Ulica Georg-Schwarz-Straße powraca do życia dzięki innowacji społecznej.
Ulica Georg-Schwarz-Straße powraca do życia dzięki innowacji społecznej. autor: Anja Datan

W Lipsku ponad 40 tysięcy mieszkań stoi pustych. Najwięcej zyskali właściciele, którzy swoje mieszkania oddali do użytku za darmo.

REKLAMA
Lipsk w ostatnich latach powraca na języki. Media już ukuły termin „nowego Berlina” i prześcigają się w artykułach, jak bardzo hipsterski i kreatywny jest Lipsk. Atmosfera w mieście faktycznie ma wiele wspólnego z berlińskim luzem. Mieszkańcy masowo otwierają nowe kafejki, galerie, księgarnie i restauracje, w których gwar utrzymuje się do późnych godzin nocnych. To co wyróżnia Lipsk od stolicy to budynki.
Lipsk w niewielkim stopniu ucierpiał podczas wojny. Miasto zachowało tradycyjny układ XIX-wiecznych ulic i kamienic. W wielu przypadkach, niegdyś piękne budowle, stoją obecnie zapuszczone i puste. To efekt odpływu mieszkańców, który nastąpił w latach 90-tych po zjednoczeniu Niemiec. Popyt na mieszkania zmalał, a właściciele zostali pozbawieni dochodów potrzebnych na bieżącą konserwację swojego mienia. Kryzys rynku nieruchomości zmusił obie strony – najemców i wynajmujących – do podważenia reguł istniejących od wieków.
logo
"Renowacja teraz" - mieszkańcy Lipska nie chcą pogodzić się z popadającymi w ruinę kamienicami. autor: Łukasz Grajewski
- W 2004 roku organizacja HausHalten rozpoczęła dialog z właścicielami opuszczonych budynków. Przekonali, że jeśli oddadzą mieszkania ludziom za darmo, to i tak tylko na tym zyskają. – specyfikę alternatywnego obiegu nieruchomości tłumaczy mi Johanna, która wraz z kolektywem mieszkaniowym opiekuje się trzypiętrową kamienicą w jednej z dzielnic Lipska. Budynki, które najszybciej ulegają erozji w stanie nieużytkowania, miały zyskać mieszkańców płacących podstawowe opłaty za prąd, gaz oraz wodę. Chcąc nie chcąc, nowi lokatorzy musieli też dokonać remont zapuszczonych lokum. Chętni do wypróbowania metody znaleźli się po obu stronach co poskutkowało pojawieniem się „domów dozorowanych” (z niem. Wächterhäuser).
- Alternatywa była koniecznością w mieście z taką ilością pustych mieszkań – Johanna strzeszcza sytuację, oprowadzając po kolejnych piętrach budynku ochrzczonego przez kolektyw mianem „GS-10 Hausprojekt”. - Od tego czasu w Lipsku powstało dużo bardziej lub mniej formalnych grup, które próbują rekultywować życie budynków. Tylko przy ulicy Georg-Schwarz-Straße, gdzie w budynku z numerem 10 mieszkamy, działa już kilka kolektywów. Zasiedlają budynki po preferencyjnych cenach, lub kupują za bezcen od pozbawionych wszelkich nadziei właścicieli.
logo
Dzięki rezygnacji z drogich czynszów, życie powoli wraca na ulicę Georg-Schwarz-Straße. autor: Łukasz Grajewski
Czym skutkuje, ta pozornie pozbawiona podstaw ekonomicznych sytuacja? – W ten określony sposób do budynków sprowadza się masa kreatywnych ludzi. Artyści tworzą w nich swoje galerie, ci co bardziej przedsiębiorcy zakładają knajpy i sklepy. Dzięki temu ulice powracają do życia, a to przyciąga ludzi. – mówi Johanna. Ich ulica jeszcze kilka lat temu była przez mieszkańców omijana szerokim łukiem. Teraz wydarzenia kulturalne, dobra kuchnia i nieformalny sznyt przyciąga młodzież, ale i klasę średnią.
W konsekwencji, budynki w na nowo ożywionej dzielnicy ponownie stają się atrakcyjne. – To cieszy właścicieli, ale już nie nas, mieszkańców, którzy doprowadzili do zmiany. - Johanna podkreśla, że to poprzez wykupienie budynku, został on na stałe wyrwany z oficjalnego obiegu nieruchomości. Kolektyw zapewnił sobie niezależność, bez względu na przyszłą popularność ulicy. Ta wydaje się nieunikniona, patrząc na gości schodzących się późnym wieczorem do klubokawiarni prowadzonej przez Johanę.
logo
„GS-10 Hausprojekt” to między innymi knajpa na parterze, z której dochód pozwala na dalszą renowację budynku. autor: Łukasz Grajewski