
W ostatnim czasie coaching stał się bardzo popularnym tematem, na który pisze się wiele artykułów, czy to ogólnie o coachingu, czy o wyjątkowo rzucających się w oczy coachach i pseudocoachach; w mniejszych czasopismach, na portalach i w poważanych magazynach. Artykuły pozytywne i pokazujące niesamowitą efektywność procesów coachingowych oraz te, które deprecjonują coachów i proces coachingowy. Artykuły-wyzwania i takie, które na nie odpowiadają. Dyskusja podobna (pod względem zapalczywości dyskusji, a nie jej przedmiotu czy wagi) do tej w przypadku „szczepić czy nie szczepić” wśród rodziców lub Radeon czy GeForce wśród fanatyków sprzętu komputerowego. Można by powiedzieć, że to standardowa sytuacja, kiedy popularne na rynku zjawisko powoduje szum informacyjny i zbiera obozy zwolenników i przeciwników przekrzykujących się wzajemnie szukających dziury w całym fanów teorii spiskowych i fanatyków roniących łzy szczęścia na sam dźwięk słowa „coaching”. Być może… Niemniej jednak, kiedy robi się głośno o danym temacie, to może warto byłoby, żeby osoby, których on dotyczy, zastanowiły się z jakich powodów mógł powstać. Od dawna wiadomo, że osoba zadowolona z produktu czy usługi poinformuje o tym 2-3 inne, a niezadowolona niepomiernie więcej. Stąd pierwsze artykuły o coachingu, które pamiętam sprzed kilku lat, były pisane przez niezadowolonych Klientów. Skoro więc Klient nie jest zadowolony, to w moim odczuciu, osoba taka jak coach powinna po pierwsze spojrzeć w lustro i zadać sobie sama pytanie – co takiego robię, żeby być dobrym w tym, czym się zajmuję? Żeby być dobrym coachem. Dla innych i dla samego siebie
Piszę ostro? Być może. Czasem warto wsadzić kij w mrowisko. Oburzył Cię ten fragment artykułu ? Bingo! Przynajmniej jedną nogą jesteś właśnie w tej grupie… Przyznaj przed samym sobą, że się nie rozwijasz. Mam dla Ciebie niezobowiązującą sugestię. Zejdź trochę na ziemię, przeczytaj książkę ze swojej branży, poczytaj artykuły, posłuchaj audiobooka, uzupełnij swój warsztat, idź na szkolenie, zainspiruj się. Przyjmij do wiadomości, że są tacy, którzy przeszli już tę drogę i mogą podzielić się z Tobą wiedzą.
De facto problem budowania wizerunku i promowania siebie i swoich usług może dotyczyć każdej z trzech wyodrębnionych przeze mnie powyżej grup.
Drodzy coachowie. Jeżeli chcecie mieć nadal tę pracę i kochacie to, co robicie, to wspólnie musimy zadbać o to jak postrzegany jest coaching. A to zależy tylko i wyłącznie od nas samych. Od naszego podejścia. Od naszego zaangażowania. Od naszej motywacji i entuzjazmu. Michael Jackson w piosence „Man in the mirror” śpiewał:
For Once In My Life
It's Gonna Feel Real Good,
Gonna Make A Difference
Gonna Make It Right . . .
I'm Asking Him To Change His Ways
And No Message Could'veBeen Any Clearer
If You Wanna Make The WorldA Better Place
Take A Look At Yourself And
Then Make That Change!
Ten jeden raz w życiu
Poczuje się z tym dobrze
Poczuję tę różnicę
Zrobię to właściwie
Proszę go, by zmienił to, jak postępuje
I żądna inna wiadomość nigdy nie była bardziej jasna
Jeśli chcesz by świat stał się lepszym miejscem
Spójrz na siebie samego
I dokonaj tej zmiany…/ (tłum. własne)
Pani Coach, panie Coachu – nie śpimy! Budzimy się! Popatrzcie się na siebie i odpowiedzcie sobie na pytanie, czy chcielibyście mieć takiego coacha, jak wy sami? Czego Wam jeszcze brakuje?
