Hura! Na szczęście mamy sprawę Breivika. Spokojne media w spokojnym kraju (Norwegia) muszą sobie poradzić z zupełnie niespokojnym wydarzeniem, czyli procesem zabójcy młodych ludzi na wyspie Utoya i sprawcą zamachu w Oslo. Ta sprawa jest na tyle ważna dla polskiej publiczności, że wzbudza zainteresowanie, a jednocześnie na tyle odległa, że można wokół niej normalnie, bez ideologii i polityki dyskutować. Wreszcie, choć nieśmiało, tu i ówdzie dziennikarze sami sobie stawiają pytanie: jak wygląda nasza odpowiedzialność za słowo?
REKLAMA
Uznany za poczytalnego Breivik traktuje salę sadową jak scenę, z której może przemawiać do całego świata. I wyraźnie to go cieszy, mało, sprawia mu ogromną satysfakcję, że wreszcie muszą go wysłuchać. Od pierwszego dnia rozprawy pojawiły się wątpliwości: czy media powinny wszystko relacjonować? Zwłaszcza, gdy zabójca przy wchodzeniu na salę wita się poprzez podniesienie zaciśniętej pięści, w geście przypominającym pozdrowienie hitlerowskie. Gdy mówi, że zabijanie jest koniecznością, żeby pokazać sprzeciw wobec wielokulturowości. „To napędzanie spirali, zachęcanie do naśladownictwa” – mówią jedni. „Dziennikarskim obowiązkiem jest przekazywać informacje, pokazywać wydarzenia, ludzie muszą wiedzieć, co się dzieje” – oponują inni.
Czy jest tu sprzeczność? Czy rzeczywiście można opisywać świat, nie relacjonując dzień po dniu procesu Breivika?
Uważam, że nie tylko można, ale i trzeba. Tyle, że to wymaga od dziennikarzy i wydawców refleksji i mocnego uświadomienia sobie swojej odpowiedzialności za słowo. Wystarczą proste pytania: jakie będą konsekwencje tego, że pokażę kolejną konferencję z udziałem rodziców Madzi? I czy rzeczywiście nie można zrobić dobrego programu telewizyjnego na ten temat bez udziału detektywa Rutkowskiego? Dochodzimy do fundamentalnej kwestii: co było pierwsze, kura czy jajo – czy dziennikarstwo ma spełniać gusta i zapotrzebowania odbiorcy, czy je kształtować? Czy powinno podnosić poziom wyrobienia u odbiorcy, czy tylko reagować na słupki oglądalności? Można zrobić i jedno i drugie, można tak pokazywać historię Madzi, żeby nie podkręcać i nie tworzyć z jej rodziców „celebrytów”; można zrobić dobry program o tych wydarzeniach, bez lansowania Rutkowskiego. Tak jak Marian Eile robił „Przekrój” i dla profesora, i dla kucharki. Tylko ktoś musi przerwać tę spiralę nakręcaną przez wyniki oglądalności (dziennikarze sami sobie to robią, nieustannie porównując się z innymi redakcjami) i działy reklamy, dla których ważny jest target.
Moja sąsiadka, pamiętająca jeszcze II wojnę światową, zapytała mnie ostatnio: w telewizji mówili, że ktoś nam wypowiedział wojnę, kupiłam już 10 kg cukru. A pani robi zapasy?
Czy jest tu sprzeczność? Czy rzeczywiście można opisywać świat, nie relacjonując dzień po dniu procesu Breivika?
Uważam, że nie tylko można, ale i trzeba. Tyle, że to wymaga od dziennikarzy i wydawców refleksji i mocnego uświadomienia sobie swojej odpowiedzialności za słowo. Wystarczą proste pytania: jakie będą konsekwencje tego, że pokażę kolejną konferencję z udziałem rodziców Madzi? I czy rzeczywiście nie można zrobić dobrego programu telewizyjnego na ten temat bez udziału detektywa Rutkowskiego? Dochodzimy do fundamentalnej kwestii: co było pierwsze, kura czy jajo – czy dziennikarstwo ma spełniać gusta i zapotrzebowania odbiorcy, czy je kształtować? Czy powinno podnosić poziom wyrobienia u odbiorcy, czy tylko reagować na słupki oglądalności? Można zrobić i jedno i drugie, można tak pokazywać historię Madzi, żeby nie podkręcać i nie tworzyć z jej rodziców „celebrytów”; można zrobić dobry program o tych wydarzeniach, bez lansowania Rutkowskiego. Tak jak Marian Eile robił „Przekrój” i dla profesora, i dla kucharki. Tylko ktoś musi przerwać tę spiralę nakręcaną przez wyniki oglądalności (dziennikarze sami sobie to robią, nieustannie porównując się z innymi redakcjami) i działy reklamy, dla których ważny jest target.
Moja sąsiadka, pamiętająca jeszcze II wojnę światową, zapytała mnie ostatnio: w telewizji mówili, że ktoś nam wypowiedział wojnę, kupiłam już 10 kg cukru. A pani robi zapasy?
