Adele, Tame Impala, M.I.A i The Rolling Stones - m.in. ci artyści uplasowali się w drugiej dziesiątce mojego subiektywnego zestawienia najlepszych singli 2012 roku. Kto znalazł się w ścisłej czołówce? Poznajcie odpowiedź.
REKLAMA
Trudno o obiektywne wskazanie najlepszego utworu, który poruszyłby gros serc fanów muzyki na całym świecie. Recepcja muzyki przez każdego jej fana jest sprawą indywidualną. Z drugiej strony dyskusje o tym, która piosenka czy album są warte uwagi to wspaniałe, piękne wojny bez ofiar i rozlewu krwi.
Pozwalam sobie zaprezentować Wam te nagrania, które osobiście zwróciły moją uwagę w mijającym roku i czekam na komentarze i sugestie - z którymi pozycjami się zgadzacie? Kogo zabrakło w zestawieniu z Waszej perspektywy? Czyja obecność jest waszym zdaniem, nieporozumieniem.
Już niebawem, moje osobiste Top 20 singli pochodzących z Polski. A tymczasem, "światowa" najlepsza dziesiątka A.D 2012:
10. Nas feat. Amy Winehouse - "Cherry Wine"
Nas miewa lepsze i gorsze momenty w swojej karierze, lecz nigdy nie schodzi poniżej pewnego poziomu. Głównym zarzutem, który od lat pojawia się w przypadku nowych płyt rapera, jest kiepski nos do producentów muzycznych. W tej dziedzinie, Nasir Jones nie posiada ważnej cechy, którą obdarzony jest jego konkurent do nowojorskiego tronu najlepszego rapera - Jay-Z, który bezbłędnie wychwytuje i adaptuje na grunt swoich płyt najnowsze trendy muzyczne. Jednak wydana przez Nasa w lipcu, płyta "Life Is Good" przynosi solidną porcję ciekawych tekstów, dotyczących życiowych problemów człowieka w wieku średnim, takich jak kulisy rozstania rapera z żoną - Kelis, czy dorastanie córki. Mnie najbardziej zapadł w pamięć, wyprodukowany przez Salaama Remi'ego, duet z nieżyjącą już Amy Winehouse - "Cherry Wine". Tytuł utworu inspirowany był ponoć gitarą należacą do piosenkarki, którą ta nazwała pieszczotliwie "Cherry" czyli "wisienka".
9. Sigur Rós - "Varúð"
Islandczycy z Sigur Rós powrócili w 2012 roku z nowym studyjnym longplayem - "Valtari", co po polsku oznacza "walec". Polarna kołysanka "Varúð" jest kwintesencją tego, co w muzyce z wyspy gejzerów najlepsze. W Polsce utwór miał okazję wybrzmieć podczas dwóch wrześniowych koncertów Sigur Rós w hali ocynowni Huty Stali w krakowskiej Nowej Hucie.
8. Bat For Lashes - "Laura"
Kameralna, rozpisana jedynie na fortepian ballada "Laura", była pierwszym singlem promującym nowy album Natashy Khan, znanej lepiej pod enigmatycznym pseudonimem Bat For Lashes. Już okładka albumu "The Haunted Man", na której artystka pozuje zupełnie naga, trzymając na swoich ramionach również roznegliżowanego mężczyznę, zapowiadała, że płyta będzie szczerym, wręcz ekshibicjonistycznym materiałem. Bez makijażu. Dla niektórych, posiadająca pakistańskie korzenie Bat For Lashes, to godna kontynuatorka wysoce artystycznej odmiany popu prezentowanej przez Kate Bush.
7. Nirvana feat. Paul McCartney - "Cut Me Some Slack"
Muzyczne spotkanie roku - żyjący członkowie nieistniejącej od 18 lat Nirvany, reaktywują się, aby nagrać utwór z legendarnym Beatlesem - 70-letnim już, Paulem McCartneyem. Utwór został wykonany premierowo podczas nowojorskiego koncertu dla ofiar huraganu Sandy (12 grudnia), zaś w przyszłym roku trafi na ścieżkę dźwiękową filmu o studiach nagraniowych Sound City, autorstwa Dave'a Grohla. Kooperacja legendarnych grunge'owców z Seattle, z legendą rocka, doczekała się już przydomków - Nirveartney czy też Sirvana (nawiązując do szlacheckiego tytułu "Sir", nadanego McCartneyowi przez brytyjską królową).
6. The xx "Chained"
Muzyka brytyjskiej formacji The xx udowadnia, że w epoce wrzasku i nadmiaru, cisza i delikatność nabiera szczególnej wartości. Tegoroczny, drugi studyjny album grupy Coexist", to mistyczny post-dubstep z popowym zacięciem. Minimalistyczne brzmienia syntezatora otulone są tu ciepłą barwą basu oraz eterycznym, niemal szepczącym wokalem. Z "Coexist" wybrałem singiel numer dwa - "Chained".
5. Lana Del Rey -"Born To Die"
Chyba można zaryzykować stwierdzenie, że rok 2012 był dla 26-letniej Lizzy Grant, ukrywającej się pod pseudonimem Lana Del Rey, tym, czym rok 2009 dla Lady Gagi. Młoda wokalistka została okrzyknięta ikoną stylu, zaś single z jej debiutanckiej płyty "Born To Die", docierały na szczyty list przebojów. Kolejne lata zweryfikują czy Lana jest gwiazdą światowego formatu, czy tylko gwiazdką jednego sezonu.
4. Jessie Ware - "Running"
Sukces Jessie Ware najlepiej widoczny jest chyba właśnie z perspektywy polskiego "podwórka". Młoda Brytyjka, znana wcześniej ze współpracy m.in. z SBTRKT, wyprzedawała w naszym kraju koncerty w największych salach, zaś jej debiutancki album "Devotion", osiągnął swój pierwszy status Złotej Płyty właśnie w naszym kraju. Udane połączenie ambitniejszej muzyki rozrywkowej (niektórzy wskazują na podobieństwa do stylistyki nagrań Sade), z niemałym sukcesem komercyjnym.
3. Grimes - "Oblivion"
Gdy po raz pierwszy usłyszałem singla Grimes, zanotowałem sobie w umyśle refleksję, że to taki "Kraftwerk dla hipsterów". W rzeczywistości, pod nazwą Grimes ukrywa się 24-letnia Kanadyjka z Vancouver - Claire Boucher. Wydany nakładem kultowej wytwórni 4AD materiał "Visions", przynosi naprawdę ciekawą wizję artystyczną, oscylującą wokół dark wave'u i onirycznego, alternatywnego popu. Singiel "Oblivion" to prawdziwa wizytówka albumu Grimes.
2. Jack White - "Sixteen Saltines"
Solowy debiut lidera The White Stripes - "Blunderbuss", spotkał się z mieszanymi uczuciami środowiska muzycznego. Niektórzy uważali, że od artystów pokroju Jacka White'a, powinno się wymagać czegoś więcej, niż solidnej rockowej płyty. Dzieło największego pracoholika rocka, nie wychodziło jednak z mojego odtwarzacza płyt przez ponad pół roku, kiedy to przesłuchałem "Blunderbuss" z pewnością przeszło 100 razy "od deski do deski". Dlaczego? Bo dawała mi prawdziwą, nieskrępowaną radość obcowania z rockiem i bluesem wysokiej próby. Tylko i aż.
1. Kendrick Lamar - "Swimming Pools (Drank)"
Niektórzy mówią, że album 25-letniego Kendricka Lamara - "good kid, m.A.A.d city", to najwybitniejsze hiphopowe dzieło ostatniego dziesięciolecia. Nie brakuje także głosów, że płyta mieszkańca Compton, dorównuje nawet legendarnemu "Chronic" - Dr'a Dre, sprzed równo 20. lat. "good kid, m.A.A.d city" to opowiedziana w iście filmowym stylu, wciągająca 70 minutowa podróż do świata Kendricka Lamara. Bez dróg na skróty, ustępstw i tanich komercyjnych chwytów, za to ze spójną wizją artystyczną całości.
Singiel "Swimming Pools (Drank)", okraszony wyśmienitym flow rapera, to opowieść o tym jak łatwo utonąć w akwenie taniego alkoholu. Wciągający zwiastun przed audialnym seansem najbardziej, moim zdaniem, frapującego albumu A.D 2012.
