
W zeszłym miesiącu portale donosiły, że na Marsie zepsuł się Kret. Miał zbadać grunt czerwonej planety, a tymczasem padł - z winy polskiego elementu lądownika. NASA kazała sondzie uderzyć go łopatą i… podziałało. Z podobnym skutkiem uderzą w branżę filmową ogłoszone na szybko przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego programy wsparcia dla twórców oraz instytucji. Obawiam się, że ministerialna łopata uruchomi pewną ilość powtarzalnych projektów, które nie znajdą odbiorcy. Kwarantanna zaburza nasze życie w wielu aspektach, a jej jedynym pozytywnym skutkiem może być przyspieszenie cyfryzacji twórców do poziomu, o który byśmy siebie wcześniej nie podejrzewali.
