Dzień, tradycyjnie już, rozpocząłem od przeglądu kilku stron internetowych. Bezmyślne klikanie i przeglądanie tytułów skończyło się jednak bardzo szybko, bo natrafiłem na jakże szokujący artykuł.

REKLAMA
Otóż podczas IO w Londynie wybuchł skandal! Agnieszka Radwańska zagrała bez orzełka. Wiem, że całkiem niedawno zatwierdzono ustawę, która jasno mówi, że godło narodowe musi znaleźć się na strojach sportowców, ale jest jeden problem, to tylko marny temat zastępczy.
Przecież siatkarze też nie mieli orzełka na koszulkach i jakoś nikt lamentu z tego powodu nie podnosi. A powinien. Jak wszyscy mają mieć i orzełka i flagę, to wszyscy. Bez wyjątku. A tak to wygląda na to, że jak wygrywasz to możesz nie mieć godła, jak przegrywasz i nie masz orła to masz przechlapane.
Co prawda strój w jakim wystąpiła nasza najlepsza tenisistka był chyba najbardziej "niepolski" jaki widziałem w przeciągu kilku ostatnich lat, ale traktujmy może wszystkich jednakowo? Siatkarze wygrali w pięknym stylu, więc brak orzełka nie przeszkadza nikomu, Radwańska przegrała - nagle orzełek jest ważny.
Skoro już mamy taką ustawę, która nakazuje sportowcom noszenie symboli narodowych na ich strojach, to może niech ktoś sprawdza je sprawdza jeszcze przed startem? Nie wierzę w to, że nikt nie widział stroju Radwańskiej przed Igrzyskami. Schowała go na dno torby i nikomu nie pokazywała? To miała być jej tajna broń?
Czytam dalej i dowiaduję się, że dyrektor sportowy PZT, pan Wojciech Andrzejewski, przyznaje, że miało miejsce drobne niedopatrzenie. No brawo, ale o ile się nie mylę, to dyrektor sportowy odpowiada za to, żeby takich niedopatrzeń na nie było.
No to może jeszcze o siatkarzach słów kilka. Przed telewizorem zasiadłem dopiero na początku drugiego seta, więc nie mogę się wypowiedzieć na temat gry podopiecznych Anastasiego w pierwszym secie. Później to był już koncert. Polacy wgnietli Włochów w ziemię i jeszcze w czwartym secie wytarli nimi podłogę.
Nic tylko wstać i klaskać.