Fot. materiały prasowe/Maciej Lepiato

Reakcje na moją niepełnosprawność bywają różne. Zawodnicy mówią podobnie: wszyscy jesteśmy tacy sami, nie ma podziału na zdrowych i chorych. Jest za to podział na zawodników którzy skaczą niżej i wyżej.

REKLAMA
Bawią mnie za to reakcje sędziów. Na zawodach dla niepełnosprawnych jest przekonanie, że to forma festynu. Wyobraźcie sobie minę sędziego, który pyta się mnie: jaka będzie Pana pierwsza wysokość konkursu? Ja odpowiadam, że dzisiaj słabo się czuję, więc zacznę tylko od 2 metrów. Odpowiedź pada zazwyczaj w tym stylu: - Ale niech Pan sobie wybierze taką wysokość, żeby tylko Pan skoczył :)
Paradoksalnie, już od czasów szkoły byłem bardzo sprawny fizycznie. Przed meczem albo sam dobierałem sobie zawodników, albo byłem wybierany jako pierwszy. Koledzy mawiali: „Maciek w drużynie to gwarancja zwycięstwa!”. Ale ze względu na moją niesprawną nogę, nauczyciele WF-u bali się mnie wysyłać na międzyszkolne zawody sportowe. To nie przeszkodziło mi zająć się sportem „na poważnie”.
Pierwsze treningi i starty były związane ze strzelecką sekcją lekkiej atletyki pod kierownictwem Krzyśka Borka. Udzielali się w nim sprawni zawodnicy, więc chcąc nie chcąc byłem tam wyróżniającą się postacią. Dopiero po półtora roku dowiedziałem się że jest coś takiego jak sport osób niepełnosprawnych. Gdy tylko zacząłem startować z zawodnikami niepełnosprawnymi to znalazłem się na szczycie. Niewątpliwie dzięki "szkole życia", jaką przez wiele lat była ciężka rywalizacja z pełnosprawnymi sportowcami.
Zawsze byłem ambitny. We wszystko wkładałem całe serce i chciałem być najlepszy. Krok po kroku, moje nazwisko na polskiej arenie lekkoatletycznej znaczyło coraz więcej. Zaczęło się od lokalnego podwórka, potem województwo, wreszcie kraj. Teraz nawet za granicą ludzie zainteresowani skokiem wzwyż i lekką atletyką, wiedzą kto to jest Maciej Lepiato.
Dziś jestem zawodnikiem ścisłej polskiej czołówki. Aktualnie mam trzeci wynik w Polsce - 218 cm, ale wierzę, że będzie wyżej. Z sukcesem rywalizuję na imprezach w kraju i za granicą, skutecznie pokazując, że niepełnosprawny też potrafi!