Gdy krakowski poeta, Lucjan Rydel poślubił prostą dziewczynę – nikt nie spodziewał się, że powstanie wówczas dzieło o którym mówić będą pokolenia.

REKLAMA
Tak oto „Wesele” stało się krytyczną oceną ludzkich działań, zwracając uwagę na problem beznadziejności w jakiej Polacy znaleźli się w tamtych czasach. Stanisław Wyspiański został okrzyknięty wieszczem narodowym a jego dramat jak na ironię jest bardzo aktualny, nawet w dzisiejszych niespokojnych czasach. Może i nawiązania do „Wesela” by ni e było, gdyby nie sytuacja stolicy naszej splamionej czerwienią ale nie już krwią poległych a ketchupem wypływającym z budek z tanim żarciem. Bo taka Warszawa właśnie jest – zakompleksiona i schowana na rogiem Europy. Nie ma blasku, radości i chęci działania. Bo jak mieć może ? Skoro wszystkiemu winien jest Chochoł. Rzucił czar na Warszawiaków. Na płatanie figli go wzięło a naród legł w swojej polskości. Gdzie znajduje się serce Stolicy ? Szukam, patrzę, zastanawiam się. Pałac Kultury i Nauki, Zamek Królewski, Nowy Świat, Złote Tarasy to miejsca, w którym ważą się losy ludzkości.
A gdzie wieszcz narodu – Wyspiański umieściłby akcję swojego utworu. Gdzie biedne miasto z inteligencją się miesza ? Rotunda – miejsce historyczne. Krwią splamione. A tam właśnie fabuła naszego dramatu osadzona zostać musi. Chochoł mąci oj mąci. Gospodarz nasz Wernyhory przyjąć nie chce. Sygnał z Europy wszakże przybywa, zmian należy dokonać! Ludzie obudźcie się. Gospodarz zmęczony, niechętny na obrady. A ludzie niepocieszeni są. Referendum szykują. Opinii zasięgają, hasła głoszą – chochoł mąci. Gospodarz kroplą wina ze swojego stołu częstuje. Uspokoić Warszawiaków próbuje. Nagle stolica ożyła, poczuła wiatr w żagle. Rozwiązania próbuje znaleźć. Co zrobić, jak uratować naszą stolicę ? Co zrobić, by żyło się lepiej ? Ludzie w dysputy wchodzą, kłócą się, opiniami wymieniają. Obudzili się. Na moment. Za sekund chwilę pośród tłumu głos słychać. Warszawa przez ten moment krótki Jaśkiem się stała. Jasio zadanie otrzymał, dzierżył zwycięstwo radośnie: Euro 2012. Europa się do Polski zjechała – bogaci panowie, pięknie panie, piłkarska rzeczywistość. Miało być hucznie, światowo. Warszawa stanąć na nogi miała. Po Euro tylko Calsberg w co drugim lokalu został.
A Jasio nasz kochany popędził jak ułan bez opamiętania przed siebie, o pomyśle rozwoju stolicy zapomniał. Zgubił się gdzieś pośród korków, zalanych ulic i budowanego metra. Nie wiedział gdzie jest. Chochoł spojrzał raz jeszcze na Warszawę naszą. Lud znów uśpiony został. Co tam referendum, co tam Euro – nad Wisłą nadal pośród śpiewu tłumu unosi się jedna pieść „Miałeś chamie złoty róg…”. Samotny imprezowicz butelkę do rzeki wyrzucił, zasępił się, czapkę na głowę założył. Wrócił do domu, zasnął. „Sen o Warszawie” nigdy nie był tak aktualny.