Wczorajszy występ Śląska Wrocław przelał czarę goryczy. Do tej pory twierdziłem, że polska piłka ligowa, owszem słaba, ale da się lubić. Teraz zaczynam się coraz mocniej zastanawiać, czy rzeczywiście się da.
REKLAMA
Miniony sezon T-Mobile Ekstraklasy był chyba najgorszym jaki miałem okazję śledzić. Liczba meczów, których nie dało się oglądać była zatrważająca. W rundzie wiosennej zacząłem łapać się na tym, że wręcz szukam sobie innych zajęć niż oglądanie ligowej młócki. Kiedy trzepanie dywanu stało się czynnością bardziej zajmującą niż oglądanie meczu wiedziałem, że jest źle. Bardzo źle.
Sezon się jednak skończył, medale rozdane, zbliżało się Euro naiwnie pomyślałem więc, że gorzej być nie może. Naiwny ja.
Otóż zbliżające się rozgrywki 2012/13 najprawdopodobniej będą jeszcze gorsze. Nikt się nie wzmacnia, większość osłabia, a do tego ludzie, którzy wykładali kasę uciekają byle dalej od polskiej piłki.
Wracając jednak do Śląska. Nie wiem ile oni tam zarabiają, ale wiem, że za dużo. Dużo za dużo. To nie jest normalne, że za źle wykonaną pracę panowie piłkarze dostają takie pieniądze. I nie tyczy się to tylko naszych ligowców, ale także reprezentacji. No bo za co były te premie po Euro? Za co piłkarze Śląska mają dostać jakieś premie? Za wybiegnięcie na murawę? Czy jak pielęgniarka przyjdzie do pracy to dostanie 50 zł premii za pojawienie się w robocie? Albo piekarz? Nie? No właśnie.
Mario Balotelli powiedział kiedyś, że nie cieszy się z bramek, bo to tak jakby listonosz się cieszył, że dostarczył list. Czy jeżeli listonosz raz, drugi, trzeci zostawiłby przesyłkę pod złym adresem, to też dostałby premię? To czy ktokolwiek by się nad nim litował? Czy ktokolwiek zaśpiewałby mu: Nic się nie stało, listonosz nic się stało! albo: Jesteśmy z Tobą, listonosz jesteśmy z Tobą!?
On oczywiście by przeprosił, powiedział, że od września to on już będzie dostarczał przesyłki wzorowo i z pomocą tych wszystkich dobrych ludzi zdobędzie tytuł listonosza roku, ale tak właściwie to za swoją dotychczasową pracę chciałby dostać premię. No i parę biletów do kina.
Problem jednak w tym, że taki listonosz od razu zostałby zwolniony, a wszyscy – słusznie zresztą – wieszaliby na nim psy. Pora więc skończyć z głaskaniem piłkarzy. Do nich wreszcie musi dotrzeć, że oni są jedną z najbardziej przecenionych grup społecznych w tym kraju. Że tak naprawdę jeśli już za momencik nie zaczną dobrze kopać piłki, to na stadionach zacznie się pojawiać znacznie mniej kibiców. Znacznie mniej kibiców, to znacznie mniejsze wpływy do kas klubu. Znacznie mniej pieniędzy dla klubu, to znacznie mniej pieniędzy dla piłkarzy.
A tego chyba panowie piłkarze nie chcą prawda?
PS Okładka "Faktu" wiecznie żywa. Ze specjalną dedykacją dla podopiecznych Oresta Lenczyka: Wstyd. Żenada. Kompromitacja. Hańba. Frajerstwo.
PPS Zapomnijmy o czymś takim jak dobre losowanie dla polskiej drużyny. Dla nas są tylko złe lub fatalne losowania. Dobre to może być wylosowanie polskiej drużyny dla dowolnego zespołu z Europy. To coś jak dawniej wylosować zespół z Cypru czy Azerbejdżanu.
