Potok Olszówka Krzycka, Wrocław
Potok Olszówka Krzycka, Wrocław Fot. Łukasz Szymanowicz

Taki las nie ma lekko. Planiści kreślą śmiałe projekty urbanizacji, urzędnicy czerpią garściami dotacje na 'rewitalizacje' jak z horroru. Bezlitośni dla przyrody deweloperzy ostrzą zęby na kolejne hektary, z których wycisną zdatny do sprzedaży metr kwadratowy. Taki las drży na słowa 'zrównoważony rozwój' - zbyt często słychać je w akompaniamencie pił mechanicznych. Boi się tych, którym przeszkadzają liście szumiące zbyt głośno na wietrze czy trochę błota na ścieżce. A widział też takich.

REKLAMA
Idąc od skrzyżowania ulicy Zefirowej i Róży Wiatrów w stronę Ślęzy, tuż przed ogródkami działkowymi, natkniecie się na niewielkie zagłębienie porośnięte gęstą roślinnością. Przy odrobinie szczęścia, znajdzecie tam trochę wody na dnie. Za to z całą pewnością przywita was koncert słowików, wilg, kukułek i dziesiątków innych ptaków. To właśnie potok Olszówka Krzycka, który rozciąga się od okolicy ronda na ul. Skarbowców do ulicy Racławickiej. Niepozorny, częściowo regulowany, częściowo naturalny; ukryty w gęstym, zielonym, pulsującym gąszczu. Przejdźmy się więc dalej jego brzegiem.
logo
Potok Olszówka Krzycka, Wrocław Fot. Łukasz Szymanowicz
Jeśli idąc z miejsca, w którym zaczęliśmy nasz spacer, skręcicie w lewo, waszym oczom ukaże się piękny widok – aleja ponad stuletnich dębów. Potężne, dostojne, dające schronienie ptakom i cień spacerującym mieszkańcom. To od nich zaczął się protest. To ich wycinkę planowano pod budowę kolektora na wodę deszczową. Dzięki czujności okolicznych mieszkańców w ostatniej chwili udało się uratować te najstarsze drzewa. I pojawily się też kolejne pytania: co z ich bryłami korzeniowymi, skoro rura dalej ma tędy biec? Co z wodą, dzięki której one żyją, a będzie im zabrana i przetransportowana do Ślęzy, póltora kilometra dalej? Co z całą dziką naturą, dziesiątkami innych drzew, które planuje się wyciąć, żeby wybudować tu kolektor? Wtedy nasz protest przybrał na sile. Stało się jasne, że najcenniejsze przyrodniczo miejsce na osiedlu miało zostać zniszczone.
logo
Potok Olszówka Krzycka, Wrocław. Fot. Łukasz Szymanowicz
Kilkadziesiąt metrów za aleją dębów natkniemy się na serce całego ekosystemu. Poza starymi, dostojnymi drzewami, zobaczymy całą masę młodszych drzew; niespodziewanych zagajników, głogów, wierzb, dzikich drzew owocowych, na które niestrudzenie wspinają się pnącza chmielu i które dają pożywienie dla pszczół i innych owadów. Zresztą gęstwina pełna jest zwierząt - poza ptakami, znajdziemy tu rzadkie płazy, sarny, nietoperze i wiele innych gatunków. Okoliczne łąki są żywe, bogate i barwne. Miejsce ma potencjał na rezerwat. Istnieje tu naturalna mała retencja w krajobrazie, miejsce, gdzie woda opadowa jest zatrzymywana, oczyszczona w naturalny sposób i zasila cały ekosystem. Dlatego podjęliśmy się obrony Olszówki Krzyckiej. Nie mogliśmy się pogodzić z myślą, że taki skarb zostanie rozjechany przez ciężki sprzęt, osuszony, bezpowrotnie stracony.
logo
Ekosystem Olszówki Krzyckiej, Wrocław Fot. Jakub Petz
Co wiemy dziś, po ciężkich tygodniach walki, spotkań, pisania dziesiątek pism, rozmów z mediami, radami osiedli, występowania o opinie naukowców? Oddolnie zorganizowany protest przyniósł efekt. Miasto zaledwie kilka dni temu ogłosiło, że wycofuje się ze starej koncepcji i zaczyna prace projektowe od zera, z udziałem mieszkańców. Co dalej z Olszówką Krzycką? To pokażą najbliższe miesiące, choć bezpośrednie zagrożenie zostało zażegnane. Sukces małej, ale nieustępliwej inicjatywy mieszkańców jest niewątpliwy. I za to należą się wielkie podziękowania wszystkim zaangażowanym w ten proces ludziom – jest ich zbyt wielu, aby tu wymienić. Dziękuję.
logo
Spacer mieszkańców, aktywistów, naukowców, urzędników i pracowników spółki miejskiej MPWiK oraz protest wrocławskiego Extincion Rebellion. 'Obserwujemy', 'Wrocław, the melting place'. Fot. Łukasz Szymanowicz
Zachęcam wszystkich do prawdziwego spaceru wzdłuż potoku. Może nawet pokusicie się o wejście w jedną z ukrytych, wąskich ścieżek prowadzących do samego koryta Olszówki? Zdecydowanie warto to zrobić, zatrzymać się tam na chwilę, wsłuchać w ptasie koncerty i cieszyć się, że tak cenne tereny mogą istnieć w mieście, dalej służyć nam i naszym dzieciom. To zasoby, których nie da się odtworzyć. Nie da się tego kupić za żadne pieniądze. Wszyscy więc bądźmy dziś obrońcami Olszówki.