Żyli obok siebie przez całe lata, meczet niedaleko kościoła, posyłali dzieci do tych samych szkół, spotykali się na tych samych placach i ulicach. Aż przyszedł polityk.
REKLAMA
Byłam, niestety dość krótko, na Cyprze. Piękna wyspa, stara kultura, a raczej mieszanka kultur, długa historia, sięgająca starożytności. Jest co oglądać, jest o czym poczytać. Teraz wyspa jest podzielona, część turecka, gdzie nie ma Greków i część grecka, gdzie nie ma Turków. W strefie okupowanej przez Turcję (tak brzmi oficjalna diagnoza sytuacji) niszczeją kompleksy wypoczynkowe, które tętniły życiem przed 1974 rokiem, w republice Cypru wymierają wioski, a opuszczone przez uchodźców domy popadają w ruinę. Bo przecież nic z tym nie można zrobić, właściciel jest po drugiej stronie, więc nie może zająć się swoją własnością, a nikt z miejscowych nie będzie inwestował w coś, co może kiedyś stracić. Już prawie czterdzieści lat ludzie płacą za wojenkę kilku polityków z kilkoma innymi politykami. Płacą też z własnej winy, bo pozwolili tym politykom namieszać sobie w głowie.
Polityk dąży do władzy. To jest sensem jego istnienia, a sztandary, pod którymi chce ją osiągnąć, nie mają nic wspólnego z interesem społeczności. Na ogół na sztandarach wypisane są emocje, pobożne życzenia i obietnice. Hasła wskazują winnych wszelakich kłopotów i klęsk, których zaznają ludzie: tu wpisać to, co nam się nie udało w życiu. Na Cyprze polityk wykorzystał różnice w religii i pochodzeniu. W naszej szerokości geograficznej zawsze znajdzie się jakiś dyżurny Żyd, Rosjanin albo Niemiec.
Czy można sobie wyobrazić funkcjonowanie współczesnego świata bez polityka? Ja nie potrafię, ale świetnie sobie wyobrażam dzień, choć jeden w miesiącu, bez polityka sączącego swoje pokrętne myśli w moje ucho. Nie jestem też aż tak naiwna, by sądzić, że media, zwłaszcza polskie, dadzą się namówić na taki jeden dzień - dzień, w którym będą mówić o ciekawych sprawach i pokazywać ciekawych ludzi. Wobec tego zaczynam pomału odstawiać polityka od siebie, na razie raz w miesiącu. I zamierzam wrócić na Cypr. Tam ludzie się uśmiechają.
Polityk dąży do władzy. To jest sensem jego istnienia, a sztandary, pod którymi chce ją osiągnąć, nie mają nic wspólnego z interesem społeczności. Na ogół na sztandarach wypisane są emocje, pobożne życzenia i obietnice. Hasła wskazują winnych wszelakich kłopotów i klęsk, których zaznają ludzie: tu wpisać to, co nam się nie udało w życiu. Na Cyprze polityk wykorzystał różnice w religii i pochodzeniu. W naszej szerokości geograficznej zawsze znajdzie się jakiś dyżurny Żyd, Rosjanin albo Niemiec.
Czy można sobie wyobrazić funkcjonowanie współczesnego świata bez polityka? Ja nie potrafię, ale świetnie sobie wyobrażam dzień, choć jeden w miesiącu, bez polityka sączącego swoje pokrętne myśli w moje ucho. Nie jestem też aż tak naiwna, by sądzić, że media, zwłaszcza polskie, dadzą się namówić na taki jeden dzień - dzień, w którym będą mówić o ciekawych sprawach i pokazywać ciekawych ludzi. Wobec tego zaczynam pomału odstawiać polityka od siebie, na razie raz w miesiącu. I zamierzam wrócić na Cypr. Tam ludzie się uśmiechają.
