Gest parlamentarny wykonany w parlamentu stronę. Ian Dooley
Trzy słowa i trzy powody dlaczego miłościwie nam panujący powinni wreszcie wyjąć ręce z majtek kobiet.
REKLAMA
Czas.
To nie jest odpowiedni moment, żeby zajmować się prawem, które nie jest związane z problemami, jakie za 9 miesięcy zmiotą was ze stołków. Można byłoby zażartować, że jesteście na dobrej drodze, żeby władzę stracić jeszcze przed zimowymi feriami. Problem w tym, że prawo które kwestionujecie jest jednym ze sposobów zachowania zdrowia przez kobiety postawione w niejednoznacznie moralnej sytuacji więc okazji do śmiechu jest raczej mało. Aktualnie każdy kibicuje wam (w większości z przymusu) żebyście ogarnęli przynajmniej sprawę pandemii, zajmowanie się czymkolwiek innym przechodzi ludzkie pojęcie.
Kompromis.
Wiem, że to słowo niedługo zostanie wykreślone ze słownika przez nowo nominowanego ministra edukacji. Nie jest wam do niczego potrzebne, bo ciężko ogarnąć jego znaczenie. Dla osób, którym kompromis aborcyjny wystarczał pomimo oczywistych wad i ciągłego ograniczania opcji otwartych przed kobietami był wyjściem z trudnej sytuacji. Nie jest dobry dla żadnej ze stron, ale przynajmniej dawał nadzieję na konstruktywne rozmowy.
Szacunek.
Peany śpiewane z ambon na temat wzajemnego szacunku i zgody narodowej przejadają się dość szybko, szczególnie kiedy szacowne towarzystwo miłościwie depcze prawa połowy społeczeństwa, które na dodatek jest zakrzykiwane przez pełnych szacunku do tradycji przedstawicieli coraz mniejszej części suwerena. Pełni szacunku dla kobiet skazujecie je na nieludzkie cierpienie, kiedy okazuje się, że nadzieja na powiększenie rodziny będzie przyczyną jej rozbicia. Pomni godności kobiet nakazujecie im patrzeć jak z dnia na dzień ich własne ciało obraca się przeciwko nim. Szanując poglądy wybranych mężczyzn na codzień chodzących w sutannach rozkazujecie kobietom przejście przez gehennę urodzenia dziecka które, wedle wiedzy naukowej nie ma żadnych szans na przeżycie a tę chwilę, która będzie mu dana spędzi w niewyobrażalnym bólu.