Dziś posłowie będą debatować nad wprowadzeniem do kodeksu wyborczego systemu suwakowego i parytetów, które mają walczyć z widoczną nadreprezentacją mężczyzn w polskim parlamencie. Sprawdzamy, jakie są szanse na wprowadzenie tych rozwiązań i od razu odpowiadamy – może się zdarzyć wszystko. Posłowie i posłanki zmieniają w tej sprawie zdanie jak rękawiczki, a osoby podpisane pod zgłoszonymi projektami, jeszcze na początku kadencji zdecydowanie się im sprzeciwiały.
REKLAMA
Projekty zmian są dwa. Jeden zgłoszony przez grupę posłanek z Platformy Obywatelskiej, Polskiego Stronnictwa Ludowego i Sojuszu Lewicy Demokratycznej obejmuje wprowadzenie tzw. „systemu suwakowego”. Drugi, zgłoszony przez Ruch Palikota, oprócz „suwaków” przewiduje też wprowadzenie parytetów. „Suwaki” rozwiązałyby problem umieszczania kobiet na dalszych miejscach na listach wyborczych. Nakładają one bowiem obowiązek naprzemiennego wpisywania na listę kandydatek i kandydatów. Parytety rozszerzyłyby wprowadzony z oporami pod koniec VI kadencji system kwotowy – nakazujący komitetom wyborczym umieszczanie na listach co najmniej 35% kobiet. System sprawdził się w 2011, gdy nagle liczba kandydatek wzrosła, z utrzymującego się od kilku lat poziomu 20% do 42%. Nie wpłynęło to jednak znacząco na liczbę wybranych kobiet. W Sejmie obecnej kadencji ledwo co piąty deputowany to kobieta. Winą obarczane są między innymi listy wyborcze, na których kobiety, pozycjonowane są na mniej eksponowanych miejscach w środku list, przez co wyborcy ich nie zauważają. Rozwiązaniem ma być system suwakowy. Czy są szanse na jego uchwalenie? Serwis MamPrawoWiedziec.pl sprawdził, co posłowie myśleli o tym rozwiązaniu na początku kadencji.
W kwestionariuszu wyborczym serwis MamPrawoWiedziec.pl zamieścił pytanie dotyczące zmian w kodeksie wyborczym. Wśród proponowanych rozwiązań znalazło się także wprowadzenie systemu suwakowego. Odniosło się do nich 115 posłów i 34 posłanki. System suwakowy jawił się zdecydowanej większości z nich jako rozwiązanie kontrowersyjne i nie do przyjęcia. Posłanki były mniej radykalne w sprzeciwie wobec „suwaków”. Żaden członek klubów parlamentarnych PiS i PSL w kwestionariuszu MamPrawoWiedziec.pl nie zadeklarował się jako zwolennik tego systemu. W Ruchu Palikota popiera go ponad 1/3 posłów, natomiast w Platformie Obywatelskiej niespełna 1/5.
Co ciekawe, wśród badanych parlamentarzystek, które na początku kadencji były przeciwne wprowadzeniu naprzemiennych list kandydatów i kandydatek w wyborach, znalazły się posłanki, które w styczniu podpisały się pod projektem zmian w kodekcie wyborczym zgłoszonym przez PO i SLD. Przeciwne temu rozwiązaniu były wówczas: Agnieszka Kozłowska-Rajewicz (PO), Krystyna Ozga (PSL), Jagna Marczułajtis-Walczak (PO) czy Monika Wielichowska (PO). Podobnie, jeszcze rok temu, nie wszyscy posłowie Ruchu Palikota popierali to rozwiązanie. Widać więc, że dzisiejsza dyskusja i głosowanie znów będą podyktowane raczej interesem politycznym, skoro nawet posłanki zgłaszające projekt jeszcze rok temu zdecydowanie mu się sprzeciwiały. Tymczasem nadreprezentacja mężczyzn w polskim parlamencie jest bezdyskusyjna, a fakt, że nie odstajemy w tym punkcie od średniej
