
Pisarzem jest człowiek, który stara się, o ile to możliwe, NIE PISAĆ!
REKLAMA
O czym nie pisać? Pytanie to jest ważne, bo czyż nie narzuca nam się zewsząd zbytek rzeczy, przyciągających naszą uwagę? Ot, spoglądam na przykład na monitor swego komputera (jeszcze zgaszony) i zaczynam myśleć o lustrzaności tegoż i o lustrach w ogóle, albo o Perseuszu, co miał lustrzaną tarczę, albo o magicznym zwierciadle Twardowskiego, w którym sławny czarnoksiężnik, na prośbę króla Zygmunta Augusta, wywoływał ducha Barbary Radziwiłłówny. Następnie przenoszę wzrok na lampę u sufitu i pojawia mi się w mózgu historia żarówki Edisona, albo bajka o lampie Aladyna, czy też mit Psyche, co oświetliła, wbrew zakazowi bogów, swojego nocnego kochanka Erosa i w tej samej chwili go utraciła. Myśląc o tych drobiazgach, zaczynam też rozmyślać o samym myśleniu, no i wprasza mi się hasło „Cogito ergo sum”, „Myślę, więc jestem”, albo zaczyna mi dźwięczeć Prokofiew („Myśli”, jego utwór fortepianowy z lat 30. ubiegłego wieku); widzę w wyobraźni rzeźbę Rodina „Myśliciel”, a dalej jest jeszcze etymologia słowa „myśliwy”, które wiąże się oczywiście z myśleniem, bo kiedyś trzeba było niemałej przemyślności, by upolować zwierzę. A skoro „przemyślność”, to i „przemysł”, rzecz kluczowa dla naszego świata i tak dalej i dalej. Wszystko to przemożnie pcha się na mnie, naprzykrza; nagabują o chwilę uwagi przedmioty i komentarze do nich; ja o tym nie bardzo chcę pisać, ale jak tutaj widać muszę, pióro biega po papierze… W istocie problemem pisarza nie jest pisanie, lecz raczej niepisanie, w sensie unikania zbytecznych tematów, wątków, inspiracji. Ergo pisarzem jest człowiek, który stara się, o ile to możliwe, NIE PISAĆ!
