Rozmowa z ekspertem rynku kruszców, ekonomistą i właścicielem jednej z pierwszych w Europie firm akceptujących płatności w Bitcoinach.

REKLAMA
Jak zaczęła się Twoja przygoda z Bitcoinem?
O bitcoin dowiedziałem się z wiadomości w amerykańskich mediach. W pierwszej chwili zupełnie nie uwierzyłem, że to rozwiązanie może się przyjąć. Dopiero z czasem okazało się, że bitcoin jest genialnym i niezbędnym rozwiązaniem wszędzie tam, gdzie chce się prowadzić transakcje w sposób dyskretny, tani i szybki.
Co mają wspólnego złoto i bitcoin? A czym się różnią?
Paradoksalnie bitcoin i złoto mają ze sobą więcej wspólnego niż z walutą papierową taką jak złotówki czy dolary, które nazywamy potocznie 'pieniędzmi'. Waluty papierowe mają tą cechę, że mogą być generowane w dowolnych ilościach po bardzo znikomych kosztach. Oznacza to, że wystarczy dodać jedno zero na banknotach i mamy 10 razy większy nominał. Prowadzi to do pojawienia się zjawiska inflacji, gdzie ceny rosną ponieważ taka sama ilość towarów i usług w gospodarce przypada na coraz większą ilość wygenerowanej waluty.
W przypadku złota i bitcoina sytuacja jest diametralnie różna. Obie te rzeczy mają 'wartość wewnętrzną', czyli ich wytworzenie kosztuje (na przykład na wypłaty górnikom złota lub za prąd do koparek btc). Co więcej, obie te rzeczy są w przyrodzie ograniczone ilościowo – jest pewna graniczna ilość złota i btc, które mogą powstać. Wobec tego zarówno kruszec jak i btc są skazane na wzrost ceny wyrażonej w walutach papierowych - po prostu ich ilość jest ograniczona, w waluty są ciągle szmacone przez wszystkie rządy świata.
Jest jeszcze jedno. Zarówno złoto jak i bitcoin są poza kontrolą rządu. Jak wiadomo, każdy rząd na świecie dąży do nadzorowania i opodatkowywania ludzi, czasem w stopniu ocierającym się o terroryzm. Posiadając któryś z alternatywnych form płatności możemy spać dużo spokojniej niż posiadacze konta w banku, nie mówiąc już o obligacjach państwowych, wielokrotnie w historii świata niewypłacalnych.
Czy jest szansa że jakiś kraj powróci do parytetu złota?
Obecnie jest całkowicie niemożliwe, żeby jakikolwiek państwo zachodnie wprowadziło złoto lub system walutowy całkowicie oparty na parytecie złota. Wynika to z prostego faktu, że zadłużenie tych państw znacznie przekracza dostępne im rezerwy kruszcu i wprowadzenie systemu złota groziłoby pojawieniem się wierzycieli z żądaniem wydania całego złota ze skarbca. Na to żaden bank centralny się nie zgodzi. Wydać to oni mogą papierki, których wydrukowanie nic nie kosztuje, ale prawdziwego pieniądza czyli złota nie wydadzą.
Istnieje scenariusz, w którym państwa posiadające oszczędności wprowadzą system oparty na złocie lub srebrze. Kandydatem są Chiny, które przez tysiące lat (do 1934 r) używały srebra jako środka płatniczego, co dało im możliwość stabilnego funkcjonowania gospodarki i rozwoju wysokiej jak na owe lata kultury. Dużym oporem są firmy eksportujące z Chin. W razie wprowadzenia systemu opartego na srebrze upadłby eksport ponieważ importerzy z USA lub Europy musieliby płacić prawdziwym pieniądzem, a nie banknotami czy obligacjami. Innym problemem jest to, że oszczędności posiadane przez Chiny są większe niż ilość srebra i złota na planecie. Nie można ich wymienić na kruszec, bo tyle go nie ma - przynajmniej po dzisiejszej cenie.
Jakie mogłyby być tego skutki?
Wprowadzenie pieniądza kruszcowego spowodowałoby bankructwo krajów zachodnich i zamarcie handlu międzynarodowego. Właśnie dlatego koncepcję pieniądza złotego propaguje Moskwa, chcąca jak najbardziej zaszkodzić Zachodowi, jeżeli nie jest w stanie militarnie, to chociaż gospodarczo.
Jest to pewnego rodzaju paradoks, że ukrócenie obecnego szaleństwa, w którym kraje zachodnie finansują konsumpcje kredytem na zakup towarów w Azji i wprowadzenie uczciwych zasad opartych na złocie, spowodowałoby totalny krach i depresję gospodarczą.
Co gorsza, system pieniądza papierowego opartego na długu i obligacjach jest skazany na porażkę. Nie da się generować długu w nieskończoność, ponieważ trzeba przynajmniej płacić od niego odsetki, na co w pewnym momencie może nie starczać przychodów budżetowych. Tak więc i tak czeka nas wielki reset i powrót do normalności, czyli sytuacji, w której jedyny poważnie traktowany środek płatniczy to złoto, albo banknot wymienialny na złoto w najbliższym banku.

Gospodarka którego państwa jest Twoim zdaniem najbliższa ideału?
Generalną zasadą jest to, że państwo nie może się zadłużać sprzedając obligacje, a pieniądz musi być oparty na uczciwym fundamencie, na przykład na kruszcach. Przykładem może być Szwajcaria, która jest beneficjentem systemu demokracji bezpośredniej, gdzie obywatele
nadzorują rząd, a nie rząd obywateli. W referendum Szwajcarzy zabronili rządowi zadłużania własnego kraju i właśnie szykują się do kolejnego referendum, w którym chcą nakazać częściowe przywiązanie franka szwajcarskiego do złota.
Co mogłaby zrobić Polska aby zachęcić przedsiębiorców do inwestycji w naszym kraju?
To bardzo trudne pytanie. Polska to tylko pewien obszar terenu, który leży i porasta trawą. Decyzje podejmuje rząd Polski oraz ludzie, którzy zafundowali politykom ich kampanie wyborcze. Może być tak, że ważniejsze dla tej grupy są ich partykularne interesy niż interesy całej reszty Polaków. Wskazuje na to fakt, że w ciągu ostatniego ćwierćwiecza tak zwanej 'wolnej Polski' wiele milionów Polaków zbojkotowało tą 'wolność' i wyjechało. Świadczy to o tym, że Polska jest nie tylko opresyjna dla inwestorów, ale również dla samych Polaków.
Wzrost rozwoju gospodarczego, ilości miejsc pracy, inwestycji zagranicznych i krajowych, opiera się na oddaniu władzy obywatelom, na wprowadzenie demokracji bezpośredniej. Obecnie mamy demokrację fasadową, gdzie głos oddaje się raz na kilka lat i nie ma się żadnego wpływu na wywiązywanie się polityków z obietnic. To jest niszczenie kraju, oddawanie go w okupację nie obcym wojskom, ale bandzie krajowych kłamców i hochsztaplerów.
Nie wiem tylko, w jaki sposób można zmusić klasę polityczną do oddania władzy obywatelom.
Czy zakaz narkotyków może skończyć się podobnie jak prohibicja alkoholowa w Stanach?
Chyba nikt nie wierzy, że 'drug war' była i jest prowadzona dla dobra obywateli. Jeżeli miałaby być, to musiałaby też obejmować legalny narkotyk jakim jest uzależniająca i powodująca wiele tragedii wódka. Z wódka rządy nie wojują. Druga kwestia to wiedza historyczna jaką mamy na temat prohibicji w USA. Wiemy, że próba 'vodka war' spowodowała rozkwit przestępczości zorganizowanej oraz niesamowitą korupcję polityków i policji, czyli to, co mamy dziś w efekcie 'drug war'.
Podejrzewam, że na Zachodzie jest podobnie jak w Iranie, gdzie wódka jest oficjalnie nielegalna, ale w praktyce cały nielegalny handel jest zmonopolizowany przez tamtejszą władzę, czyli Strażników Rewolucji. Na Zachodzie jest cały aparat urzędniczo policyjny żyjące z dragów. Mówię tu o prokuratorach wsadzających upalonych studentów do paki, o policji sprzedającej zarekwirowaną kokainę znajomym dilerom, a prywatnych i państwowych więzieniach pełnych pensjonariuszy, itp itd.
Wygląda na to, że widać coraz głębsze rysy na całym tym systemie. Poszczególne stany USA obaliły zakazy przeciw marihuanie. Dane wskazują, że w efekcie ludzie mają bezpieczniejszy towar, jest mniej włamań i rabunków, ceny spadły i mniej ludzi siedzi za niewinność.
Zapraszam na bloga Przemysława Słomskiego – www.slomski.us