Podoba mi się wybór Ewy Kopacz na premiera i jej pierwsze decyzje. Szybko i skutecznie stworzyła rząd (miejmy nadzieję: rząd pojednania, powściągliwości i pracy) świadoma zarazem potrzeby zrównoważonego udziału w nim kobiet i mężczyzn. To pierwsza polityczka na tak wysokim stanowisku, która wie, że jest kobietą, nie wstydzi się tego, zna siłę i zalety polityczne kobiet czyli kompetencje, pracowitość, lojalność i troskę o innych. Stąd też zapewne jej obietnica, że mimo pięciu kobiet w rządzie będzie szukała następnych na stanowiska sekretarzy i podsekretarzy stanu w różnych resortach.
REKLAMA
Bardzo mądrze i dobrze! Nie tylko dla kobiet – dla kraju! Źle się bowiem dzieje w społeczeństwie, gdzie w podejmowaniu decyzji dotyczących wszystkich: kobiet i mężczyzn (tak przecież radykalnie, biologicznie różnych od siebie, co ciągle podkreśla prawica) biorą udział wyłącznie mężczyźni. Dlaczego połowa społeczeństwa ma decydować o całym?
Można powiedzieć – Pani Premier nareszcie! Choć już słyszę głosy tych, którzy utyskują, że nie płeć się liczy tylko kompetencje. No to, jak od lat, pytam: to dlaczego w Polsce i na świecie rządzą niemal sami faceci! Przecież znacząca większość z nich jest u władzy nie dlatego, że ma kompetencje ale dlatego, że ma odpowiednią płeć oraz kolegów. Kobiety w Polsce są przecież lepiej wykształcone, bardziej zrównoważone, bardziej nastawione na współpracę (a nie na konkurencję), pracowite a z racji macierzyństwa bardziej zajęte troską o innych niż realizacją własnych ambicji. Do tego mniej chorują, mniej piją, dłużej żyją.
Więc nawet gdyby pani premier wybrała kompletnie przypadkowe kobiety to miałaby pełną statystyczną gwarancję, że są one politycznie, charakterologicznie i intelektualnie bardziej predysponowane do pracy w rządzie niż przypadkowo wybrani mężczyźni. A iluż przypadkowych mężczyzn trafia do polityki! Podczas gdy nie ma tam prawie przypadkowych kobiet. Bo te muszą naprawdę pracować na swoją pozycję i ciągle udowadniać swoje kompetencje. Wielu mężczyznom wystarczą układy i garnitur.
Dlatego, mimo że opcja partyjna pani premier wydaje mi się zbyt prawicowa, zbyt konformistyczna, nienowoczesna i – niestety – przyzwalająca na kolonizację naszego państwa przez Kościół katolicki – trzymam za nią i jej dalsze decyzje kciuki.
