fot. Beata Maciejewska

Konopie łagodzą obyczaje - chyba tylko w ten sposób można wytłumaczyć, że kwestia legalizacji marihuany jest jednym z niewielu obszarów w polskiej polityce, nad którą ramię w ramię pracują posłowie skrajnie odmiennych formacji.

REKLAMA
Zabrakło jeszcze przedstawiciela największej i najbardziej wpływowej partii politycznej, ale i tutaj liczymy na to, że czas przyniesie otrzeźwienie. Na wczorajszym posiedzeniu parlamentarnego zespołu do spraw legalizacji marihuany ponownie spotkali się przedstawiciele klubów parlamentarnych Koalicji Obywatelskiej, Lewicy i koła poselskiego Konfederacji. Jak było?
... w normalnych okolicznościach wystarczyłoby zamieścić odnośnik do transmisji z posiedzenia na stronach Sejmu. Niestety, ze względu na pandemię paniki, budynek Sejmu został zamknięty dla odwiedzających, więc spotkanie odbyło się w dość niezwykłych warunkach, tj. w pobliskiej kawiarni. Nie przeszkodziło to - a być może nawet pomogło - w podjęciu pewnych ustaleń, które wydają się obiecujące i chyba najbardziej odpowiadają bieżącej sytuacji.
Głównym przedmiotem spotkania było omówienie naszej obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej, czyli projektu zniesienia kar za posiadanie 30 gramów marihuany i uprawę 4 roślin konopi "innych niż włókniste" na własny użytek. Choć pojawiło się kilka głosów odrębnych ("zgłosić skrajnie postępowy projekt poselski"), większość osób była zdania, że zespół powinien zająć się pracą nad zbudowaniem w Sejmie poparcia dla naszych postulatów pośród swoich koleżanek i kolegów. Wszyscy trzej parlamentarzyści (Urszula Zielińska z Koalicji Obywatelskiej, Beata Maciejewska z Lewicy i Dobromir Sośnierz z Konfederacji) przyznali, że dużo pracy przed nimi w ich własnych środowiskach. Gdyby taki projekt trafił pod głosowanie dziś, niestety nawet pośród opozycji nie moglibyśmy liczyć na poparcie większości - brak jest w tym gronie wiedzy, zrozumienia problemu czy poczucia, że jest to jakkolwiek istotne zagadnienie.
Pojawiały się również pytania odnośnie wciąż nieuregulowanych kwestii dotyczących dostępności i kosztów leczenia przy użyciu marihuany. Jesteśmy świadomi tego, że nasz projekt obywatelski, choć rozwiązuje 95% przypadków niepotrzebnego nikomu konfliktu z prawem odnośnie posiadania i uprawy, NIE załatwia wszystkich potrzeb m.in. osób najbardziej potrzebujących marihuany w celach medycznych. Padła deklaracja ze strony posła Sośnierza, że równolegle zbiera się zespół poświęcony wyłącznie medycznym konopiom, w którym prawdopodobnie znajdą się również przedstawiciele PiS - kibicujemy tej inicjatywie i mamy nadzieję, że stanie się naturalną kontynuacją sejmowej dyskusji odnośnie zaprzestania karania za posiadanie.
Kolejne posiedzenie zespołu zaplanowane zostało wstępnie na czerwiec i przewiduje zaproszenie przedstawicieli Krajowego Biura ds. Przeciwdziałania Narkomanii i Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, których opinia będzie kluczowa jeśli uda się skierować nasz obywatelski projekt do prac w sejmowych komisjach. Równolegle cała trójka parlamentarzystów zadeklarowała się, że włączą temat marihuany do dyskusji na swoich partyjnych klubach, a także uprzedzą swoich kandydatów na Prezydenta, że będziemy do nich kierować pytania m.in. o ułaskawienie ofiar ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii oraz gotowość do poparcia naszego projektu.
Jeśli zrealizowałyby się wszystkie najśmielsze plany i postulaty, które pojawiły się na spotkaniu, ta kadencja Sejmu przyniosłaby prawdziwy przełom w trzech odsłonach: w pierwszej dekryminalizacja posiadania i uprawy, w drugiej stworzenie polskich upraw konopi medycznych, a w trzeciej pełne uwolnienie rynku rekreacyjnej marihuany. Co z tego i kiedy ujrzy światło dzienne, to się okaże - ale wreszcie coś się dzieję i jest z kim rozmawiać, co pozwala z ostrożnym optymizmem patrzeć w przyszłość :)