Kilka dni temu usłyszałam od młodej osoby, że moje doświadczenie zawodowe jest zbyt wysokie. Siedzieliśmy przy stole konferencyjnym, a ja byłam wśród starających się zdobyć realizację projektu szkoleniowo-konsultingowego. Popatrzyliśmy na siebie ze zdumieniem, mówiąc wprost zatkało nas, ale jakoś udało mi się wydusić: A co pani przez to rozumie?

REKLAMA
Twarz z dobrze położonym makijażem wyraziła zniecierpliwienie, palce z długimi paznokciami nerwowo się splotły, a obcasy butów na wysokich koturnach zaszurały: No…zaczęła pani pracować bardzo dawno temu i…może pani nie poradzić sobie z naszą grupą. I tak, w jednej chwili, zostałam zdyskwalifikowana jako czynna zawodowo osoba. Wprawdzie ludzie z firmy, z którą startowałam do tego przetargu wyrażali oburzenie i współczucie, ale dam sobie rękę uciąć, że już nie podejmą ze mną współpracy. I nawet nie mam do nich pretensji, przecież muszą z czegoś żyć.
Natomiast moje myślenie o sobie samej po tym incydencie zmieniło się i wcale mi się to nie podoba! Po raz pierwszy dotarło do mnie, że połowa mojego życia przypadła na PRL i w dodatku – o zgrozo – jestem kobietą. A także, że jest to dla kogoś jakimś problemem. Przecież nie brałam udziału w castingu do programu Top Model, a nawet w konkursie na stanowisko redaktorki w piśmie dla nastolatek, tylko w poważnym przetargu na poważny projekt związany z komunikacją w firmie. Na szkoleniach mam uczestników w różnym wieku, zdarzają się i starsi ode mnie, i młodsi od mojego syna, ale i z jednymi, i z drugimi udaje mi się nawiązać fajny kontakt. Mam o czym pogadać z dwudziestoparolatkami, a ci starsi nie czują się skrępowani angielskimi wtrąceniami młodych trenerów. Nagle okazało się, że to nie ma znaczenia. Ważne jest natomiast - jak widać nie tylko dla polityków tak zwanej prawicy i historyków z IPN - że zaczęłam pracować przed ’89.
Przypomniałam sobie badania opinii publicznej sprzed dobrych paru lat na temat atrakcyjności różnych grup społecznych w naszym kraju. Zapamiętałam, że na drugim od końca miejscu były kobiety w średnim wieku. Za nimi (nami) uplasowali się niepełnosprawni.
Szukam więc jakiegoś płatnego zajęcia wśród ludzi, którym nie przeszkadza, że będą pracować z kobietą po pięćdziesiątce. Ważne dla nich będzie to, co umiem.