Są 24-godzinne wyścigi samochodowe i kolarskie, biegi i zawody pływackie. Są też sesje rysowania komiksów przez 24h – różnica jest taka, że komiksy robi przez dobę jedna osoba, a nie cały zespół.
REKLAMA
Na pomysł rysowania komiksu przez dobę wpadł w 1990 Scott McCloud, amerykański twórca, który zasłynął naukowymi traktatami o komiksie w formie komiksu. Jego „Undestanding comics” (niestety ciągle niewydany w Polsce) to metodyczne i bardzo przystępne podejście do teorii komiksu od praktycznej strony – z resztą sam tytuł mówi za siebie i jest adekwatny do treści.
Reguła całodobowego tworzenia komiksów McClouda mówi, że komiks musi powstać 24 godziny, mieć 24 strony, scenariusz nie może być gotowy wcześniej. Tego typu akcje organizowane są na całym świecie. W Polsce pod koniec ubiegłego roku już po raz czwarty w Pracowni Komiksowej Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej w Gdańsku im. Josepha Conrada-Korzeniowskiego odbył „24h Comics Day”. Jego efektem jest 9 komiksów autorstwa polskich i niemieckich twórców.
Koncepcja wydaje się szalona, ale jej efekty są czasem bardzo fajne i okazuje się, że doba wystarcza, by zrobić ciekawy komiks. Od 5 lat takie sesje organizowane są także przy festiwalu w Angouleme – najważniejszej komiksowej imprezie w Europie. Biorą w nim udział zarówno zawodowcy, jak i amatorzy.
