Parafraza słynnej wypowiedzi Billa Clintona doskonale oddaje sytuację w europejskiej piłce. La Liga - na dziś najlepsza liga świata.

REKLAMA
To moja subiektywna opinia. Wiem, że zaraz odezwie się chór przeciwników takiej tezy i zacznie się ględzenie, że gra tylko Barca i Real, że poza nimi nikt się nie liczy itd. itp. Niby prawda, ale co z tego?
Co z tego skoro na Old Trafford przyjeżdża 5 (słownie: piąta) drużyna La Liga i ogrywa wicelidera tej niby najlepszej ligi świata 2:3? Mało tego, o szczęściu to może mówić Manchester, bo Bilbao, mogło i powinno, wygrać wyżej. Ale, że De Gea zagrał chyba swój najlepszy mecz w barwach drużyny Alexa Fergusona, to wpadły tylko trzy bramki dla Basków.
Ktoś powie, jedna jaskółka wiosny nie czyni... Ok. Tyle tylko, że tych jaskółek jest już cała masa. W LM w najlepszym wypadku do ćwierćfinału awansuje tylko jedna angielska drużyna - Chelsea. I to też jest mało prawdopodobne, bo przecież w pierwszym meczu z Napoli przegrała wyraźnie aż 1:3. Odrobić straty będzie cholernie ciężko.
Jeżeli do tego dołożymy dzisiejsze porażki Manchesterów w Lidze Europa, to już ta opinia najlepszej ligi świata zaczyna wydawać się śmieszna, prawda?
Zresztą symptomy upadku angielskiej potęgi widać było już od dwóch lat. Niby w poprzednim sezonie Manchester grał w finale Ligi Mistrzów, ale czy ktoś tak na poważnie myślał, że ta drużyna jest w stanie wygrać z Barceloną? Co więcej, gdyby półfinałowe starcie hiszpańskich gigantów zakończyło się zwycięstwem Realu, to stawiam wszystkie pieniądze na to, że puchar i tak wylądowałby w Hiszpanii. Manchester był za słaby. Znacznie mocniejszy był dwa lata wcześniej, gdy mierzył się z Barceloną w finale.
Sezon 2009/10 to brak jakiejkolwiek angielskiej drużyny w półfinałach LM. Pierwszy symptom osłabienia, który wszyscy zlekceważyli. Dziś już wiemy, że niepotrzebnie.
A Hiszpanie? Spokojnie znoszą łatkę ligi dwóch drużyn i nic sobie z tego nie robią. Liczba europejskich pucharów w ostatnich 5 latach: dwa triumfy w LM Barcelony (oba po finałowych starciach z Manchesterem) po stronie Hiszpanii. Tylko jeden raz puchar powędrował do ojczyzny futbolu, kiedy to w sezonie 2007/08 wygrał Manchester United (w finale zagrał z Chelsea). Więcej zwycięstw, w ostatnim pięcioleciu, w tych elitarnych rozgrywkach niż zespoły z Premiership zanotowali przedstawiciele Serie A (Milan w sezonie 2006/07 i Inter 2009/10).
A Puchar UEFA/Liga Europa? Dwa zwycięstwa przedstawicieli La Liga. Odpowiednio Sevilla w sezonie 2006/07 (w finale wygrała z Espanyolem) i Atletico Madryt, które wygrało pierwszą edycję Ligi Europa w sezonie 2009/10 pozostawiając w pokonanym polu zespół Fulham Londyn. Premiership nie zanotowało w tym czasie żadnego zwycięstwa w tych rozgrywkach.
Wynik tej rywalizacji na puchary: La Liga 4:1 Premiership. Pogrom.
Może pora już skończyć z tym gadaniem, że liga angielska jest najlepsza na świecie? Nie jest. Fani wyspiarskiego futbolu muszą się z tym pogodzić.
P.S Czy ktoś powie mi co robił Rafael przy bramce na 3:1?