Rok 2012 nieuchronnie zmierza ku końcowi. Jaki był muzycznie? Pewnie każdy z Was widzi to inaczej. Postaram się jednak wykorzystać moje kilka arów cyber-poletka NaTemat na własne, subiektywne podsumowanie mijających 12 miesięcy w muzyce. Dziś ranking "światowy" i miejsca 20-11.

REKLAMA
W czasach przesytu bodźców generowanych przez cyberprzestrzeń, wysłuchanie wszystkich ciekawych płyt, EP-ek i singli staje się rzeczą niemożliwą nawet dla największego muzycznego kreta. Tu z pomocą przychodzą media społecznościowe - ilość like'ów i share'ów przekłada się na wyniki klikalności, te z kolei zwracają uwagę twórców festiwali, zaś występy na imprezach prowadzą do zainteresowania artystą dużych, mainstreamowych mediów. To z jednej strony.
Z drugiej strony mamy wciąż muzykę lansowaną w tradycyjny sposób. Wielkie kampanie reklamowe, marketing, najlepsza radiowa rotacja, płyty na oddzielnej, rzucającej się w oko półce w sieci sklepów muzycznych.
Chciałem, aby niniejszy ranking był właśnie wyrazem tego muzycznego dualizmu dzisiejszych czasów i nie szedł za bardzo w żadną ze stron. Jest to po prostu subiektywna lista moich ulubionych singli mijającego roku.
Dziś zagranica i miejsca 20-11. Niebawem czołowa dziesiątka oraz analogiczne zestawienie dotyczące polskich piosenek. Wasze opinie, krytyka, wnioski w komentarzach jak zwykle mile widziane. Smacznego!.
20. Hot Chip - "Night And Day"
Brytyjczycy z Hot Chip powrócili w 2012 roku z albumem, przez wielu uznawanym za nawet najlepsze dzieło w ich karierze. "In Our Heads" to naprawdę solidnej jakości electro pop. Co ważne, w epoce singli, album jest niesamowicie spójny i naprawdę warto poświęcić 56 minut życia aby zatopić się w świat Hot Chip. "Night And Day" to dynamiczny, dyskotekowy killer, wsparty wizualnie interesującym klipem Petera Serafinowicza.
19. Adele - "Skyfall"
Zarejestrowany latem w legendarnych Abbey Road Studios w Londynie, pod okiem producenta Paula Epwortha, utwór "Skyfall" - Adele był z pewnością jednym z najbardziej wyczekiwanych kawałków 2012 roku. Nagrany na zamówienie producentów filmu o tym samym tytule "Skyfall", to solidna, utrzymana w typowo "bondowskim" klimacie kompozycja. Chyba nieco znoszona i wyświechtana, poprzez intensywną obecność w radiu.
18. Crystal Castles - "Plague"
Iście gotycki klimat elektroniki, serwowanej na najnowszym albumie Crystal Castles, to prawdziwa krioterapia dla uszu,choć przeraźliwe echa, jęki i krzyki generowane na nowym albumie kanadyjskiej formacji potęgują wrażenie, że był on nagrywany po zmroku, w kostnicy. W rzeczywistości, materiał powstał jednak w studio nagraniowym w... Warszawie.
Na tym jednak polskie akcenty się nie kończą. Jako klip do singlowego utworu "Plague", posłużyły kadry z "Opętania" - Andrzeja Żuławskiego, a konkretniej z szokującej sceny z miotającą się od ściany do ściany Isabelle Adjani.
17. TNGHT - "Higher Ground".
TNGHT to projekt tworzony przez Hudsona Mohawke'a i Lunice'a. Współpraca ta zaowocowała wydaną w czerwcu EP-ką, na której hiphopowe bity udekorowane są glitchowymi szumami, zlepami i ciągami. "Higher Ground" to prawdziwy klubowy banger i wizytówka projektu, którego nazwę wymawia się po prostu "Tonight", czyli "dziś wieczorem".
16. Tame Impala - "Elephant"
Lider australijskiej formacji Tame Impala, określił w wywiadzie dla brytyjskiego "Guardiana" proces powstawiania albumu "Lonerism", jako "trwający dwa lata koszmar, który niemalże doprowadził go do szaleństwa". Wygląda na to, że wysiłek się opłacił, gdyż nowe dzieło Tame Impala zostało przyjęte chórem zachwytu, muzycznych krytyków na całym świecie. Okazuje się, że w erze tabletów, ipadów i Facebooka wciąż można twórczo czerpać z bogactwa psychodelicznego rocka z lat 70, epoki glam oraz dziedzictwa Beatlesów i się podobać.
15. Muse - "Survival"
Konserwatywni fani rocka spisali na straty nowy album Brytyjczyków z Muse - "The 2nd Law". Eksperymenty z dubstepem? To nie ma prawa nazywać się rockiem! Utwór"Survival" pozbawiony jest elektronicznych eksperymentów - to solidna brytyjska szkoła piosenkopisarska. Mimo dawki patosu, uwarunkowanej już samym faktem, że jest to oficjalny hymn tegorocznych Igrzysk Olimpijskich w Londynie, piosenka jest wciąż lekkostrawna, nawet po kilkudziesięciu przesłuchaniach. A to już coś.
14. Azealia Banks - "Liquorice"
Rok 2012 ostatecznie nie zaowocował premierą debiutanckiego krążka nowojorskiej raperki Azealii Banks, który ukaże się dopiero w lutym 2013 roku. Młoda artystka z Harlemu spłodziła jednak w mijających 12 miesiącach dwie propozycje utrzymane w hiphopowo-house'owych klimatach: EP-kę "1991" i mixtape "Fantasea". Bardzo kusiło mnie, aby w kontekście obecności Azealii Banks na niniejszej liście pojawił się mój ulubiony singiel artystki - "212". Ukazał się on jednak jeszcze w grudniu 2011 roku, dlatego trzymając się wymogów formalnych zestawienia, prezentuję inny numer Azealii - "Liquorice".
13. Frank Ocean - "Thinkin Bout You"
Mam problem z wychwalanym pod niebiosa albumem "Channel Orange"- piosenkarza r'n'b - Franka Oceana. Muszę przyznać, że pomimo kilku podejść, płyta kompletnie mnie nie porwała i nie potrafię znaleźć powodu, dla którego chciałbym do niej wracać z własnej nieprzymuszonej woli. Na tym tle, na plus prezentuje się zgrabny singiel członka kolektywu Odd Future -"Thinkin Bout You" - oszczędna w formie pościelówa przywodząca na myśl kompozycje D'Angelo.
12. M.I.A - "Bad Girls"
W oczekiwaniu na nowy studyjny album "Matangi", Maya Arulpragasam zaznaczyła swoją obecność na scenie muzycznej w 2012 roku świetnym singlem "Bad Girls" i kozackim klipem towarzyszącym tejże kompozycji. Był też gościnny udział na nowym singlu Madonny "Gimme All Your Luvin", ale tę drugą kooperację, z sympatii do Mayi przemilczmy.
11. The Rolling Stones - "Doom And Gloom"
Stonesi powrócili w tym roku celebrując 50 lat na scenie. Patrząc na metryki członków zespołu, trzeba uznać za cud fakt, że w ogóle są w stanie grać. Tymczasem rok 2012 zaowocował dwiema, pierwszymi od siedmiu lat, premierowymi kompozycjami Jaggera i spółki - "Doom And Gloom" i "One More Shot", które pozbawione są jakichkolwiek aranżacyjnych nowinek i równie dobrze mogłyby powstać 10, 20, 30 a nawet 40 lat temu. To klasyczny, korzenny rock'and'roll, bez żadnych konserwantów. Triumf muzycznej witalności w najlepszym tego słowa znaczeniu.
Ciąg dalszy nastąpi...

Chcesz dostawać info o nowych wpisach?