Francuski literat Pierre La Mure napisał kiedyś, że „miłość niejedno ma imię”. Święta prawda- każda miłość jest inna. Wspólne jest jej pragnienie – tak, wszyscy chcemy kochać. Ale jak wszyscy, to wszyscy. Hetero- i homoseksualni partnerzy, w tym rodzice, też pragną kochać.

REKLAMA
Dziś mówimy o miłości. Wiadomo, walentynki. Spa dla dwojga, romantyczny weekend w Barcelonie, specjalne wydanie „To właśnie miłość” lub „Śniadania u Tiffany’ego” na DVD, promocja na biżuterię i bieliznę, wreszcie witryny pełne czerwonych pluszaków z serduszkiem. Symbolika tego święta nas rozkleja, gdy jesteśmy w udanym związku, lub irytuje, kiedąy jesteśmy singlami. Bo przecież wszyscy chcemy kochać.
Francuski literat Pierre La Mure napisał kiedyś, że „miłość niejedno ma imię”. Święta prawda – inaczej kochamy partnerów, inaczej swoich rodziców, inaczej dzieci.
Inna jest miłość sześciolatka, inna dwudziestolatka, jeszcze inna sześćdziesięciolatka. Inaczej odczuwamy miłość w trakcie stabilizacji, inaczej w kryzysie. Wreszcie inaczej kochamy, gdy nasze dzieciństwo było bezpieczne i dobre, a zupełnie inaczej, kiedy walczyliśmy o byt, spokój i miłość dorosłego.
Każda pojedyncza miłość jest inna. Wspólne jest jej pragnienie – tak, wszyscy chcemy kochać.Ale jak wszyscy, to wszyscy. Hetero- i homoseksualni partnerzy, w tym rodzice, też pragną kochać. Poruszamy ten temat w lutowym wydaniu magazynu dla rodziców Gaga (gdzie jestem tzw. Naczelną:-) przy okazji historii rodziny Marcinkowskich.
Nie, nie boję się użyć słowa „rodzina”. Marta, Ewelina i ich córeczka Magda są rodziną i tak samo potrzebują miłości w jej różnych odsłonach jak osoby heteroseksualne.
Nie jest to moment na dyskusję o tym, czy osoby homoseksualne powinny mieć prawo do adoptowania dzieci, ale być może to odpowiednia chwila, by rozważyć we własnym sumieniu akceptację prawa tej mniejszości do miłości. Skoro mówimy o rodzicielstwie w Gadze, skoro mówimy o rodzinach, to mówmy o wszystkich rodzinach.
Znam dzieci wychowujące się w rodzinach homoseksualnych. Kilkoro z nich znam bardzo dobrze. Mają takie same zabawy, takie same głupie i mądre myśli, takie same marzenia i taki sam poziom miłości w domu.
Jest tylko jedna rzecz, która odróżnia te dzieci od innych. To tajemnica, z jaką muszą żyć.
Nie zawsze, ale jednak bardzo często te dzieci muszą na co dzień ukrywać fakt, jakich mają rodziców i jakie naprawdę łączą ich więzy. Czy to błąd rodzicielski, wynikający z braku wiedzy ich rodziców o tym, jak wychowywać dziecko, czy może jednak rodzicielska mądrość, która opiera się na realnej ocenie tego, co w Polsce wolno, a czego nie? Tak chętnie mówimy o miłości, ale tak niezbyt odważnie o równym prawie do niej.
Kiedy więc myślę o walentynkach, to marzę o tym, by wszystkie dzieci mogły wzrastać w najważniejszej prawdzie ich życia, dotyczącej ich pochodzenia, a więc tożsamości. Bo wszyscy chcemy kochać.
PS Kiedy wieczorem moje dzieci zasypiają, lubię przytulać się do ich gorących główek. Myślę wtedy czasami: „Nieważne, kim będziesz i z kim będziesz – moją miłość masz na zawsze”. Niestety, to prawdopodobnie jedyna miłość bezwarunkowa, jakiej doświadczą moje dzieci.