Wszystko wskazuje na to, że w tej kadencji Sejmu padnie rekord poselskich interpelacji. Parlamentarzyści kierują zapytania do ministrów, zaniepokojeni, czy krytyczni wobec jej polityki, a czasami, tylko po to, żeby podbić sobie statystyki aktywności. Zainteresowani zaskakująco dużą ilością interpelacji w pierwszym roku kadencji, sprawdziliśmy tendencje rysujące się wśród poselskich zapytań.
REKLAMA
Interpelacja jest to formalne pytanie, jakie poseł kieruje do premiera lub ministra za pośrednictwem marszałka Sejmu. Regulamin Sejmu precyzuje, że interpelacja powinna dotyczyć „spraw o zasadniczym charakterze i odnoszących się do problemów związanych z polityką państwa”. Poseł powinien przedstawić faktyczny stan w interesującej go sprawie i zadać pytania dotyczące danej kwestii. Odpowiedź powinien otrzymać w przeciągu trzech tygodni. W teorii interpelacja to nie tylko sposób uzyskiwania przez posłów informacji, czy prosty sposób aktywności, ale przede wszystkim narzędzie pełnienia funkcji kontrolnej nad Radą Ministrów oraz wskazywania obszarów, w których należy podjąć działanie.
Interpelacje - podwyższanie statystyk, czy faktyczne narzędzie pracy poselskiej?
Pozostaje pytanie, co powoduje, że posłowie, i to nie ci z pierwszych stron gazet, stale i systematycznie chcą zadawać członkom rządu pytania. Krytycy są zdania, że składanie interpelacji jest zwyczajnym zabiegiem PR-owym, albo próbą sparaliżowania pracy ministerstw. Posłowie chwalą się ilością złożonych interpelacji na swoich stronach internetowych, podwyższając statystki parlamentarnej aktywności. Postanowiliśmy jednak iść pod prąd i założyć, że posłowie mają dobre intencje i ich zapytania wynikają z chęci zajęcia się sprawami, które, zdaniem parlamentarzystów, są ważne. Przejrzeliśmy interpelacje szukając informacji o tym, co skłoniło posła do zadania danego pytania.
Ważnym źródłem dla zapytań są oczywiście media. Przykładem może być posłanka Anna Sobecka (PiS), która wiele interpelacji rozpoczyna od stwierdzenia „Prasa donosi, że…”. Nie jest to bynajmniej wyjątek. Maciej Orzechowski (PO) powoływał się na gazetę „Życie Kalisza”, kiedy pytał ministra transportu, budownictwa i gospodarki morskiej o przestrzeganie zasad umieszczania znaków drogowych. Kilku posłów Ruchu Palikota zaczerpnęło z gazet informacje o malejącym czytelnictwie w naszym kraju, co skłoniło ich do zapytania Ministerstwa Kultury o obecny stan i plany wsparcia bibliotek. Z kolei Maks Kraczkowski (PiS) po obejrzeniu programu „Uwaga!” TVN zapytał premiera o listę firm, które sprzedawały sól wypadową do celów spożywczych.
Nadużyciem byłoby jednak stwierdzenie, że posłowie składają głównie interpelacje dotyczące aktualnych wydarzeń, szeroko komentowanych w mediach. Właściwie nie występują okresy masowego składania przez posłów interpelacji do jednego ministra. Poza dwoma przypadkami. W lipcu i wrześniu Beata Kempa i Piotr Szeliga (SP) pytali ministra sportu i turystyki w sumie 42 razy o stan przygotowań zawodników poszczególnych dyscyplin do Igrzysk Olimpijskich i paraolimpijskich oraz złożyli 85 interpelacji, w których prosili o informacje na temat finansowania poszczególnych dyscyplin i związków sportowych. Podobne zjawisko, choć na mniejszą skalę, można zauważyć w przypadku ministra sprawiedliwości, do którego we wrześniu trafiła ponadprzeciętna liczba interpelacji. W tym przypadku większa liczba zapytań wynika z zainteresowania posła Zbigniewa Girzyńskiego (PiS) funkcjonowaniem zakładów karnych w 85 miejscowościach i aresztów śledczych w 69 miejscowościach. Swoją drogą ciekawe, czy poseł przygotowuje na ten temat jakiś raport?
Nadużyciem byłoby jednak stwierdzenie, że posłowie składają głównie interpelacje dotyczące aktualnych wydarzeń, szeroko komentowanych w mediach. Właściwie nie występują okresy masowego składania przez posłów interpelacji do jednego ministra. Poza dwoma przypadkami. W lipcu i wrześniu Beata Kempa i Piotr Szeliga (SP) pytali ministra sportu i turystyki w sumie 42 razy o stan przygotowań zawodników poszczególnych dyscyplin do Igrzysk Olimpijskich i paraolimpijskich oraz złożyli 85 interpelacji, w których prosili o informacje na temat finansowania poszczególnych dyscyplin i związków sportowych. Podobne zjawisko, choć na mniejszą skalę, można zauważyć w przypadku ministra sprawiedliwości, do którego we wrześniu trafiła ponadprzeciętna liczba interpelacji. W tym przypadku większa liczba zapytań wynika z zainteresowania posła Zbigniewa Girzyńskiego (PiS) funkcjonowaniem zakładów karnych w 85 miejscowościach i aresztów śledczych w 69 miejscowościach. Swoją drogą ciekawe, czy poseł przygotowuje na ten temat jakiś raport?
Interpelacje na prośbę obywatela?
Niektóre interpelacje są formą interwencji poselskiej podjętej na prośbę obywatela, który zgłasza posłowi swój problem. Tak było np. w przypadku interpelacji Aleksandry Trybuś (PO), która pyta o dodatki do emerytur dla kombatantów, po tym jak do jej biura zgłosił się weteran wojenny i przedstawił swoją trudną sytuację materialną. Podobnie zapytanie Marii Nowak (PiS) o problem osób pozbawionych adresu zameldowania złożone po spotkaniu z taką osobą.
VII kadencja będzie rekordowa?
Wygląda na to, że podczas obecnej kadencji padnie rekord ilości złożonych interpelacji. Przez rok posłowie zadali tą drogą ponad 11 tys. pytań, podczas gdy w całej poprzedniej kadencji Sejmu było ich mniej niż 25 tys. Jeśli przyjrzymy się liczbie interpelacji składanych w poszczególnych kadencjach Sejmu, okazuje się, że od 1989 roku systematycznie narzędzie to staje się coraz bardziej popularne.
Pozostaje zadać nam pytanie czy i w jaki sposób interpelacja przekłada się na faktyczne rozwiązanie danego problemu?
Analiza na podstawie danych z dnia 05.11.2012. Dane uzyskane dzięki uprzejmości Ośrodka Informatyki Sejmu. Pełen raport MamPrawoWiedziec na temat interpelacji znajdziesz tutaj.
