40 dni na pustyni, tylko woda, korzonki, ewentualnie, wzorem świątobliwych eremitów, suszona szarańcza – to oczywiście pomysł szlachetny i niewątpliwie zbawienny dla naszej figury i żołądka, ale dziś raczej mało popularny. Nie polecam.

REKLAMA
Co nie znaczy, że w czasie Wielkiego Postu mamy objadać się jak prosiaki. Ale również niekoniecznie musimy katować się tym, czego nie lubimy. Wystarczy trochę pogrzebać w polskiej postnej tradycji kulinarnej. Potrawy są proste, bo powstały z biedy. A przy tym znakomite. Co zresztą nie powinno nikogo dziwić – na ogół to, co najlepsze, wcale nie jest przeładowane ani przekombinowane.
Na przykład genialna lubelska kasza z kapustą. Albo podlaskie wypiekane kasze z grzybami, grzybowe pasztety czy ziemniaczana strucla z bryndzą i opieńkami. Swoje specjalności ma też Podhale. Kwasówka – cudowna zacierka na soku z kiszonej kapusty. Krysze – pierogi z kaszą gryczaną. Huczki – placki z kiszoną kapustą. Za proste? Zbyt zgrzebne? Proszę bardzo. Pierożki z blanszowanych w białym winie płatków selera, wypełnionych utartymi prawdziwkami, jajkami na twardo i szczypiorkiem. Płatki selera zlepiamy podbitą pianą. Zanurzamy je w rozgrzanej tempurze i podajemy podlane olejem lnianym, obsypane szczypiorkiem i tartą białą rzodkwią z odrobiną pieprzu. Fantastyczne, lekkie, niezwykłe.
No i śledź, król postu. Ale non stop w śmietanie czy tak zwany korzenny, w którym czuć głównie przyprawy, mogą obrzydzić tę pyszną skądinąd rybkę nawet jej najbardziej zagorzałym zwolennikom. Tak się zresztą często dzieje, stąd obyczaj wyprawiania jej w Wielki Piątek symbolicznego pogrzebu. Nie dajmy się śledziowej nudzie. Kupujmy tłuste matiasy albo delikatne uliki. Te pierwsze obłędnie smakują z olejem, cebulką, cytryną, pieprzem i zielem angielskim. Te drugie zamarynujmy w oleju, z siekaną pietruszką i czosnkiem. Albo zróbmy sałatkę rosyjską. Śledź, buraki, ziemniaki, jabłka, jajka na twardo, kiszony ogórek, biała fasola – do tego gęsta śmietana, rosyjska musztarda , trochę octu... Poezja.
Wykorzystujmy i twórczo przetwarzajmy postne (i dietetyczne!) pomysły naszych babek i prababek. Bezmięsne i przepyszne. Co prawda to ostatnie akurat z ideą postu lekko się kłóci, ale trudno – nie można mieć wszystkiego.
Więcej inspiracji szukajcie na www.smakizycia.pl.