O autorze
Małgorzata Komońska: executive coach, leadership & creativity coach, pasjonująca się zagadnieniami rozwoju umiejętności przywódczych i tworzeniem środowiska, sprzyjającego innowacyjności i kreatywności; z 18-letnim doświadczeniem korporacyjnym w sektorze finansowym; założycielka www.mktalentcoaching.com; uwielbiająca kontakt z młodzieżą, dla której jej najważniejsze przesłanie to: odkryj swój potencjał i talent - miej odwagę realizować swoją pasję!

KORPO-PRZYJACIELU - gdzie twój PICZ, OBDŻEKTIF i BENCZMARK? Gdzie twoja... kreatywność?

korpo-ja
korpo-ja
Jeśli na co dzień posługujesz się słowami: mejlingi, konsensusy, dizajny, ekspensy, bonusy, czy marketprajsy - to tekst o tobie. A raczej o nas. Jest nas wiele. Korpo-język nas łączy, tak jak łączą nas korpo-oczekiwania, korpo-plany, korpo-tempo i korpo-hierarchia. Ale co z kreatywnością?


Na tysiące takich jak ja mówi się potocznie: korpoludzie. Wiele lat przepracowanych w międzynarodowej korporacji powoduje, że mamy coś wspólnego. Jest jakaś przyczyna, dla której rozmawiając o sprawach służbowych ze znajomymi pracującymi w podobnych miejscach, rozumiemy się w pół zdania. Może to korpo-słownik? Wszyscy wiemy, co to 'pitch', 'profit center'; nie kojarzymy słowa ‘index’ ze studiami, słowa 'dywizja' z Dywizjonem 303, słowa ‘security’ z firmą ochroniarską, czy zwrotu ‘going public’ z upublicznianiem informacji o porannej kawie na FB.


Spolszczamy mnóstwo obcych słów, którymi posługujemy się równie często, jak polskimi. Pytanie: „co masz w portfelu?” nie oznacza, że ktoś pyta o ilość pieniędzy, które masz przy sobie. Odmieniamy przez liczby i przypadki underwritingi, komplajensy, plejsmenty i kostkatingi. Żyjemy na maksa szybko, więc po co tracić czas na długie słowa typu 'wskaźnik', skoro istnieje 'rejsio' – też 2 sylaby, ale jednak… (koszmarnie to słówko wygląda napisane fonetycznie – kompletny Rysio!). Łatwiej powiedzieć 'HR' niż 'departament kadr', czy zapytać o 'ROI' niż o 'zwrot z inwestycji'. A przede wszystkim i tak wszyscy wiemy, o co chodzi.
To w jakiś sposób łączy, i powoduje, że w zależności od chwili w towarzystwie jesteś kimś określanym jako: "swój człowiek", "przyjaciel w bólu", lub po prostu... obcy.


Fascynujące jest to, że mimo jednego korpo-języka każda korporacja ma inną kulturę organizacyjną, inną energię, atmosferę wewnętrzną, stwarza inne szanse rozwoju swoim pracownikom. Obserwowanie różnic jest wciągające. Kraj pochodzenia ma znaczenie pierwszorzędne. Inaczej pracują korporacje amerykańskie, inaczej niemieckie, jeszcze inny ‘temperament’ pracy znajdzie się u Francuzów, Koreańczyków, Holendrów, czy Włochów.


Nie zapomnę spotkania w duuużej podwarszawskiej siedzibie firmy koreańskiej. Przyjęto nas w… stołówce (!), i to w niej odbywaliśmy nasze negocjacje przy długim stole. Po godzinie zaczęli się schodzić pracownicy z fabryki na lunch. Kilkoro z nich usiadło na drugim końcu naszego stołu, bo... brakowało miejsc.
No cóż – było głośno i zapachowo, ale udawaliśmy z moim francuskim szefem, że…jest ok, że to dla nas norma. Kapuśniak bił po nosie. Niziutki Szef-Koreańczyk sprawiał wrażenie wyluzowanego. Niewiele mówił, ale delikatny uśmiech w kącikach jego ust wróżył dobrze. Jednak po usłyszeniu naszej kontrpropozycji tenże człowiek z miną pokerzysty nagle wstał i… wyszedł ze stołówki, zostawiając nas w tym mało negocjacyjnym otoczeniu z minami dość niewyraźnymi.
Spojrzeliśmy po sobie – nikt nie wiedział, czy tamten się obraził, czy wróci, czy mamy wstać, czy zostać (i zjeść kapuśniak?). Po 2 minutach (były wybitnie długie) wrócił z zapalonym papierosem. Chłopak potrzebował się zaciągnąć! (w stołówce?), a może zyskać na czasie, by wiedzieć, jak zareagować na naszą propozycję.

Większość korpo-instytucji ma teraz w centralach staff wielonarodowościowy, bo po pierwsze wymuszają to parytety (podział np. na czarne-białe-inne; żeńskie-męskie-inne; lokalne-obce, itd.), a po drugie każdy szuka innowacji, którą mogą wnieść ci inni, nowi, świeża korpo-krew z innym wdrukowanym templejtem. Creativity is king!

W oddziałach zagranicznych wielkich korporacji kreatywność już się niestety tak bardzo nie liczy, a przynajmniej nie łapie się w pierwszej 20-ce priorytetów. Niepisana zasada mówi: Kreatorem jest centrala. To ONA RZĄDZI, nadaje tempo, zarzuca kreatywnymi planami 5-10-15-letnimi, profesjonalnie dba o wizerunek, a jeszcze profesjonalniej wyznacza priorytety, i skrzętnie ze wszystkiego cię rozlicza.

Są jednak takie grupy, dla których poszukiwanie innowacyjnych rozwiązań jest ich 'być, albo nie być' w każdej jednostce organizacyjnej: w centrali, czy poza centralą - nie ma to znaczenia w tak globalnym środowisku, w jakim teraz żyjemy. Te wręcz oczekują i stwarzają okoliczności, by każdy pracownik mógł czuć się swobodnie, wychodząc choćby z najbardziej szalonymi pomysłami. To w tym celu pracownicy GOOGLE'a 20% swojego czasu pracy (1 dzień!) mogą przeznaczyć na realizowanie swoich pasji. To dlatego Richard Branson w swoim koncernie VIRGIN pozwolił pracownikom brać tyle urlopu, ile im się żywnie podoba, jeśli 'work is done'. Danie pracownikowi prawa na wyjście poza schematy, na zmianę otoczenia, na realizowanie siebie, niektórym korporacjom się widocznie opłaca.
Nie jest takich korporacji wiele. Niestety.

Zyskujemy korpo-język (i inne benefity) - tracimy kreatywność. Najwyraźniej się to większości z nas całkiem nieźle bilansuje, bo trwamy, licząc na to, że 'cost cutting' nas nie wytnie.

Ale bądźmy dobrej myśli! Rozglądając się wkoło widać wyraźnie, że im bardziej korporacja jest otwarta na idee swojego pracownika, tym ten ma mocniej otwarte oczy i uszy, i większe chęci na służenie pracodawcy i klientowi. Twoja centrala to widzi, twoja centrala to wie. Miejmy nadzieję, że kiedyś coś z tym zrobi.

A jaka jest twoja korporacja? (Chuck Norris z pewnością zna odpowiedź na to pytanie!)

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
POLECAMY 0 0Franek Sterczewski zdradza plan na działanie w Sejmie. I opowiada, jak wyglądał "chrzest" w TVP
0 0Tak odpowiedziała na zaproszenie Dudy. Reakcja europosłanki PO zwróciła uwagę bułgarskiej prawniczki
Unum 0 0Nigdy nie mów nigdy. Weź sobie do serca wnioski z tego badania, bo życie pisze różne scenariusze
T-mobile 0 0Tomasz Raczek w serialu Netflixa? Oto dlaczego w tej plotce jest odrobina prawdy
0 0Przepis na prezydenta. To, co w kilka miesięcy zrobił Duda, powinno być lekcją dla opozycji
0 0Czarzasty ujawnia: będą poważne zmiany na Lewicy. "Rada krajowa SLD dała zielone światło"