu Motor Lublin, którzy stali się głównymi bohaterami kampanii, zaprotestowali przeciwko niej tak skutecznie, że dyrekcja lubelskiego ZTM wycofała bilety. Autorami kampanii byli Maciej Pałka i Dominik Szcześniak. Ich wizualizacje zastąpiły rysunki Janka Kozy (tak, tego z "Przekroju").
Kampania miała propować tolerancję w Lublinie. Szcześniak i Pałka wpadli na pomysł, żeby wykorzystać do tego celu kibiców lokalnej druży piłkarskiej Motor Lublin. Na rysunkach kibice piłkarscy zostali skonfrontowani z Żydem, Murzynem i gejami. Na biletach Murzyn i Żyd kibicują klubowi, krzycą "Motor", a potem ściskają się na trybunach z "przedstawicielami innej nacji". Na innym bilecie można przeczytać: "Dla was to tylko piłka, dla nas to styl życia" i zobaczyć dwóch całujących się mężczyzn na trybunach, na których rozlega się gromkie "Motoooor".
Kibice i władze klubu poczuli się dotknięci takimi treściami. Bilety zostały wycofane. Zastąpiły je inne. Przebieg całej afery dobrze wypunktował Tomasz Pstrągowski.
Nie zamierzam się wdawać w ideologiczno-obyczajowe dywagacje. Mnie interesuje co innego. Pytanie jest proste: czy ta kampania była dobrze pomyślana i miała szansę trafić do odbiorców, promując określone treści? Zdacydowanie nie. Powodów jest kilka.
Po pierwsze, akcja miała generować pozytywne treści – czyli Lublin dla każdego. Bohaterami uczyniono jednak prawie wyłącznie kibiców klubu piłkarskiego. Pomijam już fakt, że to sugeruje, że nic innego nie ma w Lublinie, przede wszystkim jednak to stwarza świat. I jaki on jest? Kibice klubu Motor Lublin są antysemitami, homofobami i rasistami. Dlaczego? Bo to oni występują na tych biletach, które mają promować tolerancję. To oni mają z tym problem i to im trzeba wskazać, że można ramię w ramię kibicować z gejami itd. Ograniczenie świata do stadionu wskazuje jednoznacznie, że tylko tam lub głównie tam jest problem. Akcja wygenerowała zatem negatywne treści, bo napiętnowała tylko jedną grupę społeczną, sugerując, kto i w jaki sposób jest nietolerancyjny. Lublin faktycznie okazał się nie dla każdego – nie dla kibica.
Po drugie, kampania nie jest jednoznaczna i nie niesie jasnego przekazu. Na pierwszy rzut oka nie bardzo wiadomo, o co chodzi. To źle, bo zwłaszcza w takim przypadku nie powinno być miejsca na dywagacje i spekulacje. Najbardziej czytelne są bilety z kibicujacymi Żydem i Murzynem, ale i w tym przypadku nie jest to oczywistość. Trzeba się przez chwilę zastanowić. Komu będzie się chciało? Do ludzi miał dotrzeć określony przekaz. To nie miała być zabawa intelektualna z odbiorcą – prawda? Na pozostałych biletach jest gorzej. Jaką treść niesie wspomniane przedstawienie całujących się facetów na trybunach z dopiskiem "Dla was to tylko piłka, dla nas styl życia". Pomyślmy. Bycie gejem to nie hobby? Faceci w grupie muszą być homoseksualistami? Gejem możesz być też poza stadionem? A nie, to chodzi o telerancję...
Po trzecie, pozytywny przekaz nie powinien dotyczyć tylko treści, ale także grafiki. A rysunki Pałki powielają i wyolbrzymiają stereotypowe cechy nacji. To karykaturalne wyobrażenia. A celem karykatury jest na ogół ośmieszenie przedstawianej osoby lub zjawiska. Gdzie tu zatem pozytywna treść? Karykaturalność tych złych – nietolerancyjnych, jeszcze jakoś by sie broniła, ale tych dobrych, nietolerowych jest bez sensu. Dodatkowo dla wielu osób stylistyka, w jakiej zilustował kampanię Pałka, to po protu bazgroły. A bilety o tolerancji nie są przecież miejscem do edukacji artystycznej społeczeństwa. Graficznie bilety są nieestetyczne i nieprzystępne dla statystycznej osoby kasującej bilet. Już sama grafika, jeśli nie zniechęci do zapoznania się z treścią, to nie wywołuje pozytywnych skojarzeń. Kibice z powykrzywianymi ryjami, Żyd z nosem, którym mógłby świeczki gasić, i pejsami, którymi mógłby dusić porwane na macę nieochrzczone noworodki. Makabra. Postacie wyglądają bardziej jak potwory niż jak normalni ludzie. Jak w takim świecie mutantów można mówić o tolerancji? Że tymi wielkimi ryjami wyposażonymi w imponujace zęby nie pożerają wszystkiego wokół od razu, to cud. Brzydota nie ma społecznej akceptacji – nie bez powodu to modelki reklamują różne produkty, a ambasadorkami UNICEF są Angelina Jolie i Selena Gomez. W Lublinie zrobią to jednak maszkary.
Szkoda akcji.
