W Polsce większość obywateli (60 proc.) ocenia miniony rok za nieudany. I to na tle reszty świata nie jest najwyższy wynik, bardziej nieszczęśliwi byli np. Węgrzy i Hiszpanie. Natomiast zdecydowanie reszta świata widzi 2013 w jaśniejszych barwach niż Polacy.

REKLAMA
I ja mam swoją osobistą teorię na ten temat. Liczba dni słonecznych w roku. Bo jak inaczej wytłumaczyć tak wysoki wskaźnik optymizmu wśród Indonezyjczyków (96 proc.), Meksykanów (94 proc.), Brazylijczyków (94 proc.), mieszkańców Indii (91 proc.) i Argentyny (91 proc.)? Czy mieszkańcy tych państw mają większy dobrobyt? Czy nie mają stref ogromnego ubóstwa? Szalejących gangów i gigantycznej korupcji? Na jakiej podstawie tak bardzo pozytywnie patrzą w najbliższą przyszłość, przecież nie mają żadnych racjonalnych przesłanek? Przecież nasze aferki przekrętowe to mały pikuś w porównaniu z mafią narkotykową w takiej, na przykład, Argentynie. Choć trzeba im przyznać, że bossów mają za to ładnych – szefową przemytników narkotyków do Europy jest piękna Miss Kolumbii. A taka Indonezja – trzy tysiące wysp i 250 grup etnicznych, zajmuje 122 miejsce pod względem dochodu na mieszkańca (Polska 44), a jaki optymizm! Prawie stuprocentowy! U nas, w kraju o bardzo jednorodnym społeczeństwie straszy się na okrągło ludźmi o innym pochodzeniu, a „dziadek z Wermachtu” przesądził o wyniku wyborów. Jakby to miało jakiekolwiek znaczenie dla rozwoju naszego kraju. Albo kastowe Indie o drastycznych kontrastach, co cały świat – nawet jeśli nie wiedział - zobaczył w filmie „Slumdog. Milioner z ulicy”. Też prawie wszyscy widzą pozytywnie swoją przyszłość. A u nas zaledwie 29 proc. Choć przyznać trzeba, że cała Europa ma nastroje dołujące, wskaźnik optymizmu ledwo przekracza 30 proc. I – na potwierdzenie mojej teorii – najwyższy jest w Hiszpanii.
Na co oni wszyscy, ci szaleni optymiści, liczą? Nie sądzę, żeby spodziewali się czegoś spektakularnego po swoich politykach, żeby liczyli na wygraną w ichniego Lotka albo na czyjąś pomoc. Więc skąd ten ogromny optymizm?
I tu właśnie pojawia się słońce, temperatura, długie dni, jeszcze dłuższe, ciepłe wieczory, dużo plaż, zieleni, różnorodnej kuchni. I ta muzyka…
Czego sobie i wszystkim w kraju nad Wisłą serdecznie życzę!
PS korzystałam z badań Ipsos.