Jest taki jeden dzień w roku kiedy zwierzęta ponoć mówią ludzkim głosem. To bardzo kusząca myśl... móc się porozumieć bez przeszkód nie ucząc się przy tym "obcego języka". Oto krótka historia badań nad uczeniem małp mówienia w ludzkim języku - od pierwszych prób - do pogawędek przez Internet.
REKLAMA
Pierwszym prawdziwym zaplanowanym eksperymentem, w którym celem było sprawdzenie - czy małpa może nauczyć się mówić - była próba Wintthropa Nielsa Kelloga, który postanowił w wraz z żoną wychowywać syna Donalda urodzonego 31 sierpnia 1930 roku razem z orangutanem. Kellogom zabrakło jednak pieniędzy na podróż do Sumatry i badaniu groziło fiasko. W sukurs przyszedł mu Robert Yerkes wypożyczając mu siedmioipółmiesięczną szympansicę Guę z ośrodka badań naczelnych w Yale.
Kellogowie zamieszkiwali przez 10 miesięcy trwania eksperymentu w Orange Park na Florydzie i przystąpili do wychowywania dziecka i małpy w identycznych warunkach. Każdego dnia od siódmej rano przez 12 godzin poświęcali całą swą uwagę wychowankom. Obydwoje Donald i Gua byli karmieni, myci, ubierani, głaskani, mówiono do nich, czytano im bajki i oczywiście prowadzono pomiary.
Odnotowano, że Gua rozwijała się szybciej niż Donald. Wcześniej nauczyła się chodzić wyprostowana, jako pierwsza rozpoznała się w lustrze, oraz wykazała zainteresowanie zdjęciami w książce. Stała się dla Donalda modelem do naśladowania. Nauczyła go gryźć ściany i ludzi, a także zaglądać do pomieszczeń przez szpary pod drzwiami. Kiedy Kellogg opuszczał pokój, szympansica potrafiła pamiętać przez 30 minut, których drzwi używał, natomiast Donald zapomniał miejsce zniknięcia opiekuna już po pięciu minutach. Jednak mimo, że Gua rozumiała około siedemdziesięciu wyrazów, nigdy nie wypowiedziała ani słowa, choć Kellogowie zarzekali się, że była bliska powiedzenia słowa „papa” (Kellogg i Kellogg, 1933). Eksperyment został przerwany po 10 miesiącach, a po salach wykładowych amerykańskich uniwersytetów krąży anegdota, że Kellogg zakończył badania w chwili, gdy stwierdził, że jego synek naśladuje okrzyki małpy, próbując w ten sposób prosić o jedzenie. Gua powróciła do Yale, a Kelloggowie do Bloomington, gdzie na Uniwersytecie stanowym Indiany Kellog ogłosił, że ogólny rozwój szympansów przebiega szybciej niż u ludzi z uwagi na krótszy i mniej złożony społecznie okres życia, natomiast język jest unikalną cechą gatunku ludzkiego (Kellogg i Kellogg, 1933, 1967).
Kolejną i zarazem ostatnią próbą uczenia wypowiadania słów na głos przez małpę było badanie Keitha i Cathy Hayes z 1947 roku. Szympansica Viki, również trzymana w domowych warunkach, była intensywnie przez trzy lata uczona języka angielskiego przy współpracy z logopedą i ze specjalnymi ćwiczeniami na ruchy żuchwy. Jednak przez cały ten czas nauczyła się wypowiadać cztery słowa: „papa”, „mama”, „cup” oraz „up”, a i tak wymawiane były bardzo nieczysto, także przez następne trzy lata (Hayes, 1951; Hayes i Hayes, 1952; Hayes i Nissen, 1971). Również w tym przypadku wynik interpretowano na korzyść tezy unikalności ludzkiego języka i zdolności komunikacyjnych. Jednak dziś wiemy, że odpowiedź jest dużo prostsza. Wszystkie te próby skończyły się niepowodzeniem, bo szympansy są fizjologicznie niezdolne do wydawania dźwięków ludzkiej mowy (Atchison, 1991). Stało się jasne, że trzeba zmienić metodykę takich badań, aby można było spróbować doprowadzić do komunikowania się z małpami za pomocą innych niż dźwięki środków.
Najbardziej efektywną metodą okazało się uczenie zwierząt amerykańskiej wersji języka migowego dla osób głuchoniemych (Ameslan) na który składają się gesty wykonywane ramionami, dłońmi i palcami, a znaki są analogiczne do wypowiadanych słów (Malmkjaer i Anderson, 2006). Pionierami tej metody byli Allen i Beatrix Gardnerowie (1969, 1974, 1978, 1984, 1998). Języka migowego użyto pierwszy raz w projekcie, który trwał od czerwca 1966 do października 1970 roku na Uniwersytecie Stanowym Nevady w Reno. Badanie polegało na używaniu znaków języka migowego zarówno przy zwracaniu się do małpy, jak i między trenującymi ją ludźmi. Wiek uczonej samicy nie był dokładnie znany, gdyż pochodziła z odłowu. W chwili rozpoczęcia prac Washoe (imię pochodzi od nazwy hrabstwa w Stanach Zjednoczonych) miała około 8 - 14 miesięcy. Małpę umieszczono w przyczepie kempingowej na terenie ogródka przy domu Gardnerów. Przy projekcie pracowało wiele osób tak, by samica przez 24 godziny przebywała z ludźmi, nawet w czasie snu. Dopuszczano czasem kształtowanie zachowania przy udziale wzmocnień, ale małpa uczyła się przede wszystkim spontanicznie przez naśladowanie gestów kierowanych do niej lub wymienianych między trenerami. Dany gest został uznawany za wyuczony, jeśli trzech niezależnych obserwatorów odnotowało jego samorzutne, poprawne użycie przez Washoe przez kilka kolejnych dni.
Po dwudziestu jeden miesiącach programu liczba wyuczonych słów wynosiła trzydzieści cztery. Między osiemnastym a dwudziestym czwartym miesiącem badań zaczęto odnotowywać użycie przez Washoe sekwencji dwugestowych, a do końca programu w roku 1970 słownik szympansicy ustalił się na poziomie 132 wyrażeń-znaków (Gardner i Gardner, 1961, 1974). Z całą pewnością, była to pierwsza małpa, która w jakimś stopniu przyswoiła sobie symboliczny język, a jej wypowiedzi cechowała semantyczność (Atchison, 1991). Koniec badań był typowy dla tego typu przedsięwzięć. Washoe urosła tak bardzo, że zaczęła być niebezpieczna dla opiekunów i Gardnerowie odesłali ją do małpiarni na uniwersytet w Oklahomie, gdzie pracę kontynuował Roger Fouts, który wcześniej dołączył do zespołu Gardnerów w Nevadzie w 1967 roku. Badacze prowadzili jeszcze podobne badania na trzech kolejnych osobnikach, dwóch samicach, Moji urodzonej w 1972 roku, oraz Tatu rocznik 1975, a także na samcu imieniem Dar urodzonemu w 1976 roku. W przypadku tego ostatniego Fouts po nauczeniu go około siedemdziesięciu znaków, nauczył Dara 10 nowych znaczeń znaków wyjaśniając je za pomocą wcześniej poznanych. Tak więc szympans posiadał teoretyczną wiedzę o dziesięciu przedmiotach zanim je zobaczył. Po okazaniu nowych rzeczy Dar umiał im przypisać wcześniej poznane znaki (Fouts, Chown i Goodin, 1976).
W 1979 roku sprowadzono do ośrodka w Oklahomie urodzonego rok wcześniej w Atlancie samca imieniem Loulis, którego dano na wychowanie przetrzymywanej już od kilku lat Washoe. Jak stwierdził potem Fouts, samica uczyła młodego szympansa znaków, a do ludzi wielokrotnie pokazywała gesty w stosunku do Loulisa „moje dziecko” (Fouts i Mills, 1997). Użycie języka migowego zastosowano też w wielu innych badaniach z szympansami (np. Terrace, 1979; Fouts i Mills, 1997; Patterson i Cohn, 1990) oraz z orangutanem (Pongo)(Miles, 1983, 1990, 1994).
W 1979 roku sprowadzono do ośrodka w Oklahomie urodzonego rok wcześniej w Atlancie samca imieniem Loulis, którego dano na wychowanie przetrzymywanej już od kilku lat Washoe. Jak stwierdził potem Fouts, samica uczyła młodego szympansa znaków, a do ludzi wielokrotnie pokazywała gesty w stosunku do Loulisa „moje dziecko” (Fouts i Mills, 1997). Użycie języka migowego zastosowano też w wielu innych badaniach z szympansami (np. Terrace, 1979; Fouts i Mills, 1997; Patterson i Cohn, 1990) oraz z orangutanem (Pongo)(Miles, 1983, 1990, 1994).
Projektem, trwającym nieprzerwanie od lat 70tych do dziś są badaniaFrancine „Penny” Patterson na uniwersytecie Stanforda w Kalifornii. Obiektem badań jest gorylica (Gorilla gorilla) Koko urodzona w 1971 roku.
W obecnej chwili uważa się, że używany przez nią słownik składa się z około 1000 gestów. Uznawano, że gest jest przyswojony, jeśli samica stosowała go sensownie przynajmniej raz dziennie przez 15 kolejnych dni. Szacuje się też, że ok. 2000 słów wprost wypowiadanych po angielsku jest dla małpy zrozumiałe (Patterson, 1981; Patterson i Cohn, 1990; Steinberg i Sciarini, 2006). Koko przebadana testem na inteligencję (skala Stanford-Binet) uzyskała wynik pomiędzy 85 a 95, a więc w zasadzie przeciętny dla ludzi. Dość dobrze udokumentowana jest jej kreatywność. Widząc przedmioty, których nazw nie znała wielokrotnie odnotowywano neologizmy np. na widok obrączki pokazała „palec-bransoletka” (Atchison, 1991). Wart odnotowania jest fakt, że 28 kwietnia 1998 Koko stała się pierwszą małpą, z którą można było porozmawiać za pomocą czatu internetowego (20000 chętnych). Łatwo jednak się domyśleć treści tych rozmów, jeśli najdłuższe zdanie wypowiedziane przez sięgającą do kieszeni Patterson Koko w poszukiwaniu obiecanej nagrody brzmiało: „usta fałszywe cukierek dać mi” (Koko.org, 2005). Oto transkrypcja rozmowy Koko z internautami: http://www.koko.org/world/talk_aol.html
Choć trzeba przyznać, że wyniki badań nad symboliczną komunikacją są często imponujące, to jednak zostawiają pewien cień. Nie chodzi nawet o spory w zakresie tego, czy badane osobniki posługują się poprawnie składnią, czy rozumieją poszczególne symbole, czy można uogólniać wyniki osiągnięte na pojedynczych osobnikach. Chodzi raczej o pewną sferę niedomówień. Na przykład jeśli chodzi o małpy człekokształtne, to w zasadzie większość zdań wypowiadanych spontanicznie zaczyna się od „daj mi”. Tak się składa, że gest ten w języku głuchoniemych jest bardzo podobny do naturalnych gestów proszenia wykonywanych przez szympansy. Podobnie jest np. z gestami „pośpiech” i „pogoń”. Sami Gardnerowie opisywali część wykonywanych gestów jako gaworzenie (babling) gdzie tego typu gesty pojawiały się wielokrotnie bez kontekstu i sensu (Gardner i Gardner, 1969). Co tak naprawdę ma do powiedzenia małpa gdy tak jak Dar pokazuje 479 gestów na godzinę! (Savage-Rumbaugh, Rambaugh i Fields, 2006). Wreszcie pomijając, że publikowane są osiągnięcia Koko, a przemilczane wyniki słabszego w wykonaniu zadań Mikaela, warto zwrócić uwagę, że nagłaśniane są wydarzenia takie jak wyrażanie żalu przez gorylicę po śmierci jej ulubionego kota, ale skwapliwie chowa się „pamiętnik” Koko, w którym znaki smutny i wesoły przeplatają się zupełnie bez sensu. Można też spotkać mocny zarzut po analizie ponad 3500 znaków z filmów skierowany do Patterson, że publikowała wyniki gorylicy wybiórczo (Rivas, 2012). Gdy dodamy do tego emocjonalny stosunek badaczy do zwierząt z którymi spędzili lata życia oraz wyniki uzyskiwane na pojedynczych, często wyjątkowo uzdolnionych osobnikach różnych gatunków, to wypada trochę ostudzić optymizm i przyznać, że jeszcze długa droga przed nami, aby poznać tajemnicę genezy i ewolucji kompetencji językowych.
