Studia prawnicze uważane są powszechnie za trudne, ale jednocześnie dające znakomity start w dorosłe życie. Martyna, współorganizatorka International Studies Conference w Łodzi, opowie o swoich studenckich doświadczeniach z King's College London.

REKLAMA
Martyna Polak – studentka III roku na kierunku Law with European Legal Studies na King’s College London. Obecnie studiuje na IE University w Segowii (Hiszpania) w ramach wymiany studenckiej. Współorganizatorka corocznej konferencji o studiach za granicą - International Studies Conference w Łodzi, podczas której uczniowie mogą dowiedzieć się więcej o aplikowaniu i studiowaniu na zagraniczne uczelnie. Napisz do Martyny na edu (at) confected (dot) com.
logo
http://www.periscopepost.com/wp-content/uploads/2010/01/Kings-College-London.jpg
King’s College London (również znany jako KCL albo „King’s”) to jeden z największych uniwersytetów londyńskich. Niektórzy uznają go również za trzeci najstarszy w Wielkiej Brytanii, jednak sprawa ta nie jest do końca rozstrzygnięta, gdyż o to miano ubiegają się jeszcze trzy inne uniwersytety – University College London (UCL), Durham University i University of London. Na KCL uczy się łącznie ponad 18 tys. studentów . Uniwersytet składa się z 5 kampusów, z których cztery – Waterloo, Strand, Guy’s i St. Thomas znajdują się w samym centrum angielskiej stolicy. Dodatkowo należy do niego wschodnie skrzydło wspaniałego Somerset House (w jego tegorocznym otwarciu brała udział sama Królowa Elżbieta ). Posiada on również 6 akademików, dostępnych głównie dla studentów pierwszego roku. Najlepsze kierunki do studiowania na tej uczelni to medycyna, prawo i kierunki z wydziału War Studies (King’s jest jedynym uniwersytetem na świecie posiadającym ten wydział).
W rankingach King’s plasuje się w pierwszej 30tce uniwersytetów na świecie . Z tego właśnie powodu tam aplikowałam – uczelnia jest zarówno dobra w ogólnym rankingu, jak i z prawa (czołowa dzięsiątka w Wielkiej Brytanii). Jej wysoką jakość potwierdzili również znajomi, którzy studiowali w Anglii przede mną i mieli dzięki temu lepsze rozeznanie w temacie. Lokalizacja w Londynie też miała dla mnie znaczenie – oznaczała świetne perspektywy zawodowe, ciekawe miasto pełne możliwości, a przy okazji doskonale połączenia z wszystkimi znaczącymi lotniskami w Polsce.
logo
http://bit.ly/Sq3fNL
Z perspektywy czasu, cieszę się z mojego wyboru zarówno uniwersytetu, jak i kierunku. Uważam King’s College za bardzo dobrą uczelnię, a prawo za interesującą dziedzinę. Mimo, że na początku ciężko było mi się przyzwyczaić do brytyjskiego systemu nauczania, teraz doceniam jego duże plusy. Student szybko uczy się samodzielności, gdyż sam sobie może narzucić tempo nauki - co prawda co tydzień zadana jest konkretna ilość materiału do przeczytania, ale na studiach prawniczych nie ma testów czy tak zwanych „wejściówek” znanych polskim studentom, a większość esejów nie jest nawet obowiązkowa. Myślę, że dzięki temu można się samemu nauczyć systematyczności, zamiast mieć ją narzuconą odgórnie. Sam decydujesz czy napiszesz esej czy nie, albo czy materiał na dany tydzień przeczytasz na czas czy tuż przed egzaminem. Poza tym aspektem, angielski system charakteryzuje się tym, że kontakt z wykładowcami jest dużo łatwiejszy i bardziej naturalny niż na polskich uniwersytetach. Nauczyciele, a przynamniej większość z nich, są otwarci, chętnie i bez opóźnień odpisują na maile studentów z pytaniami dotyczącymi omawianego materiału.
Jeśli chodzi o zajęcia to mam ich łącznie 12 h tygodniowo – 8 h wykładów i 4 h ćwiczeń. Przez cały rok na prawie studiuje się maksymalnie pięć przedmiotów, a zazwyczaj cztery . Na pierwszym roku wszyscy studiują to samo, na drugim w 75 % też, jako, że tylko jeden przedmiot jest do wyboru przez studenta, a na ostatnim roku do wyboru mamy 3 przedmioty. Wybór jest dość szeroki , jednak na niektóre przedmioty jest ograniczona liczba miejsc. Istnieje też możliwość wybrania przedmiotu oferowanego przez inny uniwersytet należący do University of London.
logo
http://bitly.com/SNC2Ts
Poza samymi studiami, w Wielkiej Brytanii niezwykle ważne jest zaangażowanie w zajęcia dodatkowe, stąd niezliczona ilość stowarzyszeń studenckich, od drużyn sportowych, poprzez koła teatralne, Amnesty International, chór gospel czy orkiestrę, po stowarzyszenie fanów Harrego Pottera. Dosłownie każdy znajdzie coś dla siebie.
Dodatkowo, większość studentów należy do stowarzyszenia związanego ze swoim kierunkiem. Na prawie są aż dwa takie stowarzyszenia: Law Society i Bar Society – to drugie skierowane jest dla tych studentów, których interesuje kariera jako „barrister” (rodzaj angielskiego adwokata). Muszę przyznać, że Law Society na King’s College działa niezwykle prężnie i pomaga studentom poznać różne dostępne ścieżki kariery. Organizuje ono: ogromną ilość spotkań z największymi firmami prawniczymi, moots (swego rodzaju symulacje rozpraw sądowych), warsztaty ze specjalistami od rekrutacji (studenci przygotowywani są do wypełniania aplikacji do pracy oraz do rozmów kwalifikacyjnych), a także coroczny bal, jak i inne imprezy.
Z własnego doświadczenia wiem, że ciekawym i rozwijającym doświadczeniem jest zarządzanie stowarzyszeniem studenckim. W trakcie zeszłego roku akademickiego prowadziłam wraz z wiceprzewodniczącą i skarbnikiem stowarzyszenie Polaków, tzw. KCL Polish Society. Okazało się to zarówno świetną okazją do poznania pozostałych rodaków na uniwersytecie, jak i do nawiązania kontaktów z ważnymi polskimi instytucjami kulturowymi, które informowały nas o polskich wydarzeniach w Londynie i nierzadko oferowały na nie darmowe wejściówki dla członków stowarzyszenia.
logo
http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/7/7e/Kings_College_London_Sign.jpg
Podsumowując, dobre strony uniwersytetu to:
- dobra kadra nauczycielska
- centralne położenie – blisko do wielu atrakcji Londynu, świetnie skomunikowany (metro, autbusy)
- ogromna ilość stowarzyszeń studenckich i prężnie działająca Unia Studencka
- liczne „Careers Fairs” na terenie uniwersytetu – są to targi pracy, na których wystawiają się najważniejsi brytyjscy i międzynarodowi pracodawcy
- dużo bezpłatnych zajęć rozwijających „soft skills” organizowanych przez uniwersyteckie biuro doradztwa zawodowego
- bardzo dużo wolnego – co semestr mamy tzw. „reading week” (tydzień przerwy na nadrobienie zaległości), poza tym przerwa na Święta Bożego Narodzenia trwa prawie miesiąc, a wakacje zaczynają się już na początku czerwca
- prawdziwa międzynarodowa atmosfera
- klub studencki „Tutu’s” (Strand Campus) i bary – Waterfront (Strand) i Guy’s Bar (Guy’s Campus)
Minusy:
- położenie w centralnym Londynie oznacza znacznie wyższe koszty życia niż np. na północy Anglii
- niezwykle stresujące egzaminy – już pierwsza poprawka jest płatna i najlepszy stopień, który można z niej dostać to „pass”
- większość zajęć dodatkowych (języki, sporty) jest odpłatna
- dużo osób na ćwiczeniach (jak na angielskie standardy) – na prawie zdarza się, że jest nas ponad 20
- mało zajęć i bardzo dużo pracy własnej (dotyczy wszystkich brytyjskich uniwersytetów) – jeśli nie nauczysz się systematyczności to możesz mieć problemy z egzaminami
- przez pierwsze 3 miesiące prawdopodobnie nie zrozumiesz oznaczeń znajdujących się na Strand Campus (nie mają najmniejszego sensu) i zgubisz się co najmniej kilkanaście razy ;)
Napisz do Martyny na edu (at) confected (dot) com.