
W San Sebastián, w restauracji Pedro Subijana podają egzotyczne danie, którego nazwa - „Smaki Ziemi” - wzbudziła we mnie ogromną ciekawość. Jakież było moje zdziwienie i rozczarowanie, gdy na talerzu wylądowały po prostu kawałki botwiny zmieszane z łupinami młodych ziemniaków, skąpane w niezapadającym w pamięć sosie.
REKLAMA
Zapamiętałam za to cenę – 17 euro. Pomyślałam wtedy, że smaki ziemi muszą być dla Basków wyjątkowo cenne, choć jest przecież tyle pięknych sposobów, żeby te smaki poczuć. Najlepsze na świecie są młode ziemniaki z Polski. Bez znaczenia na ile sposobów będziemy je przyrządzać, to i tak królować będą zawsze młode ziemniaki ugotowane w wodzie, podane z odrobiną masła i koperku, popijane kubkiem zsiadłego, zimnego mleka.
Lekki, genialny posiłek na upalny, letni dzień. Jeśli jednak chcemy czegoś więcej, to pamiętajmy, że z młodych ziemniaków nie zrobimy ani placków, ani kopytek, ani nawet porządnego puree - mają za dużo wody i za mało skrobi. Oczywiście młodych ziemniaków nie obieramy, tylko myjemy i ewentualnie czyścimy szczoteczką. Gotujemy do miękkości w osolonej wodzie (nigdy nie gotujemy ziemniaków al dente!), odcedzamy, dorzucamy do garnka trochę masła i pokrojonego koperku, po czym trzęsiemy garnkiem, żeby to nam się wszystko pięknie wymieszało a potem robimy zdjęcie i wrzucamy na Facebooka, żeby wszystkim znajomym pociekła ślinka.
