
Jacek Saryusz - Wolski pisze, że niedzielne wybory na Ukrainie pokażą, czy chce ona być krajem Wschodu, czy Zachodu. Czy chce iść drogą Rosji, czy Europy. Najciekawsze jest chyba jednak nie to, co stanie się przy urnach, tu zaskoczenia raczej nie będzie, ale cała wyborcza otoczka. Mamy i dziwną, uchwaloną wśród protestów ordynację wyborczą, i stronniczą telewizję, i... koalicję organizacji pozarządowych, w iście zachodnim stylu dostarczającą wyborcom informacje o kandydatach.
REKLAMA
Koalicja nazywa się Chesno, czyli uczciwość. Zawiązana na rok przed wyborami podjęła, trzeba przyznać tytaniczną pracę, sprawdzania w parlamentarzystów, a teraz także kandydatów według 6 prostych kryteriów. Definiują one uczciwego kandydata/parlamentarzystę jako takiego, który:
1. Ma czystą karta w sprawie poszanowania praw człowieka/wolności obywatelskich
2. Nie był zamieszany w korupcję
3. Jego oświadczenia majątkowe zgadzają się z jego stylem życia
4. Sam oddaje głos w głosowaniach parlamentarnych
5. Pozostał lojalny wobec swojej partii lub frakcji, w czasie trwania kadencji
6. Brał udział w sesjach parlamentarnych i spotkaniach komisji
2. Nie był zamieszany w korupcję
3. Jego oświadczenia majątkowe zgadzają się z jego stylem życia
4. Sam oddaje głos w głosowaniach parlamentarnych
5. Pozostał lojalny wobec swojej partii lub frakcji, w czasie trwania kadencji
6. Brał udział w sesjach parlamentarnych i spotkaniach komisji
Te wszystkie punkty, mogą wydawać nam się nieco absurdalne, ale też pokazują główne problemy klasy politycznej Ukrainy. Korupcja, nieposzanowanie podstawowych praw i wolności i luźne podejście do obowiązków poselskich są powszechne. Z 450 posłów obecnej kadencji sprawdzonych przez Chesno, wszystkie kryteria spełniło czterech. Większość nie widziała nic dziwnego w oddawaniu swojej karty do głosowania partyjnym kolegom, gdy sami nie mogli uczestniczyć w posiedzeniu. Inna sprawa, że na parlamentarnej sali, czy obradach komisji pojawiły się rzadko. Zmieniali partie jak rękawiczki, lub podawali zaniżone dane na temat swojego majątku.
W powszechnej opinii niedzielne wybory, jawią się jako wstępna rozgrywka, przygotowująca grunt pod wybory prezydenckie. Kto uzyska więcej głosów teraz, będzie miał łatwiej w przyszłości, ale chodzi także o sam system. Niedawno, wśród protestów przywrócono ordynację mieszaną. Połowa posłów zostanie wybrana w okręgach jednomandatowych, połowa, systemem większościowym. Tak skomplikowany system rodził by problemy z frekwencją w każdej demokracji, a dla Ukraińców, zawiedzionych polityką i politykami, szczególnie po rozbudzonych nadziejach Pomarańczowej Rewolucji może okazać się przeszkodą nie do przejścia. Dlatego tak ważne są tam inicjatywy takie jak Chesno. Sam fakt, że jest to koalicja buduje zaufanie i zachęca do wzięcia udziału w jej działaniach. W raporcie dotyczącym finansowania czytamy skrupulatne wyliczenia, jaka organizacja wydrukowała ile ulotek, a jaka zakupiła promocyjne torby. Ponad 3 tysiące kandydatów pomagają im sprawdzić setki wolontariuszy i dziennikarzy niezależnych mediów. Inicjatywę podjętą przez 12 ogólnokrajowych organizacji, wsparło już 150 mniejszych. Budująca jest także wiadomość, że 4 największe partie podpisały umowę z Chesno, zobowiązując się do przestrzegania 6 kryteriów, a partia Udar Witalija Kliczki usunęła ze swoich list kandydatów, tych kryteriów nie spełniających.
Chesno, to zresztą nie jedyna inicjatywa organizacji pozarządowych działająca na rzecz uczciwych wyborów. Komitet Wyborców Ukrainy (CVU) i Opora szkolą niezależnych obserwatorów do komisji wyborczej. Inne tworzą portale, jak Maidan Monitoring-Vybory 2012, czy Electua.org, na których można zgłaszać naruszenia prawa wyborczego przez poszczególne komitety.
Warto więc, przy okazji tych wyborów przyjrzeć się Ukrainie i nie zapominać, że Pomarańczowa Rewolucja to nie tylko skompromitowana opozycja. To także pełne energii organizacje pozarządowe, powoli, ale bez kompleksów budujące społeczeństwo obywatelskie.
