
Jako właściciel Grupy GeoFusion jestem ze swoim zespołem - na polskim rynku - zdecydowanym liderem prac UXO. Jednakże bycie liderem na takim rynku i wśród takich słabych graczy nie jest dla mnie szczytem naszych ambicji. Aspiruję do europejskiego a nawet światowego rynku. Widzę przed sobą długą i wyboistą drogę, lecz od początku istnienia Grupa GeoFusion miałem jasno wytyczony kierunek rozwoju.
REKLAMA
Z perspektywy czasu cieszę się, że na początku istnienia spółki nie doszło do porozumienia z żadnym funduszem inwestycyjnym - jestem przekonany, iż żaden ekonomista, fundusz czy też grupa specjalistów nie zrozumiałaby mojego toku myślenia, a co za tym idzie nie podjęłaby ryzyka, które ja podjąłem. Finalnie to ryzyko okazało się być opłacalne, choć kilka lat wcześniej gdyby ktokolwiek sprawdził ten rynek to stwierdziłby, że jest on nieperspektywiczny i warty raptem kilkanaście milionów w skali roku. Rynek ten tak naprawdę opierał się w dużej mierze na handlu zaświadczeniami o wykonanych pracach, które w rzeczywistości nie zostawały nigdy w pełni wykonane.
Oczywiście jestem świadomy, iż planowany rozwój pochłania i będzie pochłaniał ogromny kapitał. Moje aktualnie planowane inwestycje opiewają na ok 120 mln zł ., co umożliwi przejęcie większości interesującej mnie części rynku offshore w Polsce. Na obecnym etapie jako jedną z dróg pozyskiwania kapitału rozważam wpuszczenie inwestora, jednak teraz mówimy o tym z pozycji jasno widocznego rynku na którym przez najbliższych kilkanaście lat możliwe jest uzyskiwanie przychodów na poziomie nawet kilkuset milionów PLN rocznie a mój innowacyjny projekt systemu do utylizacji broni chemicznej zatopionej w Bałtyku to osobny wehikuł umożliwiający osiągnięcie wielomiliardowych przychodów i zysków.
Jest tak między innymi gdyż Komisja Europejska dostrzegła problem zatrutego Bałtyku; aby nie dopuścić do czarnego scenariusza spowodowanego bronią chemiczną i konwencjonalną zalegającą na dnie naszego morza planowane są środki w wysokości miliardów euro na rozwiązanie tego problemu. Pamiętajmy o tym że nie jest to tylko problem środowiskowy ale problem niosący za sobą katastrofę gospodarczą.
Obecnie jesteśmy jedynym podmiotem, który będzie dysponował realnym działającym narzędziem do usuwania i utylizacji broni chemicznej zatopionej w Bałtyku i Morzu Północnym bezpośrednio na morzu. Broń ta różni się znacząco od składów amunicji broni chemicznej w innych krajach, nie możemy tu bezpośrednio zaimplementować technologii japońskiej czy amerykańskiej. Pozycja monopolisty może i nie jest zdrowa dla rynku, ale dla nas na pewno bardzo korzystna! Dlatego teraz jednym z moich głównych celów jest bezpieczeństwo firmy i szczęśliwe sfinalizowanie projektu co w oczywisty sposób prowadzi do ograniczenia dotychczas podejmowanego ryzyka.
