
No to moja kolej na piłkoszał!
REKLAMA
Dzisiejsza sesja miała być o wiosennych kolorach, o miętowy krawacie i o słońcu. Ale mieliśmy mżawkę, fotograf zgubił ładowarkę do aparatu (zdjęcie zrobione są więc moim głupikiem), ja miałem wisielczy humor bo rano poharatałem lewy błotnik o parkometr, a stolarz robiący meble do sklepu po raz kolejny nawalił z terminem. Ale niech tam, wrzucam to zdjęcie, bo chcę się wpisać, z nieco innej strony, w piłkoszał.
Mecz Polski z Rosją oglądałem z przyjaciółmi w pubie. W pewnym momencie realizator pokazał plan totalny Warszawy z Narodowym na pierwszym planie. Pamiętacie? To był magiczny obrazek, magiczny moment. I wicie co? Wszyscy w pubie, jakieś 150 osób, zaczęło klaskać i wiwatować. Bo cholernie nam się podobał ten obrazek. Bo widać było na nim Warszawę piękną, Warszawę nowoczesną, Warszawę inną niż zwykliśmy o niej myśleć i mówić. Jestem dumny z tego miasta, bo jest młode duchem, bo ciągle się tu coś dzieje, bo pięknieje w oczach.
Warsaw, I love you. You are NOT bringing me down…
