W nadchodzących miesiącach czeka nas wysyp płyt artystów, którzy stanowili o sile polskiej sceny muzycznej w latach 90. Ktoś zapyta - "kasa się skończyła?". Ja nie chcę być wobec dawnych ulubieńców tak cyniczny.

REKLAMA
Każdego, kto z rozrzewnieniem wspomina program "Clipol" TVP i pamięta jeszcze zapach kartek magazynu "Brum", z pewnością ucieszą informacje spływające do nas w ostatnich tygodniach.
Wiele wskazuje na to, że już w najbliższym czasie usłyszymy nowe albumy uznanych przedstawicieli rodzimych scen: pop rock Edyty Bartosiewicz (ostatnia studyjna płyta w 1998 roku), ostrzejszej odmiany rocka: Illusion (1998) oraz hip-hopu: Kaliber 44 (2000).
Mógłbym "odkryć Amerykę" pisząc, że wracają dla pieniędzy, aby zdyskontować rosnącą z każdym rokiem legendę i porządnie przetrzepać pochłoniętych pracą w korporacjach, podtatusiałych fanów.
Staram się jednak nie być cynikiem. Chcę wierzyć, że w takich powrotach jest coś fajnego - na swój sposób magicznego. Przypomnieć sobie te czasy, gdy przegrywało się kasety magnetofonowe i puszczało na cały regulator w osiedlowej świetlicy. O rety... kiedy Edyta Bartosiewicz i Illusion wydawali swoje ostatnie płyty (Kaliber trochę później), Polska liczyła jeszcze 49 województw, kierowcom wydawano czarno-białe rejestracje aut, zaś w pubach królowało świętej pamięci piwo EB.
W takich powrotach jest zawsze jakiś rys przypominający zapowiedzi komiksów Marvela: "Wracają, silniejsi niż zwykle, z podwójną mocą!". Rosnący balon oczekiwań sprawia, że przez kilka miesięcy masz co najmniej jeden powód do ekstytacji. Odświeżasz stare albumy, gorączkowo wertujesz internet w poszukiwaniu pierwszego wspólnego zdjęcia po powrocie, 15-sekundowego fragmentu pierwszego utworu zapowiadającego comeback, szukasz newsa o okładce "powrotnej" płyty, pierwszym koncercie - aż do momentu premiery, która najczęściej okazuje się... rozczarowaniem. Wtedy sprawdza się stara maksyma wieszcza z Lady Pank, który śpiewał "Po co dalej pić to samo piwo, kiedy czujesz, że uleciał gaz".
Najfajniejsze jest jednak samo czekanie na sequel, dlatego z dziecięcą ekscytacją czekam na wieści o nowych krążkach: Edyty B., Illusion i Kalibra i te wszystkie koncerty z "Jenny", "Nożem" i "Filmem" granymi na bis.

Chcesz dostawać info o nowych wpisach?