St Paul's Cathedral
St Paul's Cathedral

Zaparz sobie kawę, weź kajecik i wyłącz muzykę. Dużo informacji do przetrawienia. Niepoukładany Londyn na patelni. Wszystko co chciałeś wiedzieć o emigracji ale bałeś się zapytać.

REKLAMA

Przed wyjazdem

Jeżeli wyjeżdżasz to do jednego z większych miast — Londyn, Manchester, Liverpool lub szkockiego Edynburga. Zapomnij o małych miejscowościach, miasteczkach i Walii. Na wszelki wypadek poczytaj trochę historii miejsca do którego się wybierasz, przyda się kiedy będziesz próbował zrozumieć tubylców.
Zastanów się czy na prawdę chcesz wyjechać. Londyn to największe samotne miasto na świecie. Dwanaście milionów ludzi pędzących w rożnych kierunkach, w większości zabieganych na tyle że trudno o stałe znajomości. Nie zwracaj uwagę na “niepatryiotyczność” wyjazdu, raczej rozważ czy opłaca ci się to finansowo. Jeżeli chodzi o doświadczenie to na pewno będzie tu łatwiej o załapanie się do poważnych projektów dla globalnych marek. Tu, po prostu, każda większa firma musi być.
Zapomnij co słyszałeś o pracy w UK w radiu czy telewizji. Po pierwsze: nigdy nie mówią o czymś więcej niż zmywaku a po drugie: większość z tego co już puścili dla szerszej publiki było tylko po to żeby dać do zrozumienia że w tej Anglii aż tak dobrze nie jest. Zawody "biurowe" są mniej widoczne bo zamiast pleść głupoty do mikrofonu robimy swoje a do tego płacą nam tyle że nie musimy psioczyć na wszystko i wszystkich.
Wylecz się z kompleksów. Nie różnimy się umiejętnościami od reszty, w dość dużej liczbie przypadków jesteśmy o oczko lepsi od konkurencji z Hiszpanii czy Włoch. Przestań myśleć per “my, Polacy”, tutaj przyjdzie ci pracować w załodze gdzie każdy będzie pochodził z innego krańca świata i nikt nie będzie patrzył na Ciebie inaczej niż przez pryzmat twoich umiejętności.
Podszlifuj język. To nie zmywak, tu będziesz na co dzień rozmawiał z osobami posługującymi się angielskim przynajmniej w stopniu komunikatywnym więc dukanie “Kali chcieć, Kali mieć” w niczym nie pomoże. Przyda się Niemiecki i Francuski, jak nie w pracy to na pewno na mieście. Jeżeli chcesz zaimponować dużej ilości PM’ów (i każdemu ogólnie) Afrikaans bardzo ci się przyda — nie żartuję. Dlaczego język to podstawa? Proste — obracasz się w środowisku gdzie używany jest język specjalistyczny, dość często trzeba go przełożyć własnoustnie na potoczny, tak żeby w rozmowie oko w oko z klientem wytłumaczyć co chcesz zrobić i jaki to będzie miało efekt. Poziom komunikatywny to minimum, najlepiej jeżeli przed przyjazdem osiągniesz płynność. Nie martw się, przez pierwszy miesiąc będziesz i tak przekonany że w Polsce innego Angielskiego cię uczyli. Oprócz rożnych dialektów, akcentów i regionalnych naleciałości dojdą dość specyficzne idiomy oraz podział na posh i common english. Nie bój się używać języka, kiedyś i tak trzeba go doszlifować.
Opisz swoje portfolio. Jeżeli pracujesz jako dezajner pewnie masz fajne obrazki ale oprócz nich osoba która będzie decydowała czy cię przyjąć będzie chciała przeczytać co tak na prawdę przy danym projekcie robiłeś. Nikt tu nie uwierzy że sam stworzyłeś, zakodowałeś i wymarketingowałeś stronę dla banku, tu każdy wie że samemu się po prostu nie da a przy takich projektach zazwyczaj pada słowo “team”. W opisach projektów pisz tylko o sobie, w miarę dokładnie i bez zbytniego naciągania. Powód jest prosty — tu CV i portfolio będzie weryfikowane, szczególnie że żeby dostać się do większych firm będziesz musiał przedstawić referencje, najlepiej w postaci numeru telefonu lub adresu email osoby z którą nad projektem pracowałeś. Nie pisz poematów, podaj to co najważniejsze.
Przygotuj się na zmianę mentalności. Tu, jeżeli ubiegasz się o jakiś stołek od pierwszego uścisku dłoni będziesz traktowany jako partner a nie ktoś na kogo trzeba uważać bo przy wyjściu będzie chciał wynieść papier do drukarki lub laptopa. W większości przypadków CV i portfolio da Ci tylko możliwość zaprezentowania się na żywo, osoba która będzie prowadziła rekrutację będzie chciała nie tylko usłyszeć co potrafisz i jak pracujesz ale i wyczuć czy nadajesz się do załogi.
Jeżeli nie masz wcześniejszego doświadczenia w projektach międzynarodowych tak na prawdę zaczynasz od początku. Nic w tym złego, po prostu spędzisz na mniej płatnym stołku 3 miesiące dłużej potwierdzając umiejętności. Doświadczenie z ojczyzny się liczy ale i tak swoje trzeba udowodnić.
Kultura. O ile jeszcze nie jesteś to tu będziesz kulturalny. Nawet przeklinać trzeba nauczyć się od nowa. Wiedzieć kiedy i wiedzieć jak. Obracasz się w kręgu osób które przyzwyczajone są do jakiegoś standardu w kontaktach międzyludzkich, jeżeli będziesz rzucał "fakami" na lewo i prawo któregoś dnia okaże się że załoga zapomni zaprosić cię na weekendowy wypad za miasto.

Wyjazd

Robisz wywiad. Sprawdzasz branżowe serwisy internetowe żeby poczuć co rynek teraz “kupuje” i co można zaoferować od siebie. Pewnie już wiesz jak czytać pomiędzy wierszami i z całości tego marketingowego bełkotu wyciągniesz to co wartościowe. Nie sugeruj się ofertą portali rekrutacyjnych, na miejscu okaże się że rynek funkcjonuje trochę inaczej niż tam opisane - o ile chcesz przejść się na kilkanaście rozmów kwalifikacyjnych któraś z firm podbije ofertę ponad średnią.
Zapisujesz się do agencji rekrutacyjnych. W planach zarezerwuj sobie przynajmniej 2 tygodnie na fizyczną rejestrację — odwiedzenie biura z paszportem, wydrukowanym CV, przykładami prac na laptopie, papierze, tablecie. Taka wizyta ma na celu sprawdzenie tego jak zachowujesz się na rozmowie kwalifikacyjnej. Rekruterzy najczęściej mają duże doświadczenie i przy okazji rozmowy wyłapią co chcesz robić, do czego się nadajesz i do jakich klientów będziesz pasował.
Pamiętaj — jedziesz po stałą pracę. Na freelance przejdziesz po minimum roku przepracowanym u jednego pracodawcy.
Na grupie Polish Professionals ogłaszasz że szukasz pokoju na krótki okres — najlepiej max 2 miesiące. Jeżeli nie pomogą to na pewno dadzą namiar na jakieś rozwiązanie problemu. Lokacje jakie Cię interesują to strefa trzecia, najlepiej tam gdzie jest przynajmniej jedna linia metra i stacja przesiadkowa pociągów. W ten sposób będziesz miał kilka opcji dostania się w rożne zakamarki Londynu. Agencje reklamowe potrafia być zlokalizowane w różnych dzielnicach ale głównie będzie to Farringdon, Soho i Golden Square, Kensington, West End. Jeżeli dostaniesz się do firmy związanej z finansami to na bank będzie to Bank lub Canary Wharf. Branża medyczna preferuje Brentford lub 3 i 4 strefę. Startupowcy zakotwiczą na Old Street / Shoredich. Przy wyborze mieszkania sprawdź jak szybko możesz się w te miejsca dostać (np. google maps).
Przeliczasz kasę, bez minimum 1200 funtów w portfelu nie masz po co jechać chyba że chcesz mieszkać w 11 osób i wcinać zupki chińskie na śniadanie, obiad i kolację. O ile żywność jest tania to za transport i mieszkanie będziesz płacił straszne kwoty. To że Londyn jest w pierwszej trójce najdroższych miast na świecie to nie przechwałki.
Ryanair, Wizzair, Easyjet to twoi przyjaciele. Na latanie British Airways przyjdzie czas. Za to czasami taniej będzie poruszać się po mieście taksówkami. Czarne taksówki pozwalają dotrzeć na miejsce kiedy padnie metro, taxi “people carrier” czyli zamawiane na telefon/ z appki przydadzą się kiedy zabalowaliście i w kilku trzeba o 3 w nocy zebrać się z Camden Town do domu. Pierwsze kosztują kilka- kilkanaście funtów a w tych drugich się targujesz. Serwisy takie jak Uber czy Lyft też są popularne i nie wyrwą dziur w domowym budżecie.
Planujesz dietę. Zatrzęsienie supermarketów, dni targowych na high-street, kafejek, barów, pizzerii, steakhouse’ów i tanich jak barszcz chip-shopów roztyje Cię na 100%. Żywność i napoje wyskokowe są tu bardzo tanie.
Zostaw samochód w Polsce. Londyn to nie miejsce dla zmotoryzowanych. Jeżeli pracujesz w centrum do kosztów dolicz congestion charge. Miejsca parkingowe warte są wagi twojego samochodu w złocie.

Po przyjeździe.

Jako że jesteśmy w EU i po tych 10 latach większość anglików wie już że nie potrzebujemy paszportu i tak będziesz musiał go używać. Rejestracja w urzędach, rejestracja u rekruterów, wynajęcie mieszkania — tam jakikolwiek dowód tożsamości ze zdjęciem się przyda.
Na miejscu okaże się że w dużej ilości firm, na wysokich stanowiskach pracują rodacy. O ile nie pomoże to w zdobyciu pracy to po pomyślnym przejściu rekrutacji będziesz miał kogo zasypywać pytaniami.
Nie siedzisz w domu, na mieście dzieje się dużo. Na Meetup.com masz listę co i jak a oprócz tego Londyn ma biliard miejsc do zobaczenia. Sam liczyłem. Jeżeli interesujesz się startupami zapraszam też na spotkania Aula London, lokalnej wersji Aula Polska.
Nie zachowuj się jak burak. Wiem że w ojczyźnie fama głosi że w tym Londynie najgorszym wrogiem jest rodak. Prawda, dużo przypadków potwierdza że za łatwowierność się płaci ale jest tu kilka osób które na prawdę chcą pomóc i nawet nic za to nie chcą. Z racji pogryzienia w nasze pomocne dłonie (mi zdarzyło się to 2 razy) coraz ostrożniej podchodzimy do nowego narybku angielskich kołnierzyków ale nie znaczy że nie służymy radą.