
Niemiecka gospodarka i wysoka jakość życia przyciąga ludzi z całego świata. To wielkie wyzwanie dla całego aparatu państwowego.
REKLAMA
Lucy poznałem podczas odwiedzin rodziców swojej dziewczyny w Hannoverze. Pochodzi z Ghany. W wieku 16 lat kupiła nielegalnie paszport i poleciała do Niemiec, gdzie w Hamburgu czekała na nią siostra. Nie mając oficjalnego zaproszenia ani wizy, zezwolenie na czasowy pobyt w Niemczech zdobyła zachodząc w ciążę. Umieszczono ją w mieszkaniu socjalnym w Hannoverze, do którego trafiają nielegalni imigranci. W Ghanie nie ma wojny, a Lucy nie wyjechała z powodów politycznych, więc nie przysługuje jej żadne prawo do azylu. Jej pobyt w Niemczech trwa już 8 lat. W tym czasie urodziła trójkę dzieci. Macierzyństwo pozwala jej na ponowne odraczanie deportacji. Najstarszy syn za dwa tygodnie pójdzie do szkoły.
Obrońcy praw człowieka mogą załamywać ręce, ale dla ludzi przybywających z całego świata, nawet półlegalna egzystencja w Niemczech jest bardziej atrakcyjna niż rzeczywistość, którą pozostawili w swoich rodzinnych stronach. Lucy nie ma co do tego żadnej pewności, ale urzędnicy mogą w końcu zadecydować o nadaniu jej dzieciom niemieckiego obywatelstwa. Wtedy przyszłość rodziny będzie zabezpieczona. Dla takiej perspektywy ludzie potrafią wiele zaryzykować.
Niemieckie prawo wobec imigrantów jest bardzo restrykcyjne i nie dostosowane do ilości osób, które w Niemczech szukają lepszego życia. Tych wraz z nieustającym kryzysem jest coraz więcej. W poszukiwaniu pracy do Niemiec zjeżdżają młodzi z całego świata. W uprzywilejowanej sytuacji znajdują się mieszkańcy krajów unijnych, którym swobodę poszukiwania pracy w całej Europie gwarantują unijne dyrektywy. Ludziom spoza Unii nie pomoże ani świetne wykształcenie, ani kwalifikacje, poszukiwane przez niemieckich prawodawców. W świetle prawa pozostają osobami drugiej kategorii, z wiszącą nad nimi groźbą deportacji.
Niemiecka gospodarka zgłasza coraz większe zapotrzebowanie na wykwalifikowanych młodych pracowników. Ich niedobór wynika ze zniżkowych tendencji demograficznych w niemieckim społeczeństwie. Pomóc może większa otwartość na obcokrajowców i liberalizacja przepisów umożliwiających im życie i pracę w Niemczech. To zadanie z serii ekstremalnie trudnych, bo przepisy muszą nadążyć za wrażliwością rożnych kultur i sceptycyzmem wobec przysłowiowego „innego”. Przykład tureckich gastarbeiterów, których kolejne pokolenia na przestrzeni kilkudziesięciu lat zostały na równych prawach włączone do niemieckiego społeczeństwa pokazuje, że jest to możliwe.
