Pocieszam się że u mnie trwa to dopiero od miesiąca i choć sytuacja jest kłopotliwa, mam się za czym schować. U sąsiada, na przykład, stoi już drugi rok i nie dość że jest wielki to jeszcze całkiem odsłonięty, nawet jednego krzaka dla przyzwoitości nie ma. Każdemu z nas kiedyś coś stanie. Samochód, budowa, mały remont. Przestoje, choć mogą mieć różne oblicza wszystkie dobijają człowieka skuteczniej niż malaria.

REKLAMA
Budowa to czas emocji nie do opisania. Adrenalina jest wtedy bardziej podkręcona niż podczas urwanego w ekscytującym momencie odcinku "Klanu". Rozbuchane tempo, ilość decyzji do podjęcia i przede wszystkim widoczne postępy wprawiają w prawdziwą euforię.
Następujący po wielkim ruchu olbrzymi bezruch, na dodatek zupełnie nieprzewidywalny pod względem ram czasowych sprawia że po dwóch dniach radosnego niedowierzania ( mogę leżeć?! ) Człowiek Budowy popada w głęboką apatię.
Zraniona psychika, podeptana ambicja, wieczne oczekiwanie...
Tak już mam, że wszystkie prace które na początku wydawały mi się zwyczajną karą za popełnione niegodziwości ( choć chyba nigdy nie byłam aż tak niegodziwa, by ocieplać poddasze ) z czasem powszedniały, łagodniały i zaczynały sprawiać mi nadzwyczajną radochę. Po wyniesieniu 5 kontenerów śmieci sprzed 3o lat (w tym leciwej wełny szklanej, którą bliżej można obejrzeć TU ) zrobiło mi się smutno, że to już koniec. Wynoszenie gruzu, rozbijanie ścian oraz rozbieranie starej podłogi w 35- stopniowym upale wspominam z wielkim rozrzewnieniem. Zbijanie tynku i betonowej zaprawy z ceglanych ścian również, chociaż na pamiątkę została mi spuchnięta łapa i zapalenie stawu łokciowego. Szpachlowanie karton- gipsów jawiło mi się największym koszmarem póki nie zaczęłam ich zacierać, a i tak największą traumę zgotować mi miała obiecywana wielokrotnie jako kaszka z masłem, bułka tarta, wisienka na torcie, creme de la creme - podłoga....
Płakałam, klęłam, przeszłam kilka załamań nerwowych ale ułożyłam te 60 metrów i teraz jak sobie kilku kolejnych dziennie nie walnę to jakaś nieswoja chodzę...
logo

Z niecierpliwością czekam zatem na większą przerwę w projektach zawodowych na którą o dziwo- jakoś się nie szykuje (przysięgam, klienci chyba próbują konkurować z budową naszej słynnej autostrady i skończyć mieszkania, domy, sklepy przed Euro ) i wrócę do tego, co kocham najbardziej. Czekają: glazura w łazience, elektryka, malowanie, ostatnie gipsy, meble do zaprojektowania...Tylko szybciej, szybciej!